Aplikowanie arcyżałoby

W przypływie postnarciarskiej aktywności prezydent Duda szczodrze zaordynował Polakom dwa dni narodowej żałoby po naturalnej śmierci wybitnego prawnika, jednej z wybitnych postaci antykomunistycznej opozycji.
Czyta się kilka minut

Ostatnio głowa państwa ogłasza żałobne decyzje co miesiąc, więc zapewne wie, co robi, niemożliwe, żeby w swej kompulsywnej częstotliwości najwyższy urząd RP kierował się doraźnym impulsem bądź też zgoła niczym się nie kierował. Prawo nie normuje detalicznie, co z tą żałobą, wszystko zależy od widzimisię Andrzeja Dudy, który w trzy miesiące w pojedynkę już niemal dorównał wszystkim głowom państwa II Rzeczypospolitej (cztery żałoby narodowe na całe dwudziestolecie), i ewidentnie idzie na rekord. Minimum wysiłku, a jak efektownie przechodzi się do historii... przy tym nie trzeba się nikomu narażać, a narażać się obecna głowa państwa bardzo, ale to bardzo nie lubi.

Flagi więc do połowy marszu, weekend w castrum doloris, wydarzenia kulturalne poodwoływane, wieją, wieją chorągwie i zawiewają na siebie. Zarówno ludzie teatru, jak i widzowie mają czas dla rodziny, ewentualnie mogą pójść do kina na pogodne hollywoodzkie podśmiechujki – bo tego się nie odwołuje, odwołuje się „Oresteję” i „Dziady”. Paranoja? Owszem, ale tak stanowi prawo, a co jak co, ale prawo prezydent Duda zna dobrze, wręcz na wylot i od podszewki, więc prawo stosuje, i to z lubością. Obecny najwyższy organ państwa chce przejść do historii Polski jako najlepszy żałobnik ever, być może z czasem powalczy również na długość jednorazowej żałoby, wydaje się, że rekord siedmiu dni po śmierci Piłsudskiego jest zagrożony.

Aplikowanie żałoby mogłoby się stać naszą państwową specjalizacją, przecież w wysoce konkurencyjnym świecie istotne jest, aby znaleźć innowacyjną niszę. Z (chwilowego) braku rodzimych powodów żałoby moglibyśmy je importować, sumiennie otaczając naszą narodową żałobnością, której mamy w sobie nader dużo, od morza do morza. W przenikliwej powieści Wita Szostaka „Dumanowski” tytułowy bohater – przyszły prezydent – nosi się z genialnym zamiarem uczynienia z Krakowa funeralnej stolicy Europy, za wzór biorąc sobie... kretowisko. Czyżby Andrzej Duda przeczytał ową arcykrakowsko-arcypolską książkę? Czy też raczej to po prostu genius loci miasta w niecce u stóp Nowej Huty? Coś wisi w powietrzu, stoimy na progu ważnych wydarzeń, otwiera się przed nami okienko możliwości – a właściwie ono nie otwiera się samo, otwiera je przed nami arcyżałobnik Duda. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 8/2019