Awantura o „Berka”

Film Artura Żmijewskiego "Berek" został usunięty z berlińskiej wystawy "Obok. Polska-Niemcy. 1000 lat historii w sztuce", przygotowanej z okazji polskiej prezydencji w UE.
Czyta się kilka minut

Film zdjęto po cichu, Hans Sievernich, dyrektor galerii Martin--Gropius-Bau, jednej z najważniejszych niemieckich instytucji wystawienniczych, tłumaczył później, że decyzję podjął po interwencji prominentnego reprezentanta społeczności żydowskiej Berlina.

"Berek" to kilkuminutowy film powstały w 1999 r., nagrany w komorze gazowej jednego z byłych obozów nazistowskich oraz w zwykłej piwnicy. Widzimy grupę nagich ludzi: początkowo trochę nieśmiało, później już bez większych zahamowań oddają się zabawie. Ten swoisty danse macabre dotyka problemu naszej pamięci o Holokauście. "Berek" wielokrotnie już był prezentowany i nie wzbudzał ostrych reakcji, co nie oznacza, że nie może skłonić do protestu. Film drażni, ale jego twórca chciał sprowokować widza do wchodzenia w spór.

Władze galerii zapewne były przekonane, że usuwając film chronią pamięć o Zagładzie. Czemu jednak zrobiono to po cichu, bez publicznej dyskusji? Instytucje publiczne powinny chronić wolność wypowiedzi artysty oraz swobodę debaty publicznej, tymczasem w Martin-Gropius-Bau posunięto się do aktu cenzorskiego. Odwoływanie się do ubiegłowiecznych doświadczeń bywa jałowe, można było jednak liczyć, że w Berlinie zapamiętano lekcję usuwania z galerii "niepoprawnych" dzieł sztuki. Okazuje się, że niekoniecznie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2011