Cyfrowa epidemia

To zmasowana i skoordynowana dezinformacja: według służb USA tysiące kont w mediach społecznościowych rozpowszechnia fałszywe doniesienia o koronawirusie SARS-CoV-2 i sieje panikę, co skrajnie...

Reklama

Cyfrowa epidemia

Cyfrowa epidemia

26.02.2020
Czyta się kilka minut
To zmasowana i skoordynowana dezinformacja: według służb USA tysiące kont w mediach społecznościowych rozpowszechnia fałszywe doniesienia o koronawirusie SARS-CoV-2 i sieje panikę, co skrajnie utrudnia walkę z realnym zagrożeniem.
Plakat włoskiego artysty miejskiego Salvatore Benintende ps. "TVBOY" w Barcelonie, gdzie z obawy przed koronawirusem odwołano światowe targi telekomunikacyjne World Mobile Congress. 18 lutego 2020 r. / fot. PAU BARRENA / AFP / East News
Plakat włoskiego artysty miejskiego Salvatore Benintende ps. "TVBOY" w Barcelonie, gdzie z obawy przed koronawirusem odwołano światowe targi telekomunikacyjne World Mobile Congress. 18 lutego 2020 r. / fot. PAU BARRENA / AFP / East News
Z

Z jednej strony 700 mieszkańców osiedla, kamienie, płonące opony i wrogie okrzyki. Z drugiej – setka mundurowych i transporter opancerzony. W środku 75 osób, zapewne śmiertelnie przestraszonych, którzy wierzyli, że właśnie uciekli od najgorszego... tylko po to, by dostać się w sam środek zamieszek, które wybuchły z ich powodu.

Tak na przyjazd 75 ewakuowanych z Wuhan zareagowali mieszkańcy miejscowości Nowi Sanżary w środkowej Ukrainie. To właśnie do tego miasteczka trafili Ukraińcy i obywatele Argentyny, Dominikany, Ekwadoru, Salwadoru i Kostaryki przywiezieni z Chin. Ewakuowani, u których nie stwierdzono wcześniej obecności wirusa, mieli w Nowi Sanżary przejść 14-dniową kwarantannę. Ich pojawienie się wywołało jednak histeryczną reakcję części mieszkańców, którzy krzyczeli, że jedynym dobrym miejscem na kwarantannę jest Czarnobyl.

Ten wybuch podszytej strachem agresji nie wziął się znikąd.

Infodemia

Tego samego dnia, którego samolot z ewakuowanymi wylądował w Ukrainie, wszyscy odbiorcy zapisani w skrzynce kontaktowej ukraińskiego ministerstwa zdrowia dostali oficjalnie wyglądający email, z którego wynikało, że 5 spośród ewakuowanych osób „jest zarażonych koronawirusem SARS-COV-2”. Ukraińskie służby bezpieczeństwa są przekonane, że email, wysłany rzekomo ze skrzynki ministerstwa, w rzeczywistości pochodził spoza Ukrainy. Nikt nie mówi tego otwarcie, ale jest tylko jeden kraj, który od lat bawi się dręczeniem Ukraińców za pomocą cyberataków: Rosja.

Ukraiński email to tylko wierzchołek góry lodowej. Plaga dezinformacji na temat epidemii osiągnęła niespotykaną dotąd skalę. 2 lutego Światowa Organizacja Zdrowia nazwała obecny kryzys „infodemią”. „Nadmiar informacji – prawdziwych lub nie – utrudnia ludziom znalezienie wiarygodnych źródeł i wskazówek, kiedy one są im potrzebne” – napisali przedstawiciele WHO. To coś nowego. SARS, MERS i Zika, z powodu których Organizacja ogłaszała stan alertu, bez wątpienia wywołały panikę, ale w ich przypadku histeria nie doczekała się aż takiego wzmocnienia przez media społecznościowe. A te ze swojej natury najszybciej i najszerzej promują rozprzestrzenianie informacji sensacyjnych, strasznych, krwawych. I, niekiedy, całkiem wyssanych z palca.

Z mediów społecznościowych można się więc dowiedzieć, że wirus jest tajną chińską bronią biologiczną, która wymknęła się spod kontroli. Jedna z wersji tej teorii spiskowej mówi, że Chiny wykradły wirusa z kanadyjskiego laboratorium w ubiegłym roku. Według innych, źródłem zakażenia może być chińska instagramerka, która w jednej ze swoich relacji wgryzła się w nietoperza podanego jej w zupie. Autorka nagrania, Wang Mengyun, vlogerka specjalizująca się w turystyce, zaczęła otrzymywać pogróżki, choć nagranie – podawane dalej choćby przez „Daily Mail” czy rosyjskie RT, pochodziło nie z Wuhan, lecz z Palau. I było dostępne w sieci... od czterech lat.

Skutek? Nie tylko gwałtowne spadki na światowych giełdach czy znikające błyskawicznie ze sklepowych półek maseczki i konserwy. To także fala rasistowskich ataków wymierzonych w osoby o wschodnioazjatyckich korzeniach, zaobserwowana w Ameryce, Europie i Azji.

Ekosystem dezinformacji

Fala fake newsów dotyczących koronawirusa – zdaniem służb USA – to zmasowana i skoordynowana kampania dezinformacyjna. Amerykanie twierdzą, że zidentyfikowali tysiące kont w mediach społecznościowych, których celem jest rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i sianie paniki, co skrajnie utrudnia służbom medycznym walkę z realnym zagrożeniem. Kampania rozpowszechnia bezpodstawne teorie spiskowe, według których za chorobą stoją amerykańskie służby, a epidemia stanowi część bądź rozwinięcie amerykańsko-chińskiej wojny handlowej. Działania mają być obliczone na podważenie światowej reputacji USA i są niemal dokładnym powtórzeniem prowadzonej w latach 80. przez KGB kampanii obwiniającej CIA o „stworzenie” wirusa HIV.

Tym razem – zdaniem walczącego z dezinformacją z ramienia amerykańskiego rządu Global Engagement Center – w akcję zaangażowanych jest kilka tysięcy kont w mediach społecznościowych. Nie są to boty, czyli automaty, lecz fałszywe tożsamości, których operatorami są ludzie niemal jednocześnie publikujący bliźniacze komunikaty po angielsku, hiszpańsku, włosku, niemiecku i francusku. Wcześniej te same konta publikowały komentarze dotyczące wojny w Syrii, protestów Żółtych Kamizelek we Francji czy demonstracji w Chile. Teraz podają w wątpliwość komunikaty WHO i zachodnich rządów, linkują artykuły ze źródeł związanych z Kremlem tub propagandowych, takich jak RT czy Sputnik.


CZYTAJ TAKŻE: Koronawirus poszedł w świat


„Widzimy cały ekosystem dezinformacji w działaniu – od państwowej telewizji, przez portale internetowe po tysiące fałszywych person w mediach społecznościowych powielające te same przekazy” – powiedziała AFP Lea Gabrielle, szefowa Global Engagement Center. „Celem Rosji jest sianie niezgody i podminowywanie amerykańskich instytucji i sojuszy od środka, w tym poprzez tajne kampanie manipulacji i wpływu” – to z kolei słowa Philipa Reekera, pełniącego obowiązki zastępcy amerykańskiego sekretarza stanu ds. Europy i Eurazji. Jego zdaniem „rozsiewając dezinformacje o koronawirusie, rosyjscy operatorzy ponownie zagrażają bezpieczeństwu publicznemu, odwracając uwagę od działań na rzecz globalnej ochrony zdrowia”.

Amerykanie twierdzą, że dezinformacja zdecydowanie utrudnia prowadzenie działań wymierzonych w epidemię, zwłaszcza w Afryce i Azji, gdzie antyzachodni przekaz pada na wyjątkowo podatny grunt. Rosja zaprzecza tym oskarżeniom. Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, nazywa je w rozmowie z TASS „celowo sfałszowaną historią”.

Potrzebna szczepionka

WHO próbuje walczyć z dezinformacją we współpracy z Twitterem, Facebookiem, TikTokiem czy chińskim Tencentem. Google umożliwił ONZ wrzucenie rzetelnych informacji o koronawirusie na szczyt wyników wyszukiwania. Facebook pomaga agencji kierować informacje do konkretnych krajów i populacji zagrożonych wirusem i obiecuje usuwać kłamliwe posty. TikTok zadeklarował usuwanie wprowadzających w błąd filmów, pisząc w oświadczeniu, że „nie pozwoli na dezinformację krzywdzącą społeczność czy całe społeczeństwo”.

Część badaczy zwraca uwagę, że mimo kampanii dezinformacyjnej, media społecznościowe odegrały kluczową rolę w uświadamianiu obywatelom – i władzom – skali problemu. To poprzez chińskie media społecznościowe lekarze z Wuhan i vlogerzy – wbrew rządowej cenzurze – alarmowali o nowym zagrożeniu. Najsłynniejszy z sygnalistów, Li Wenliang, zmarł zarażony koronawirusem.

Ilość pojawiających się błędnych informacji sprawia jednak, że nawet najlepsze intencje internetowych gigantów nie odpowiadają skali problemu. Podczas konferencji prasowej, która odbyła się 13 lutego, dr Michael Ryan z WHO podsumował przygnębiającą lekarzy sytuację: „potrzebujemy szczepionki przeciw dezinformacji. Potrzebujemy szczepionki komunikacyjnej”.


CZYTAJ TAKŻE

EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ: Naukowcy mają nadzieję, że wirus nie wywoła pandemii na skalę grypy, która przed stu laty zabiła kilkadziesiąt milionów osób. Ale podobne kryzysy będą się powtarzać coraz częściej >>

Od redakcji: W poprzedniej wersji tekstu użyliśmy w stosunku do wirusa nazwy COVID-19. Jest to tymczasem nazwa choroby, którą on powoduje, nazwa wirusa to SARS-CoV-2 (Severe Acute Respiratory Syndrome Coronavirus 2).

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz naukowy, reporter telewizyjny, twórca programu popularnonaukowego „Horyzont zdarzeń”. Współautor książki "Strefy Cyberwojny", laureat Prix CIRCOM i Halabardy rektora AON. Stale...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]