Kanadyjczyk pisze o ostatnich latach życia sycylijskiego arystokraty i powstaniu jego arcydzieła. Literatura także i pod tym względem się globalizuje, a pisarze stają się bohaterami literackimi. Szwedka Agneta Pleijel wzięła na warsztat historię przyjaźni Witkacego i Bronisława Malinowskiego, Irlandczyk Colm Tóibín – biografię Thomasa Manna, a José Saramago w „Roku śmierci Ricarda Reisa” ożywił jeden z heteronimów swojego rodaka Fernanda Pessoi. Przykłady można mnożyć.
Odrzucenie przez kolejnych wydawców „Lamparta” vel „Geparda” to jedna z najsłynniejszych tego rodzaju pomyłek. Nie chciały go sławne oficyny Mondadori i Einaudi, pisarz Elio Vittorini, skądinąd Sycylijczyk jak Tomasi di Lampedusa, uznał powieść za przestarzałą i reakcyjną. Na szczęście inne zdanie miał Giorgio Bassani, z którego przedmową „Gepard” ukazał się w 1958 r. u Feltrinellego. Tyle że autor tego nie doczekał.
A właśnie on, Giuseppe Tomasi książę Lampedusy, znajduje się w centrum powieści Price’a, podobnie jak Fabrizio, książę Saliny – w centrum „Geparda”. Tyle że świat, którego odchodzenie widzimy w „Gepardzie”, teraz już znajduje się w ruinie. W przenośni i dosłownie, bo i pałacom wojna przyniosła zagładę. Wchodzimy od razu in medias res: jest rok 1955, książę dobiega dopiero sześćdziesiątki, ale wydaje się znacznie starszy, no i lekarz, który rozpoznał u niego rozedmę płuc, daje mu do zrozumienia, że jego czas się kończy.
„Giuseppe zmartwił się, że niewiele po nim zostanie na tym świecie”. Nie wierzy w życie po śmierci. „Wszystkie jego wspomnienia, lęki, zapamiętane w dzieciństwie widoki (…) – wszystko to weźmie ze sobą do grobu; nieodwołalnie zniknie Giuseppe, chłopię w krótkich majtkach biegające z wiklinowym hula-hoopem, gruby i melancholijny starzec dziwujący się rzeźbionej agonii Chrystusa – po tym kimś nic nie przetrwa”.
A więc żal i lęk przed nicością? Pisanie powieści, na którą pomysł przychodzi nagle i które idzie z początku wyjątkowo sprawnie, stanie się teraz osią ostatnich dwóch lat życia księcia. A pociechą, prócz miłości żony, Alessandry-Licy, będą młodzi słuchacze jego prywatnych wykładów o literaturze. Młodego Gioacchina Lanzę pokocha i – bezdzietny – usynowi; narzeczona Giò, Mirella, przepisze powieść na maszynie.
Melancholia, nostalgia, trochę ironii – i niewątpliwa fascynacja mieszkańca Vancouver odległym i zaprzeszłym światem. Powie ktoś: to wtórne. Dla mnie raczej to świadectwo siły literatury.
Steven Price, KSIĄŻĘ LAMPEDUSY, tłum. Maciej Stroiński, Czarne 2026
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











