Antonio Vivaldi, „The 4 Seasons"

Kiedy dwa lata temu na festiwalu w Paradyżu Dan Laurin wykonywał fragmenty "Czterech pór roku w transkrypcji na flet, publiczność niemal oszalała. Trzeba było wówczas widzieć artystę, jak w koszuli z żabotem i srebrnych spodniach, z zawadiackim uśmiechem na twarzy, ale i z malującym się na niej olbrzymim wysiłkiem wydobywał z fletu dźwięki, przez Vivaldiego przeznaczone dla skrzypiec. Na nowej płycie Arte dei Suonatori Laurina można tylko słuchać, ale wrażenie jest lepsze niż wtedy w Paradyżu.
Czyta się kilka minut
 /
/

Jak jeszcze można dziś zagrać "Cztery pory roku", zwłaszcza po dokonaniach włoskich orkiestr barokowych - Il Giardino Armonico, Accademia Bizantina, Europa Galante czy francuskiego Ensemble Matheus? Zmiany tempa, gwałtowności, ostre, chropawe brzmienia, "barock rock" - wszystko już było. Pomysł Laurina wydawał się genialnie prosty - partię solowych skrzypiec wykonać na flecie. To są naprawdę inne "Cztery pory...". Laurin i muzycy z Arte... wiodą słuchaczy najpierw w krainę łagodności, flet brzmi lekko, nawet wytwornie. Jakby zwiedzione tą lekkością smyczki rozkręcają się powoli, ale już w wiosennym Allegro rozpoczną swoistą grę z dźwiękami instrumentu solowego, polegającą na drażnieniu, prowokowaniu, popędzaniu czy wręcz straszeniu. Właściwe manierze wykonawczej dzisiejszych "barokowców" amplitudy głośności i tempa muzycy Arte zastąpili kontrastem nastrojów - radosny, beztroski, to znów liryczny flet Laurina jakby drwi sobie z poirytowania, niepokoju czy wręcz grozy wiejących momentami od skrzypiec, wiolonczeli i kontrabasu. Momentami naśladuje wręcz śpiew ptaków, który jest dominującym motywem sonetów stanowiących motto "Czterech pór roku".

Nie tylko Laurin popada w tę muzyczną onomatopeiczność; w letnim Largo uderzenia smyczków dosłownie imitują odgłosy burzy, a w zimowym, jakby tanecznym Largo krople padającego deszczu słychać dzięki potrącaniu strun skrzypiec i lutni. W tym samym fragmencie szwedzki flecista wplata w grę ornamenty rodem z muzyki współczesnej, wcale zresztą nie tej poważnej. Kiedy indziej świśnie głośno, zawadiacko, wręcz folkowo. W letnim Presto natomiast zaskoczy "brzydkim", nieczystym, jakby elektronicznym dźwiękiem instrumentu. We wszystkich czterech koncertach zadziwia sprawnością, by nie powiedzieć mistrzostwem gry i rozmachem przedsięwzięcia, któremu po równo patronują - fantazja i precyzja. Gdyby te krótkie recenzje opatrywało się tytułem, mój byłby właśnie taki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2006