Literatura dla młodych dorosłych jest pełna lęku – twierdzi Derrit Mason, badacz nurtu young adult wykładający na Uniwersytecie Calgary. Dzieje się tak dlatego, że stanowi ona zapis problemów związanych z wchodzeniem w nowe etapy życia. Koncentrując się na stresujących momentach przejścia, rezonuje z obawami samych czytelniczek i czytelników, będących rówieśniczkami i rówieśnikami książkowych postaci. Literaturę tę wypełniają dodatkowo niepokoje rodziców i krytyków.
#ważne tematy
Jaka zatem powinna być dobra literatura dla młodych dorosłych? Mason postuluje, byśmy odrzucili wszelkie oczekiwania. Jako naukowiec skupiający się na powieściach z reprezentacją LGBTQ+ ma w tym sporo racji: nisza młodzieżowej literatury queer wciąż się rozwija i być może należy pozwolić jej na słodkie błądzenie od banału do pornografizowania traumy, przeczuwając, że rynek książki pod tym względem ostatecznie wyreguluje się sam.
Slogan „ważne tematy” pełni już zresztą rolę hasztagu, którym na książkowych kontach Instagrama czy TikToka oznacza się pozycje szczególnie – jak na standardy gatunku – zaangażowane społecznie. Pod pojęciem „zaangażowania” rozumiem tu nie tylko zaadaptowanie do świata przedstawionego problemów, z którymi borykają się osoby nastoletnie. Czasem chodzi o wydawnicze czy autorskie ambicje związane z misją zmieniania rzeczywistości poprzez literaturę lub czerpania zysków z samej sugestii, że może chodzić o chęć zmiany. Samo sformułowanie „ważne tematy” budzi skądinąd pewien opór związany z potencjalnym trywializowaniem problemów ze zdrowiem psychicznym, odkrywaniem tożsamości płciowej, tematem samobójstwa czy bycia ofiarą przemocy. Przyjrzyjmy się zatem kilku wydawniczym nowościom z tego nurtu, próbując je pogrupować.
Przemoc, z którą spotykamy się w placówkach edukacyjnych, to jeden z najważniejszych motywów nie tylko literatury young adult, ale dzisiejszej kultury. Dlatego nie mogę pominąć „21 sposobów na śmierć” autorstwa duńskiej pisarki Sarah Engell (przeł. Agata Lubowicka), powieści opowiadającej o borykającej się z hejtem i bullyingiem nastoletniej Stelli.

Dziewczyna niedawno straciła matkę, a przemoc, której doświadcza w szkole, nie pomaga jej ani w przeżyciu żałoby, ani w odzyskaniu wiary w niegdysiejszą pasję – muzykę. Główną oprawczynią Stelli jest powodowana zazdrością była przyjaciółka. Motyw przyjaźni przeradzającej się w zażartą nienawiść i robiącej z nastoletniego życia piekło to zresztą jeden z powodów, dla których postanowiłam o „21 sposobach na śmierć” napisać coś więcej. Kto z nas nie przeżył bowiem mniej lub bardziej tragicznego przyjacielskiego zawodu? I kto nie lubi sobie czasem o tym przypominać?
Wierzę, że jedną z przyczyn, dla których dorośli tak często sięgają po literaturę dla młodzieży, jest chęć powrotu do wspomnień z okresu nastoletniości i potrzeba przyjrzenia się im z empatią. W powieści Engell nie znajdziemy rozwiewającego wątpliwości zakończenia czy jednoznacznego happy endu. Historia Stelli traktuje „ważne tematy” z należnym im realizmem.
Równie dobrze z zagadnieniem traumy radzi sobie powieść „Droga Meduzo” Olivii A. Cole (przeł. Natalia Laprus), pisana wierszem białym. Główna bohaterka pamiętnika – Alicia – chodzi do liceum i pracuje w fast foodzie. Dziewczyna, podobnie jak gorgona z greckiej mitologii, została zgwałcona i wykorzystana. To wokół tych doświadczeń oscylują zapiski bohaterki, która na domiar złego pada ofiarą szkolnej przemocy i slut-shamingu (zawstydzania ze względu na zachowania seksualne, w tym na liczbę partnerów czy częstotliwość stosunków).

Poetycka forma mogła pociągnąć stworzoną przez Cole historię na dno, całkowicie ją trywializując, ale tak się nie stało. Wiersze nie są przesadnie uładzone ani dociążone piętrową metaforyką, za to w pewnym stopniu ułatwiają zagłębienie się w trudnej lekturze. Język nie przesłania znaczeń, ale nieco je zmiękcza. Być może tylko dlatego książka Cole jest kierowana do grupy wiekowej 16+, a nie wyłącznie do osób pełnoletnich.
Przekleństwa niewinności
Obie pozycje przypominają mi o „Girl in Pieces” Kathleen Glasgow, która na polskim rynku ukazała się w ubiegłym roku w przekładzie Zuzanny Byczek (wcześniej, bo w 2017 r., wyszła pod tytułem „Dziewczyna w rozsypce”, ale wtedy nie zdobyła szerokiego rozgłosu). Stellę z „21 sposobów na śmierć” i Alicię z „Meduzy” z bohaterką Glasgow, Charlie, łączy nie tylko „bycie w rozsypce”, ale też status outsiderki, traumatyczna przeszłość i zdolność do pogłębionej introspekcji.
„Girl in Pieces” została napisana w sposób, który sytuuje ją najbliżej „dorosłej literatury”, między innymi dlatego, że niewiele znajdziemy w tej powieści fragmentów dotyczących szkolnego życia. Kiedy po raz pierwszy sięgałam po powieść Glasgow, nie wiedząc jeszcze, że to książka kierowana do młodych dorosłych, myślałam o niej w kontekście „Przerwanej lekcji muzyki” Susanny Kaysen czy „Przekleństw niewinności” Jeffreya Eugenidesa.
Wydana pod koniec stycznia powieść Marii Lichoń „Wszyscy byliśmy za młodzi” także koncentruje się na opowiadaniu o uczuciach, a jej poetycki język przypomina inną, równie „wzruszającą” nowość, czyli „Opowiedz mnie na nowo” pióra A. Gardaś. Promocja tej książki skoncentrowała się na trzech aspektach: owianej tajemnicą tożsamości osoby autorskiej oraz... na barwionych brzegach i pachnącej okładce edycji specjalnej. Być może w ten sposób na naszych oczach kształtuje się pewna nowa nisza young adult, którą roboczo określę mianem aforystycznej. Kładłaby ona nacisk przede wszystkim na błyskotliwość pojedynczych zdań, potencjalnie mogących stać się uniwersalnymi cytatami, które czytelniczki i czytelnicy wypiszą sobie w zeszytach i wrzucą na Instagram.

Idąc dalej tropem „ważnych tematów”, warto wspomnieć o „Zanim wybuchnie słońce”, przepięknie wydanym debiucie Józefiny Płotki (z okładkową ilustracją autorstwa Dixie Leoty). Spośród wszystkich wymienionych już książek jest to pozycja najlżejsza: romansowa, z dobrze zarysowaną i angażującą fabułą opartą na motywie fake dating (udawanego randkowania). Queerowa opowieść o Leonie i Danielu nie jest też pozbawiona niepokojów – pojawia się w niej wątek problemów szkolnych i homofobii – napawa jednak czytelniczki i czytelników nadzieją, a postaci łatwo polubić.

W kwietniu ukazało się także wznowienie „Carmilli” Josepha Sheridana le Fanu (przeł. Paulina Breiter), której poprzednie polskie wydanie ukazało się w 1974 r. Wampiryczny klasyk, choć niekoniecznie kierowany do młodszych odbiorczyń i odbiorców, otrzymał odświeżoną szatę graficzną. Uroczą i nieco infantylną, a więc w jakimś sensie kojarzącą się z grupą docelową książek nurtu young adult. A „ważny temat”? „Carmilla” to opowieść podwójnie pionierska – wyprzedziła „Drakulę” i w dodatku ma queerową reprezentację, mimo że to pozycja homo- i mizoginiczna, w której potworność i homoseksualność wampirzej bohaterki są właściwie tym samym. I tak uwielbiam „Carmillę” – mam jednak nadzieję, że, jak w przypadku innych przedstawionych tu książek, jej recepcja także okaże się niezawiśle krytyczna.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















