Afryka: „To już epidemia”

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak obóz na safari: namioty rozstawione według planu, a pośrodku potężne drzewo, którego konary dają mnóstwo cienia.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Cellou Binani / AFP / EAST NEWS
/ Fot. Cellou Binani / AFP / EAST NEWS

To wrażenie burzą jednak płócienne płoty-ekrany otaczające obozowisko. Ale w dalszym ciągu trudno byłoby się domyśleć, że to klinika, i to specjalna: tu zwożeni są podejrzani o zarażenie się śmiertelnym wirusem, tu przechodzą obserwację. A jeśli podejrzenie się potwierdzi, są leczeni. Czy raczej: próbuje się utrzymać ich przy życiu oraz izolować od otoczenia. Temu służy polowy szpital w Conakry, stolicy Gwinei (na zdjęciu). Jeden z wielu, jakie organizacja Lekarze bez Granic prowadzi od wiosny tego roku – od chwili, gdy w Afryce Zachodniej pojawiło się coraz więcej zarażeń ebolą.

Od tego czasu choroba nie wygasła. Przeciwnie: w minionym tygodniu Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegła, że w Afryce Zachodniej mamy już do czynienia z epidemią. Tylko w Gwinei, Sierra Leone i Liberii wirus zabił 467 ludzi (na 544 potwierdzone przypadki zarażeń), a liczba infekcji rośnie. Ile osób faktycznie zmarło, nie wiadomo: edukacja medyczna jest tam niska, wielu chorych może nie zgłaszać się do lekarza, sądząc, że przechodzą grypę.

Już kilka dni wcześniej Lekarze bez Granic, którzy mają na miejscu kilkuset lekarzy i wolontariuszy, ostrzegli, że epidemia w Afryce Zachodniej „wymknęła się całkowicie spod kontroli”, a w Liberii, Sierra Leone i Gwinei jest już 60 „aktywnych ognisk” eboli.

To największy wybuch tej choroby w historii. Jak dotąd za najpoważniejszą epidemię eboli uważano tę w Kongo z 1976 r., gdy w ogóle po raz pierwszy zidentyfikowano wirusa; zmarło wtedy 280 ludzi. Ebola to tyleż rzadka, co jedna z najbardziej śmiertelnych chorób: statystycznie umiera dziewięciu na dziesięciu zarażonych. Nie ma na nią lekarstwa. Jedyny sposób na zwalczenie epidemii to izolowanie chorych i grzebanie zmarłych w taki sposób, by nikt nie miał kontaktu ze zwłokami.

Na razie nie wiadomo, skąd pochodzi wirus, który doprowadził do obecnej epidemii. Podejrzewa się, że nosicielami mogły być nietoperze megachiroptera (tzw. latające lisy).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2014