Birma wciąż może stanąć w ogniu

Eskalacja: to słowo najlepiej oddaje nastroje w Birmie po puczu przeprowadzonym przez armię na początku lutego.
Czyta się kilka minut

Wojskowym, którzy obalili rząd Narodowej Ligi na rzecz Demokracji, nie udało się na razie ani zastraszyć, ani zmęczyć społeczeństwa na tyle, by stłumić pokojowe protesty. Nadzieje generałów na szybkie zdławienie oporu wzbudził fakt, że tuż po przewrocie Birmańczycy nie wyszli masowo na ulice. O ostrożność w wyrażaniu sprzeciwu wobec uzurpacji armii zaapelować mieli zresztą sami aresztowani liderzy NLD (choć autentyczność tych apeli jest kwestionowana). Teraz, pomimo upływu czasu, protesty nie słabną. W Myitkyina, stolicy stanu Kaczin na północy kraju, w nocy z soboty na niedzielę słychać było strzały. Na nagraniu opublikowanym w internecie nie widać, czy wojsko otworzyło ogień do demonstrantów, czy były to jedynie strzały ostrzegawcze.

Zarówno obserwatorzy zagraniczni, jak i sama birmańska opinia publiczna spodziewają się dalszego zaostrzenia konfliktu. W połowie lutego wojsko zawiesiło przepisy wprowadzone przez gabinet Aung San Suu Kyi, które zakazywały m.in. aresztowania obywateli czy przeszukiwania ich domów bez nakazu sądowego. Wojskowy rząd przyznał sobie również prawo do naruszania tajemnicy korespondencji oraz możliwość konfiskaty majątku obywateli, rzecz jasna pod pretekstem zabezpieczania dowodów rzekomej „działalności wywrotowej”.

W całym kraju trwają aresztowania członków i sympatyków NLD. Junta miała też rzekomo wypuścić z więzień 23 tys. skazanych, głównie za pospolite przestępstwa. Jak podaje serwis „The Irrawaddy”, mieszkańcy Rangunu organizują nocne patrole straży obywatelskiej, aby odstraszyć bandytów, którzy według plotek zostali zwerbowani przez juntę dla wzniecenia niepokojów społecznych, które z kolei mogłyby dostarczyć pretekstu do użycia siły wobec protestujących.

Krwawa rozprawa z uczestnikami protestów w sierpniu i wrześniu 1988 r. pokazuje, że wojsko, które w Birmie uważa się za spoiwo tamtejszego społeczeństwa i gwarant istnienia państwa, może znów otworzyć ogień do ludzi na ulicach. W tej sytuacji kluczowa będzie reakcja społeczności międzynarodowej. Zerwanie stosunków handlowych i dyplomatycznych z Birmą sprawi, że generałowie nie będą mieli nic do stracenia. ©℗

Czytaj także: Wojciech Jagielski: Trudne czasy dla pokojowych noblistów

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 8/2021