Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski (…). A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza” (Mt 9, 35-36). Z takim obrazem – i z taką reakcją Jezusa – skonfrontowała nas (między innymi) ubiegłotygodniowa Liturgia.
Reakcja ta mogłaby dziwić. Nas widok tłumów raczej cieszy i pokrzepia. Dobrze jest zobaczyć, że ciągle jest nas dużo, ciągle zbieramy się licznie, są wydarzenia, w których uczestniczymy masowo – tu było nas kilka tysięcy, tam kilkadziesiąt, a tam spodziewamy się nawet kilkuset… Te liczby nas uspokajają i przekonują. Mają też przekonać innych.
Jezusa widok tłumów nie uspokaja i nie zachwyca. Raczej wstrząsa Nim i przejmuje Go aż do samych trzewi (tak można by przetłumaczyć użyte przez Ewangelistę greckie słowo splagchnizomai, od splagchna – wnętrzności) i budzi w Nim miłosierdzie (stąd polskie tłumaczenie: „litował się”). Najwyraźniej „tłum” nie oznacza, że wszystko jest dobrze. „Tłum” może oznaczać zewnętrzną fasadę – nawet imponującą – pod/za którą kryją się poważne problemy. Nie każdy jednak je widzi. Żeby je zobaczyć, trzeba mieć wzrok Jezusa.
Jaki jest problem tego tłumu? Odpowiedź: są „jak owce nie mające pasterza”.
I tu trzeba koniecznie przejść do dalszej części perykopy. Jezus mówi: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. Polskie tłumaczenie idzie tu blisko za łacińskim, gdzie użyte zostało słowo mitto, mittere („posłać”). W greckim tekście Ewangelii pada tu jednak słowo ekballo, które znaczy przede wszystkim tyle, co „wyrzucić”, „wygnać”. A więc to nie jest tak, że pasterzy nie ma… Są! Ale trzeba ich „wygnać” do pracy!
Najwyraźniej widok tłumu uśpił pasterzy. Nie mobilizuje ich do działania. Raczej przeciwnie – spowalnia. Skoro jest tłum… Nie muszą się zmagać, nie muszą zabiegać, nie muszą poszukiwać nowych inicjatyw ani tym bardziej nowych ludzi!
Sami też dobrze czują się w tłumie – nie widzą powodu, aby się z niego wychylać ani też głębiej wchodzić w indywidualne problemy składających się nań osób. Są pasterze, ale jakby ich nie było. Więc owce są porzucone. I znękane.
Prośmy dla siebie o wzrok Jezusa. Wszyscy – nie tylko ci, których automatycznie rozszyfrowujemy pod słowem „pasterze”. Wszyscy potrzebujemy widzieć głębiej.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.






