Bail-out po raz trzeci

Portugalia, po długich wahaniach, w ubiegłym tygodniu zwróciła się do Brukseli z prośbą o bail-out (to słowo zrobiło wielką karierę i dobrze by było znaleźć dlań polski termin, zgrabniejszy niż toporny "pakiet ratunkowy").
Czyta się kilka minut

To trzeci, po Grecji i Irlandii, kraj, który wymaga ratunku, bo nie ma już szans na wyjście z zapaści o własnych siłach.

W tych trzech przypadkach przyczyny są odmienne: Grecja popadła w wielkie długi, w Irlandii załamał się rynek nieruchomości, Portugalia doświadcza spadku konkurencyjności. Skutek jest jednak podobny, a proste remedium wszędzie takie samo: państwo powinno mieć większe dochody, za to o wiele mniej wydawać. Trudne czy wręcz supertrudne pytanie dotyczy tylko kwestii, jak ten stan osiągnąć. Unijna i międzynarodowa pomoc byłaby o wiele milej widziana, gdyby nie wiązała się z koniecznością spełnienia rygorystycznych warunków i poddania unijnej kontroli. Rządy się tego boją, ludzie protestują. Nikt nie lubi zaciskać pasa, zwłaszcza po czasach ożywionej czy, jak w Irlandii, wręcz rozpasanej konsumpcji. To Unii, w trosce o strefę euro, bardziej zależy na udzieleniu pomocy, a odbiorcy bronią się do utraty tchu.

Mieszkańcy Portugalii również wyszli na ulice. Protesty nie są, i pewnie nie będą, równie zażarte jak w Grecji, ale za to Portugalczycy mają w ręku potężne narzędzie: wybory, które odbędą się na początku czerwca. Dlatego Unia chce negocjować warunki z rządem i z opozycją, która po wyborach zapewne przejmie władzę. Rzecz w tym, że żadna ze stron nie ma wielkiego pola manewru, a społeczne elementy układanki i tak muszą czekać na swój czas.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2011