W Hebronie na Zachodnim Brzegu Jordanu funkcjonuje 165 publicznych szkół. Miasto, w którym żyje ok. 215 tys. Palestyńczyków i kilkuset żydowskich osadników, podzielone jest na strefy: H1 (kontrolowaną przez Autonomię Palestyńską) oraz H2, która jest pod kontrolą armii izraelskiej. Są oddzielone od siebie punktami kontrolnymi, co powoduje problemy z dotarciem dzieci do szkoły.
Sahra, młoda nauczycielka ze wsi Beit Umnar, opowiada, że po 7 października 2023 r. jej droga do pracy wydłużyła się o 40 minut z powodu czterech dodatkowych punktów kontrolnych izraelskiej armii. Dzień ataku Hamasu to data przełomowa dla palestyńskiej ludności. Od tej pory Izrael zwiększył na Zachodnim Brzegu liczbę checkpointów, a jakakolwiek propaństwowa działalność (bynajmniej nie zbrojna) kończy się aresztowaniem.
Jak działają szkoły na Zachodnim Brzegu
To nie jedyny problem Sahry. Od 2021 r. nie otrzymuje pełnej wypłaty za swoją pracę w publicznej szkole i ma problem z utrzymaniem się. W poprzednich latach szkoły pracowały przez cztery dni w tygodniu. W tym roku sytuacja jest jeszcze gorsza – wszystkie państwowe szkoły działają tylko trzy dni w tygodniu.
Brak wypłat wynika ze wstrzymania przez izraelski rząd transferów pieniędzy do budżetu Autonomii Palestyńskiej, mimo że mieszkańcy Zachodniego Brzegu odprowadzają podatki także do Izraela.
W dalszej perspektywie mniejsza liczba zajęć to dla młodych Palestyńczyków malejąca możliwość wyjazdu na studia; uczelnie coraz częściej wymagają dodatkowego roku nauki, by nadrobić zaległości. Brak finansowania edukacji można interpretować jako element systemowego ograniczania szans Palestyńczyków.
Palestyńska codzienność w strefie H2
Linia rozgraniczająca Hebron – drugie największe palestyńskie miasto (największym do niedawna była Gaza) – na strefy H1 i H2 to nie tylko administracyjny zapis w porozumieniach. To granica, która dzieli społeczności, ogranicza kontakt rówieśników i szanse na edukację dla tych, którzy żyją pod kontrolą armii.
W strefie H2 dzieci codziennie muszą przekraczać kilka punktów kontrolnych, by dotrzeć do szkoły. W ekstremalnym przypadku, jak w Ziad Jaber Primary School, punkt kontrolny znajduje się naprzeciw podstawówki.
Były nauczyciel angielskiego, który pracował tu wiele lat, twierdzi, że to jedno z najtrudniejszych miejsc dla pedagogów. Do tej szkoły chodzą głównie chłopcy z biednych domów, którzy wobec braku perspektyw łatwo się radykalizują. Żołnierze stacjonujący blisko szkoły nie deeskalują napięć, co często prowadzi do pobić i szarpanin. Dodatkowo zamknięto główne wejście, zmuszając uczniów i nauczycieli do obierania okrężnej drogi.
Dla Palestyńczyków edukacja to także forma oporu
Ministerstwo edukacji z Ramallah, gdzie ma siedzibę Autonomia Palestyńska, kieruje do tej szkoły niedoświadczoną kadrę, gdyż nikt inny nie chce podjąć pracy w tak trudnych warunkach. Ich obawy są uzasadnione, co pokazał incydent z 2019 r., gdy żołnierze izraelscy wkroczyli do szkoły i aresztowali 10-letniego chłopca (został później zwolniony bez postawienia zarzutów).
Przykład ten obrazuje szerszy problem szkół w strefie H2: izolowane wśród dziesiątków punktów kontrolnych, na co dzień próbują zapewnić dzieciom edukację, choć jej jakość pozostawia wiele do życzenia.
Były nauczyciel, dziś koordynator oświaty w palestyńskim ministerstwie edukacji, mówi: – Nauka jest najlepszą formą oporu, gdyż codzienna ciężka praca wymaga więcej odwagi i może przynieść więcej dobra dla naszej sprawy niż rzucanie kamieniami w izraelskich żołnierzy.

Szkoła dla niewidomych dzieci w Hebronie
Towarzystwo Charytatywne dla Niewidomych w Hebronie (Blind Charitable Society) prowadzi szkołę, która wpisuje się tę codzienność okupowanego miasta. Jej uczniowie uczą się czytać alfabetem Braille’a i obsługiwać komputery, a jednocześnie muszą mierzyć się z przeszkodami, których nie widzą.
Sale są tu kolorowe, dostosowane do potrzeb dzieci. Internat zapewnia im poczucie bezpieczeństwa, którego brakuje w wielu domach Hebronu. Kadra jest wykwalifikowana, a także, jak widać, pełna empatii (wśród nauczycieli są osoby niewidome, nierzadko absolwenci). W tej szkole, prócz Braille’a i matematyki, nacisk kładzie się też na umiejętności praktyczne: jak poradzić sobie samodzielnie, jak odnaleźć się w świecie pełnym barier. To przygotowanie do dorosłego życia.
Absolwenci pójdą potem do zwykłych szkół średnich, podejmą naukę na równych prawach z widzącymi rówieśnikami. Szkołę wspiera Unia Europejska i inni zachodni darczyńcy – bez ich pomocy jej istnienie byłoby niemożliwe.
Aya tęskni za szkolnymi wycieczkami
Poczucie bezpieczeństwa jest ważne dla rozwoju dziecka. W Palestynie szkoła zwykle go nie zapewnia. Wiele placówek padło ofiarą nalotów żołnierzy izraelskich, które kończyły się konfiskatą podręczników czy fotografowaniem prac uczniów przedstawiających palestyńskich więźniów. Niedawno, 28 sierpnia, żołnierze wtargnęli do szkoły Al Rashide, przeprowadzili rewizję i skonfiskowali materiały edukacyjne.
W efekcie szkoła staje się tu miejscem lęku i niepewności. Jednak nie tylko to jest źródłem strachu. O swojej drodze do szkoły opowiada 16-letnia Aya, która codziennie musi przekraczać trzy punkty kontrolne. Mówi, że często spotykają ją szykany żołnierzy, w tym celowe przetrzymywanie, tak że spóźnia się na lekcje.
Gdy zapytałem ją, za czym w szkole tęskni najbardziej, odpowiedź była zaskakująca: to wycieczki szkolne. Nie odbywają się od 2019 r. ze względów bezpieczeństwa.
Aya i jej rówieśnicy nie proszą o nowe podręczniki czy nowoczesne sale lekcyjne. Najbardziej brakuje im poczucia, że szkoła może być przestrzenią wolną od strachu.
JAN POCHEĆ (ur. 2006) od października zaczyna studia na MISH UW. Finalista Olimpiady Historycznej, w Palestynie pracował w lokalnym centrum edukacyjnym, ucząc dzieci angielskiego.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















