Badania: Polacy wierzą na swój własny sposób

Daje do myślenia obraz polskiej religijności, który wyłania się z badań ostatnio przeprowadzonych przez CBOS.
Czyta się kilka minut
Kampania billboardowa Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin przy Episkopacie, mająca zachęcić do zawierania związków małżeńskich (o sensowności tego stylu duszpasterstwa pisze Błażej Strzelczyk w komentarzu pt. „Reklama grzechu”), Gdańsk, marzec 2015 r. / Fot. Wojciech Stróżyk / REPORTER
Kampania billboardowa Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin przy Episkopacie, mająca zachęcić do zawierania związków małżeńskich (o sensowności tego stylu duszpasterstwa pisze Błażej Strzelczyk w komentarzu pt. „Reklama grzechu”), Gdańsk, marzec 2015 r. / Fot. Wojciech Stróżyk / REPORTER

Chodzi o dwa badania: pierwsze miało mierzyć stopień zaangażowania Polaków w praktyki religijne (w porównaniu do ubiegłego dziesięciolecia), drugie – ujawnić treść ich przekonań religijnych.

Od roku 2005 – roku śmierci Jana Pawła II – socjologowie zauważają postępującą sekularyzację polskiego społeczeństwa. Obserwujemy wyraźny – dziesięcioprocentowy – spadek liczby osób deklarujących się jako wierzący i regularnie praktykujący, zmniejsza się też liczba głęboko wierzących.

Zmianą znacznie większą – i jak sądzę, ważniejszą – niż postępująca sekularyzacja jest jednak radykalna indywidualizacja wiary i religijności Polaków. Liczba tych, którzy deklarują wiarę zgodną ze wskazaniami Kościoła, spadła w ciągu ostatnich 10 lat o blisko jedną trzecią (do 39 proc.), zaś o 20 proc. zwiększyła się liczba wierzących „na swój własny sposób” – ci ostatni stanowią już ponad połowę wierzących w ogóle. Co więcej: pomimo postępującej sekularyzacji znacznie więcej – o ponad 20 proc. – jest tych, którzy regularnie się modlą indywidualnie, niż tych, którzy uczestniczą we wspólnotowych rytuałach. Różnica może się powiększać, gdyż w ostatnich dwóch latach liczba modlących się zaczęła rosnąć, a praktykujących we wspólnocie – nadal maleje.

Niestety indywidualna „wiara na swój własny sposób” wydaje się mało przemyślana. Świadczą o tym wyniki badań nad treścią naszych religijnych przekonań. Badani udzielali wielu sprzecznych odpowiedzi: wierzących w życie pozagrobowe jest np. nieco mniej niż w sąd ostateczny, zaś przekonanych, że po śmierci idziemy do nieba, piekła lub czyśćca, znacznie mniej niż wierzących w te rzeczywistości. Odpowiedzi wskazują, że wielu Polaków nie rozumie podstawowych pojęć religijnych i związków pomiędzy nimi.

Indywidualizacja wiary nie musi być, wbrew lamentom niektórych komentatorów, zjawiskiem negatywnym. Może świadczyć o przejściu od zwyczajowej przynależności do pewnych form kulturowych do samodzielnej wiary z wyboru. Z punktu widzenia teologii chrześcijańskiej liczy się zaś właściwie tylko ta ostatnia. Problemem jest jednak jakość tej samodzielnej wiary.

Dynamika zmian wskazuje na to, że indywidualizacja będzie szybko postępować. W tym kontekście trzeba sobie uświadomić, że wszelkie wysiłki duszpasterskie – zwłaszcza głoszenie kerygmatu – które mają mieć sens, będą musiały przybrać postać dialogu z wierzącymi na swój własny sposób – dialogu wychodzącego od zrozumienia ich doświadczenia i wizji świata, a następnie przybierającego formę towarzyszenia i pomocy w pogłębianiu ich wiary tak, by była ona coraz bardziej zgodna z przesłaniem Ewangelii.

Odgórne „podawanie do wierzenia” treści doktrynalnych i wskazań moralnych będzie się spotykać z coraz większą obojętnością – nawet wśród tych, którzy jeszcze będą przychodzić do kościołów. Jest stratą czasu, energii i marnotrawstwem Ducha. ©℗

Czytaj także:

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2015