Nowy marszałek Sejmu niemal od razu zapowiedział zmniejszenie liczby dziennikarzy akredytowanych do parlamentu (a nawet ich podział na kategorie). Powstał niepokój, czy nie będzie to pierwszy krok do ograniczenia wolności mediów w ich funkcji kontrolnej nad ciałami ustawodawczymi albo i w ogóle nad polityką. A może warto spojrzeć na to z innej strony? Od pewnego czasu mamy prawdziwą hipertrofię polityków w radiu i telewizji. Program za programem to wciąż te same nazwiska i twarze, a pytania i odpowiedzi nieodmiennie byle jakie. Promocja osób i partii nieustanna, wiedza społeczeństwa o sprawach publicznych - mniej niż mizerna. A gdyby, zamiast protestować, zachęcić marszałka do realizacji powziętych zamiarów? Poprzeczka pójdzie w górę, tak dla dziennikarzy, jak dla polityków, a nadto na fonii i wizji zrobi się może nieco miejsca dla innych twarzy, nazwisk, rozmów i tematów, z ulgą i pożytkiem dla nas wszystkich.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















