Bezbronna miłość

Dosyć dawno temu, w pierwszych latach mojego życia w zakonie, jeden z braci zaprosił mnie na spacer, długo milczał, a potem opowiedział mi swoją bolesną historię. Wiedział, że gdybym wyjawił jego tajemnicę, byłby przegrany w naszym środowisku. Po tej rozmowie stał mi się bardzo bliski. Nabrałem do niego wielkiego zaufania. Nie powiem, że bezgranicznego, ale poczułem się w jego obecności na tyle bezpiecznie, by wyjść poza gry, maski i parawany.
Czyta się kilka minut

---ramka 351361|prawo|1---Jego otwartość sprawiła, że później opowiadałem mu o sprawach, o których nikt wcześniej nie słyszał, odsłaniałem moje bóle i radości bez obawy śmieszności i odrzucenia. Do dziś pamiętam ten pochmurny, deszczowy dzień w Beskidach. Sądzę, że wtedy zaczęła się nasza przyjaźń.

Przypomniałem sobie tamto zdarzenie i kilka analogicznych, gdy zastanawiając się nad tajemnicą Trójcy Przenajświętszej, sięgnąłem do dogmatycznej formuły mówiącej, że: “Ojciec jest cały w Synu, cały w Duchu Świętym; Syn jest cały w Ojcu, cały w Duchu Świętym; Duch Święty jest cały w Ojcu, cały w Synu".

Prawdziwość tego stwierdzenia może przeczuć ten, kto jest złączony z inną osobą głęboką przyjaźnią lub gorącą miłością. Jedną bowiem z ważniejszych cech świadczących o tym, że relacja z drugim człowiekiem nie jest tylko ekstatycznym przeżyciem, ale silną więzią niezależną od nastroju chwili, jest zdolność całkowitego powierzania siebie. “Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich". Nie chodzi o wyjątkowe sytuacje zmuszające do złożenia ofiary życia czy przelania krwi. Raczej o przekraczanie obaw, że ten drugi może zagrozić, zawieść, zranić, wykorzystać, nie przyjąć. Jak trudno przezwyciężyć takie lęki, wiedzą wszyscy małomówni, skryci, nieśmiali, którzy bronią swojej prywatności, ale też twardziele, w których mniemaniu nie ma sensu zajmować się sentymentami. Jedni i drudzy potrzebują czasu, zanim zdecydują się powiedzieć coś o swoim wnętrzu. Między osobami Trójcy musi istnieć coś przeciwnego. Bezgraniczne zaufanie, całkowite powierzenie się, absolutny brak strachu. “Ojciec jest cały w Synu...". Nic dziwnego, że imieniem Boga jest Miłość. Ale nawet ludzkie, niedoskonałe i niepełne doświadczenie otwarcia przed kimś swojego jestestwa, wpuszczenia drugiego we wszystkie zakamarki swojej tożsamości, złożenia istnienia w jego ręce, daje udział w Boskiej miłości. “Każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga".

Uwierz, że Bóg, który jest Trójcą nieustannie miłującą, przestałby istnieć, gdyby Cię nie kochał. “Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne". On tak Ciebie kocha, że jest w każdej chwili gotowy umrzeć, by miłość okazała się w Tobie silniejsza od śmierci. On inaczej nie potrafi. Możesz tej bezbronnej miłości nie przyjąć, odrzucić ją, podeptać i sam skazać się na samotność. Jeśli jednak jej zawierzysz, staniesz się innym człowiekiem.

---ramka 351360|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2005