Amerykański wywiad zmienił zdanie. Według CIA wirus COVID-19 mogło wypuścić chińskie laboratorium

W kwestii źródeł pandemii nie ma żadnych nowych informacji. Ale jest nowy dyrektor CIA i nowa ocena tej głównej amerykańskiej agencji wywiadowczej w sprawie pochodzenia koronawirusa. Dlaczego temat pojawia się teraz? Czy będzie mieć to skutki dla relacji USA–Chiny?
Czyta się kilka minut
Ówczesny prezydent USA Donald Trump i prezydent Chin Xi Jinping w maseczkach covidowych. Autor tego muralu, namalowanego w pierwszych miesiącach pandemii, chciał zwrócić uwagę na temat covidu, który obaj przywódcy początkowo ignorowali. Mauerpark w Berlinie, 27 kwietnia 2020 r. // Fot. Abdulhamid Hosbas / AA/ABACA / East News
Ówczesny prezydent USA Donald Trump i prezydent Chin Xi Jinping w maseczkach covidowych. Autor tego muralu, namalowanego w pierwszych miesiącach pandemii, chciał zwrócić uwagę na temat covidu, który obaj przywódcy początkowo ignorowali. Mauerpark w Berlinie, 27 kwietnia 2020 r. // Fot. Abdulhamid Hosbas / AA / ABACA / East News

W ciągu ostatnich pięciu lat, jakie minęły od wybuchu pandemii, CIA powtarzała, że nie ma wystarczających dowodów, aby jednoznacznie stwierdzić, czy wirus, który ją wywołał, pojawił się na rynku w chińskim Wuhan, czy też rozprzestrzenił się w wyniku wypadku – wycieku z Instytutu Wirusologii, który ma siedzibę w tym mieście.

Za bardziej prawdopodobną CIA uważała jednak dotąd hipotezę o naturalnym pochodzeniu Covid-19. Teraz agencja zmieniła jednak zdanie – choć nadal przyznaje że „nie ma żadnych nowych informacji w tej sprawie”, zaś opublikowane właśnie ustalenia mają „niską pewność”. Co oznacza, że dowody są niepełne, niepewne lub wewnętrznie sprzeczne.

Traf chciał, że ten powracający spór zbiega się z rocznicą: pięć lat temu w Europie i Stanach pojawił się „pacjent zero”.

Nowy szef CIA jest przekonany, że wirus pochodzi z chińskiego laboratorium

Temat pochodzenia wirusa SARS-CoV-2 jest cały czas żywy. Podnoszony był on także przed oraz po ostatnich wyborach prezydenckich w USA. Odchodząca administracja prezydenta Joego Bidena ogłosiła więc kilka tygodni temu, że nie ma nic przeciwko ponownemu przeglądowi dowodów w sprawie źródeł pandemii.

W piątek 24 stycznia stanowisko nowego szefa CIA objął John Ratcliffe – polityk Partii Republikańskiej, w przeszłości członek Izby Reprezentantów. Podczas poprzedniej kadencji Donalda Trumpa był on już dyrektorem wywiadu narodowego. Teraz, zaraz po odtajnieniu nowego raportu, Ratcliffe powiedział (w wywiadzie dla portalu Breitbart News), że nie chce, „aby CIA stała na uboczu debaty o początkach pandemii”.

W minionych latach, gdy prezydentem był Biden, Ratcliffe oskarżał CIA o – jego zdaniem – ukrywanie prawdy na ten temat. Na przykład w swoim tekście, opublikowanym na portalu Fox News w 2023 r., stwierdził, że „prawdziwy problem” polega nie na tym, że CIA nie wie, iż „wirus, który zabił ponad milion Amerykanów, pochodził z laboratorium kontrolowanego przez chińską partię komunistyczną, które pracowało także dla chińskich sił zbrojnych”, ale że to odkrycie ma „ogromne konsekwencje geopolityczne, którym administracja Bidena nie chce stawić czoła”.

Amerykańskie służby nie mają jednego poglądu w sprawie źródeł pandemii

W zasadzie to samo mówił i mówi Donald Trump, którego – gdy był prezydentem, do stycznia 2021 r. – oskarżano o katastrofalne błędy w tamtej pierwszej fazie walki z pandemią (m.in. proponował stosowanie w leczeniu środków do dezynfekcji).

Trump od lat oskarża Chiny o wywołanie pandemii; w przeszłości domagał się już ich ukarania. Dziś wtórują mu amerykańscy senatorzy. Szef senackiej komisji wywiadu, republikanin Tom Cotton, stwierdził wręcz, że „najważniejsze dziś jest to, by upewnić się, że Chiny zapłacą za wypuszczenie na świat tej zarazy”.

Amerykańskie agencje wywiadowcze (w sumie jest ich osiemnaście) nie mają jednoznacznego zdania odnośnie do pochodzenia pandemii. W raporcie na ten temat, który został opublikowany w sierpniu 2021 r. przez Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego, za wersją o laboratoryjnym pochodzeniu Covid-19 opowiadał się jedynie wywiad Departamentu Energii. Rok później dołączyło do niego Federalne Biuro Śledcze (FBI).

Nawet jednak w tym „laboratoryjnym” scenariuszu nie ma mowy o tym, że jest to broń biologiczna, a jedynie, że możliwe jest, iż powstały w sposób naturalny wirus był badany w Instytucie Wirusologii, i że wskutek błędu lub usterki technicznej mogli się zarazić nim ludzie tam pracujący.

Do podsycania teorii, że wirus powstał w laboratorium, przyłożyli się sami Chińczycy

Hipotezy o tym, że wirus, który wywołał pandemię, został wyprodukowany w laboratorium, zdecydowanie odrzucają naukowcy. Badania wykazują jednoznacznie, że powstał on w wyniku ewolucji, a nie inżynierii genetycznej (w naturze istnieją co najmniej trzy wirusy w 96 proc. identyczne z SARS-CoV-2, których nosicielami są nietoperze).

Co więcej, publikowane w literaturze naukowej analizy przestrzenne rozprzestrzeniania wirusa w Wuhan – miało to miejsce na przełomie roku 2019 i 2020 – także dość jednoznacznie wskazywały na to, że pierwsze przypadki choroby skupiały się wokół targu, a nie Instytutu Wirusologii.

Do podsycania teorii, że wirus powstał w laboratorium, przyłożyli się jednak sami Chińczycy. Jeszcze w czasie pandemii utrudniali prace międzynarodowych ekspertów wysłanych do Wuhan i nie chcieli wpuścić ich do niektórych laboratoriów Instytutu. Latem 2021 r. dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom Ghebreyesus przyznał, że nie można wykluczyć, iż źródłem pandemii był laboratoryjny wypadek, bo Chińczycy nie dzielą się wszystkimi posiadanymi przez siebie danymi.

Dlaczego temat przyczyn pandemii wraca teraz?

Dlaczego CIA wraca teraz do tematu przyczyn pandemii? Coraz bardziej wojowniczy język nowej amerykańskiej administracji może sugerować, że kwestia pochodzenia wirusa mogłaby zostać wykorzystywana przez Waszyngton jako narzędzie w narastającym – na razie przynajmniej retorycznie – konflikcie z Pekinem.

A to, w przypadku nałożenia na Chiny na przykład obostrzeń handlowych, które mogłyby utrudnić życie także Amerykanom, pomoże je usprawiedliwić. Przynajmniej przed własną opinią publiczną.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Wirus wraca na globalną agendę