Atak Rosji na Ukrainę: sankcje muszą dotyczyć także sportu

Pytanie, czy polscy piłkarze mają w tej sytuacji jechać do Moskwy, czy może grać na neutralnym gruncie, jest źle postawione. Agresor powinien zostać wykluczony z wszelkich międzynarodowych rozgrywek sportowych.
Czyta się kilka minut
Władimir Putin dekoruje prezydenta FIFA Gianniego Infantino "orderem przyjaźni", Moskwa, 23 maja 2019 r. / Fot. EVGENIA NOVOZHENINA / AFP / EAST NEWS /
Władimir Putin dekoruje prezydenta FIFA Gianniego Infantino "orderem przyjaźni", Moskwa, 23 maja 2019 r. / Fot. EVGENIA NOVOZHENINA / AFP / EAST NEWS /

Sportowcy nie są niczemu winni, ale tak samo nie są niczemu winni zwykli Rosjanie – i zawsze elementem międzynarodowych sankcji wymierzonych w jakiś kraj dokonujący agresji na inne państwo, łamiący prawa człowieka, naruszający prawo międzynarodowe itd., jest także nadzieja, że przyczynią się one do oddolnego nacisku na przywódców prowadzących wspólnotę do katastrofy. W obliczu rosyjskiego najazdu na Ukrainę, o skali przekraczającej wszystko, czego byliśmy świadkami na kontynencie od czasu wojny w byłej Jugosławii, reakcja władz światowego i europejskiego sportu, np. FIFA i UEFA, może więc być tylko jedna: wykluczenie rosyjskich reprezentacji i sportowców z wszelkich rozgrywek oraz przeniesienie w inne miejsca planowanych na terenie Rosji wielkich wydarzeń sportowych. To kwestia wierności deklaracjom na temat poszanowania życia ludzkiego i szacunku dla człowieka bez względu na jego pochodzenie, rasę, płeć, język, religię i poglądy polityczne, których nie brakuje w statutach międzynarodowych organizacji sportowych; to także test wiarygodności tychże, związany np. z pytaniem o uzależnienie od pieniędzy płynących ze sponsoringu rozgrywek piłkarskiej Ligi Mistrzów przez rosyjski Gazprom.

„Kibic niekoniecznie powinien być aktywistą społecznym czy analitykiem politycznym” – pisał przed laty świetny ukraiński prozaik, poeta i fan Szachtara Donieck Serhij Żadan. Problem w tym, że czasami „o polityce i tak przychodzi jednak mówić, nawet kiedy chodzi o piłkę nożną”. Sport nie jest bowiem apolityczny – powiedziałbym raczej, że ze względu na wciąż wymykającą się komercjalizacji niezwykłość proponowanego przezeń spektaklu jest większy niż polityka i to dlatego niejeden dyktator, podobnie zresztą jak niejeden demokratyczny przywódca, wielokrotnie w historii świata próbował ocieplać swój wizerunek dzięki sukcesom lokalnych wyczynowców. Pamiętamy z ostatnich lat zdjęcia prezydentów i premierów oklaskujących swoje reprezentacje, pamiętamy narodowe święta czy dni wolne od pracy ogłaszane przez nich przy okazji większych czy mniejszych sukcesów (w Turcji w 2002 r. wystarczył awans do półfinału mundialu), pamiętamy nadzieje na przemiany w danym kraju związane z występami sportowców w wielkich imprezach, np. opowieści o narodzinach nowej, wieloetnicznej francuskiej tożsamości po wygranym przez Trójkolorowych mundialu w 1998 r., o zmianie niemieckiego autowizerunku po mistrzostwach świata w 2006 r.; pamiętamy też opisy uniesień, towarzyszące debiutowi reprezentacji Ukrainy na tymże mundialu, kiedy to cały kraj zgodnie wychodził na ulicę, cieszyć się futbolem, a dzięki niemu także, po raz pierwszy od Pomarańczowej Rewolucji – jednością i porozumieniem. „Okazało się, że podobne wybuchy patriotyzmu i wzajemnego zrozumienia może zapewnić nam tylko piłka nożna” – pisał o tym, nie bez goryczy, cytowany już Żadan.

Historyk piłki nożnej David Goldblatt zauważa w swojej książce „The Ball is Round”, że w czasach, gdy nasz kontynent dzieliła żelazna kurtyna, w zasadzie jedyną funkcjonującą w miarę sprawnie paneuropejską strukturą była UEFA, a rywalizacja sportowa stanowiła jedną z niewielu form regularnej kulturowej interakcji między Zachodem i Wschodem. Ale dziś mamy do czynienia z czymś daleko poważniejszym niż „zimna wojna”: rosyjskie wojska najechały państwo suwerenne, demokratyczne i aspirujące do idącej znacznie dalej integracji z europejskimi strukturami. I właśnie dlatego, że sport odgrywa taką rolę we współczesnym świecie, trudno od niego abstrahować podczas szacowania skali międzynarodowej odpowiedzi na tę inwazję.

W obliczu tego, co się dzieje w ostatnich godzinach na Ukrainie, rozważanie, czy polska reprezentacja piłkarska ma 24 marca jechać na mecz do Moskwy, czy może (jak sugeruje wspólne oświadczenie polskiej, szwedzkiej i czeskiej federacji piłkarskiej) grać na neutralnym gruncie, to jedna z najmniej istotnych kwestii, ale wiem, że są osoby odpowiedzialne także za ten aspekt rzeczywistości. Tyle że to nie powinna być ich decyzja i ich odpowiedzialność, zwłaszcza że chodzi o rzeczy daleko istotniejsze niż (cytuję oświadczenie) „znaczące obniżenie poziomu bezpieczeństwa dla naszych reprezentacji oraz oficjalnych delegacji”. Dokonując agresji na Ukrainę Rosja sama wykluczyła się z międzynarodowej wspólnoty. Ogłoszenie przez organizacje sportowe decyzji o odwołaniu udziału jej reprezentantów w rywalizacji na boiskach, torach czy bieżniach będzie prostym potwierdzeniem tego faktu.

Tekst zaktualizowany w związku z oświadczeniem federacji piłkarskich Polski, Szwecji i Czech.
CODZIENNIE NOWE KORESPONDENCJE I ZDJĘCIA PAWŁA PIENIĄŻKA Z UKRAINY – CZYTAJ W AKTUALIZOWANYM SERWISIE SPECJALNYM

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”