Autentyczność i intensywne emocje: tego szukają w literaturze młodzi czytelnicy

Powieść ma pozwalać naprawdę coś poczuć, nawet jeśli będą to smutek, zagubienie czy strach. Dlatego w wielu booktokach za główną zaletę książki uznaje się jej ciężar emocjonalny, obietnicę, że oto do naszych rąk trafia coś, co zostawi w nas naprawdę trwały ślad.
Czyta się kilka minut
Newcastle upon Tyne. Wielka Brytania, kwiecień 2019 r. // Fot. Ian Forsyth / Getty Images
Newcastle upon Tyne. Wielka Brytania, kwiecień 2019 r. // Fot. Ian Forsyth / Getty Images

Kilka tygodni temu spotkałam się z grupą kilkunastu ósmoklasistów, by porozmawiać o książce Benedicta Wellsa „Hard Land”. To opowieść relacjonująca kilka letnich miesięcy życia mieszkającego w Missouri piętnastolatka – miesięcy, które na zawsze zmieniają jego życie. Podczas wakacji Sam traci bowiem umierającą na raka matkę i po raz pierwszy się zakochuje. Mieszanka sprzecznych emocji.

W pewnym momencie nasza dyskusja na temat powieści Wellsa zaczęła zmierzać w stronę poszukiwania odpowiedzi na pytanie, czy wielość doświadczeń, które stają się udziałem bohatera, byłaby do udźwignięcia dla jakiegokolwiek innego młodego człowieka. Czy choroba mamy Sama, kiepska sytuacja finansowa rodziny wynikająca z bezrobocia ojca oraz brak przyjaciół to nie nazbyt wiele katastrof jak na jednego, właściwie dość sympatycznego, piętnastolatka. Czy Wells nie próbuje tutaj na siłę wzbudzić naszego współczucia?

To zagadnienie nakręcało naszą dyskusję dobry kwadrans, aż wreszcie uznaliśmy, choć nie był to konsensus, że nagromadzenie tragedii w życiu Sama służy być może temu, by każda z czytelniczek i każdy z czytelników znalazł w historii opowiedzianej przez Wellsa coś, co im samym będzie bliskie. Wielu z nas w nastoletnim wieku doświadcza jakiegoś braku, czy będzie to prozaiczny brak kasy na nowe ciuchy, brak przyjaciół, brak wzajemności w uczuciach, czy też brak prawdziwej relacji z ojcem.

Ale dlaczego tak ważne dla moich rozmówczyń i rozmówców były znamiona autentyczności postaci, na które – bez tego spotkania – z pewnością nie zwróciłabym uwagi?


Wydarzenia na Festiwalu Conrada oraz treści związane z Festiwalem są bezpłatne. Jeśli chcesz, możesz wesprzeć jego powstawanie, kupując bilety dobrej woli i festiwalowe pamiątki na platformie Partnera Strategicznego Festiwalu – Allegro.


Prawdziwa historia

Zerknijmy na wirtualne półki księgarni i wypożyczalni VOD. Wśród kryminałów – zarówno tych telewizyjnych, jak i literackich – największą popularnością cieszą się tytuły z kategorii true crime, dotyczące naprawdę popełnionych morderstw lub niewyjaśnionych zaginięć prawdziwych osób. Z kolei najgłośniejszym serialem ostatnich tygodni był oparty na prawdziwej historii jego twórcy, kontrowersyjny „Reniferek”.

Rankingi sprzedaży pokazują, że chcemy czytać pamiętniki angielskich książąt, ale też biografizujące eseje francuskich, a coraz częściej także polskich intelektualistek i intelektualistów, dotyczące ich ludowego czy robotniczego pochodzenia. Coraz mocniejsza robi się konkurencja programów typu reality shows. Do wyboru mamy coraz bardziej skomplikowane formaty, w których już nie tylko samotni rolnicy szukają sobie żony, ale też pary z wieloletnim stażem sprawdzają autentyczność swoich relacji, decydując się na eksperymentalne rozstanie. Autentycznie, czyli unplugged, grają nasze ulubione zespoły w filmikach wrzucanych na YouTube’a. Aby zdać sobie sprawę, że nie jest to klucz do sukcesu wyłącznie artystów grających pop, wystarczy sobie przypomnieć, w którym momencie głośno zrobiło się o kontratenorze Jakubie Józefie Orlińskim. Czy nie wtedy, gdy z arią „Vedro con mio diletto” z opery „Il Giustino” Vivaldiego pojawił się na YouTube’owym kanale France Musique w koszuli w kratkę i przybrudzonych adidasach, a towarzyszący mu pianista Alphonse Cémin zasiadł do instrumentu w klapkach? Film stał się wiralem.

Życie to rollercoaster

Nic dziwnego, że autentyczność jest istotnym elementem zarówno najnowszej literatury dla młodzieży, jak i jej instagramowych czy tiktokowych (booktokowych) recenzji. Na okładkach książek kierowanych do młodych czytelniczek i czytelników znajdziemy informacje o emocjach, jakie gwarantuje ich lektura. A sporo booktokowych filmików, na których czytelniczki dzielą się wrażeniami z lektury, będzie wyglądało jak ucieleśnienie tych obietnic. Główną ich bohaterką (bo też filmiki na temat swoich lektur nagrywają głównie książkary) jest zwykle autorka kanału, która we własnym pokoju, na tle regałów wypełnionych książkami, opowiada o tym, jak intensywnie doświadczyła powieściowej historii.

Czytelniczkom pod wpływem lektury zdarza się skakać z radości przy dźwiękach ulubionych piosenki albo płakać wprost do kamery. Może się to oczywiście wydarzyć podczas czytania tej samej książki. Nic nie szkodzi, ważna jest zmienność emocji, wpisana w historię ambiwalencja, przeplatanie się momentów zabawnych ze strasznymi, wzruszających z irytującymi, love powinno równoważyć hate.

Powieść ma uruchamiać emocje, pozwalać naprawdę coś poczuć, nawet jeśli będzie to smutek, zagubienie czy strach. Dlatego w wielu booktokach za główną zaletę książki uznaje się jej ciężar emocjonalny, a wśród tagów określających kategorie książek – także przez samych wydawców – znajdziemy m.in. „emocjonalny rollercoaster” czy „emotional scars”, a więc obietnicę, że oto do naszych rąk trafia coś, co zostawi w nas naprawdę trwały ślad. Ten ślad wiąże się z tym, co oferują nam tzw. ważne historie, czyli opowieści, których fabuła jest splotem społecznie wrażliwych tematów, dotyczących doświadczenia hejtu, depresji, wykluczenia, żałoby itp.

Własnym językiem

To, w czym dorośli dopatrują się słabości książek dla młodzieży, czyli niczym nieskrępowana poetyka wyznania i język, pozwalający mieć pewność, że czyta się coś, co nie podlegało żadnej redakcji – dla nastoletnich czytelniczek stanowi zdecydowany atut. Dlaczego? Wiele popularnych dziś autorek zaczynało tworzyć swoje historie na Wattpadzie, czyli bezpłatnej aplikacji do pisania amatorskich powieści w odcinkach. Niektóre z tych historii, zyskując popularność odbiorczyń, prosto z Wattpada trafiło do druku i za to są kochane przez swoje czytelniczki. Nie tylko dlatego, że reprezentują „autentyczny” pisarski sukces. Chodzi o coś więcej – autentyczność samego języka, który nie sili się na literacki, nie udaje, nie stylizuje.

„Mam wrażenie, że to są słowa przelane od razu na papier”, mówią czytelniczki polskich powieści dla młodzieży, „to jest napisane tak, jak mówimy, i dlatego to się tak dobrze czyta”. „Przelane od razu na papier”, a więc niepoddane wewnętrznej cenzurze – szczere, autentyczne, prawdziwe. Nic dziwnego – poszukiwanie autentyczności jest po prostu poszukiwaniem siebie w opowieściach. Czytając, chcę zrozumieć swoje emocje, lepiej poznać siebie, spojrzeć na siebie i swoje doświadczenia oczami innych. To wszystko prowadzi do katharsis

Potrzeba intensywności jest potrzebą nastoletnich osób w każdym pokoleniu, kiedy muzyka, filmy i powieści stają się użyteczną scenografią przeżyć. Kto w wieku szesnastu lat słuchał nieustannie jakiejś okropnie smutnej piosenki o złamanym sercu, myśląc – „to o mnie”? I choć piosenka nie pozwalała nam przestać myśleć o naszym zranieniu, czuliśmy przymus nieustannego jej odtwarzania, prawda?

Ale jest z pewnością coś, co w tym pragnieniu intensywności odróżnia doświadczenie dzisiejszych nastolatek i nastolatków od doświadczenia ich rodziców. Przede wszystkim – ich otacza dziś nadwyżka informacji, także tych, którym nie można ufać. Wśród dostępnych historii wyjaśniających to, co dzieje się na świecie, mamy także liczne teorie spiskowe albo po prostu bzdury obliczone na klikalność. Jeśli nie jestem w stanie zweryfikować informacji, po prostu je sobie odpuszczam, wierząc, że przynajmniej to, co czuję, jest stuprocentowo autentyczne.

Jest jednak druga strona tego zjawiska. Kogoś, kto kilkadziesiąt razy dziennie przegląda kanały informacyjne i krótkie filmy na TikToku, psychoterapeuta Bogdan de Barbaro porównuje do kibica oglądającego niekończący się mecz piłki nożnej. W skrócie: to emocjonalnie bardzo wyczerpująca sytuacja. Ale ona utrwala w nas przekonanie, że to nie wynik meczu jest ważny, tylko to, co przeżywamy w trakcie. W trakcie, czyli nieustannie, bo ten mecz się przecież nigdy nie kończy.

Bez snobowania

Czytałam i słyszałam już niemało głosów potępiających popularne powieści young adult, w których wielu widzi jedynie kiepskiej jakości produkty wygenerowane przez działy marketingu dużych wydawnictw. W odróżnieniu od tego, czego oczekują ich odbiorczynie, byłoby to zatem nic autentycznego, przeciwnie – lipa i hucpa. Do tego mają być to produkty, które po prostu psują gusta młodych czytelniczek i czytelników już na początku ich przygody z literaturą. Czy zatem, śledząc booktokerki, daję się nabrać na to, że – abstrahując od autentycznej popularności konkretnych tytułów – nie ma w tej modzie żadnego snobizmu, natomiast książka mimochodem staje się po prostu jednym z elementów stylu życia, służącym, bez żadnych kompleksów, również do zabawy?

Tak, zapewne sporo tytułów z gatunku young adult rzeczywiście jest produktem obliczonym na zysk. Wiele z nich prawdopodobnie nie ma walorów literackich, za to do znudzenia powiela te same schematy fabularne, obliczone na karuzelę emocji. Zakładam, że mnóstwo udających autentyczne kanałów booktokowych sponsorowanych jest przez wydawców. Ale ostatecznie, kiedy z grupą nastolatków, którzy chcieli przeczytać „Hard Land”, rozmawiam twarzą w twarz o tym, co czuje mieszkający w Missouri piętnastoletni Sam, wierzę, że wszyscy jesteśmy w tym naprawdę. Jesteśmy autentyczni. 


Podczas tegorocznej edycji Festiwalu Conrada odbędzie się spotkanie z młodymi krytyczkami i krytykami literackimi, które poprowadzi Monika Ochędowska. Podczas debaty będziemy rozmawiać o tym, jakiej krytyki literackiej poszukują dziś młode czytelniczki i młodzi czytelnicy. Czy język, którego się do tego używa, powinien opierać się wyłącznie na autentyzmie literackiego doświadczenia? I na czym ten autentyzm miałby polegać? 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Przelane na papier

Artykuł pochodzi z dodatku Magazyn Conrad nr 1/2024