U mnie borderline objawia się przede wszystkim jako bardzo intensywne przeżywanie emocji i trudność w utrzymaniu stabilnego poczucia siebie. Często nie do końca wiem, kim jestem, czego chcę, co jest moje, co wynika z emocji lub lęku, a co z konkretnej sytuacji, w której się znajduję. Towarzyszy temu przewlekłe poczucie pustki i odklejenia od własnej tożsamości – mówi 23-letnia Monika Piotrowska.
Borderline: gdy przeżywasz zbyt mocno
Na co dzień Monika pracuje jako trenerka personalna fitness i twórczyni materiałów wideo na zlecenia znanych marek. Na TikToku @piotrxwskaa opowiada o życiu z zaburzeniami psychicznymi oraz szerzy świadomość na temat zdrowia psychicznego. O świecie emocji osób z borderline mówi tak:
– Smutek potrafi być przeżywany jak żałoba, złość jak wewnętrzna furia, a radość przechodzić w euforię. Wszystko jest bardzo intensywne, niezależnie od tego, czy emocja jest pozytywna, czy negatywna.
W przeszłości wiązało się to u niej z impulsywnością, wchodzeniem w niebezpieczne relacje, autoagresją oraz myślami samobójczymi. Dziś, dzięki psychoterapii i farmakoterapii, pracy nad sobą oraz wspierającej relacji, objawy są znacznie łagodniejsze. Droga do diagnozy była jednak długa.

Już jako nastolatka zmagała się z depresją, przewlekłym smutkiem i poczuciem pustki. Później zachorowała na anoreksję i trafiła do szpitala. Korzystała z leczenia psychiatrycznego i terapii, jednak tak naprawdę nie była gotowa na przyjęcie pomocy. Po latach konsultacji ze specjalistami, testach i wywiadach diagnostycznych usłyszała, że cierpi na zaburzenie osobowości borderline. Rok później rozpoznano u niej również osobowość zależną, PTSD, autyzm i ADHD.
– Czasem wystarczy krótsza wiadomość, brak emotki czy zmiana tonu rozmowy, by pojawiła się lawina myśli, że ktoś mnie już nie kocha albo zaraz odejdzie – mówi Monika o jednym z najtrudniejszych aspektów borderline, czyli lęku przed porzuceniem, który każe nieustanne analizować cudze zachowania i reakcje.
Osoba z borderline silnie przejmuje emocje otoczenia, a napięcie lub smutek bliskich odbiera niemal jak własne. Ogromnym wyzwaniem są też samotność i poczucie niezrozumienia. – W internecie ludzi z tym zaburzeniem często przedstawia się jako toksycznych, manipulujących czy niemożliwych do kochania. To bardzo krzywdzące, bo wielu z nich ogromnie cierpi, choć szczerze próbuje radzić sobie z własnymi emocjami – podkreśla Monika.
W silniejszych kryzysach mogą pojawiać się myśli rezygnacyjne, autoagresja i impulsywność, ale mimo wszystko da się z tym zaburzeniem prowadzić satysfakcjonujące życie. Mieć stabilny związek, przyjaźnie, pracę, pasje i plany na przyszłość. Wymaga to jednak, zdaniem Moniki, odpowiedniego wsparcia, terapii i świadomości własnych mechanizmów.
Życie z borderline to ciągła walka
Monice najbardziej pomogła terapia dialektyczno-behawioralna (DBT), która uczy regulowania emocji, radzenia sobie w kryzysach i budowania zdrowych relacji. Duże znaczenie miała także wspierająca relacja z partnerem.
– To, że jestem z osobą wyrozumiałą i stabilną, bardzo pomogło mi nauczyć się innych schematów. Mój związek nie jest kolejnym źródłem przemocy albo chaosu – podkreśla. Pomocna okazała się również farmakoterapia oraz abstynencja. – Niedługo miną dwa lata, odkąd nie piję alkoholu, i ponad trzy i pół roku od odstawienia innych substancji. One tylko nasilały problemy z emocjami, prowadząc do większej liczby konfliktów, zachowań autoagresywnych i poczucia wstydu – przyznaje.
Dziś bardzo aktywnie działa na rzecz destygmatyzacji borderline, gdyż to zaburzenie nie jest wyborem. Często wiąże się z traumą, zaniedbaniem emocjonalnym lub trudnymi doświadczeniami z dzieciństwa. Monika podkreśla też, by nie przypisywać takim ludziom narcyzmu; osoby z tą diagnozą nie są z definicji toksyczne. Trudne zachowania najczęściej wynikają z lęku przed porzuceniem i trudnością w regulacji emocji, natomiast jeśli pojawia się agresja, to raczej skierowana wobec siebie, a nie innych.
– Jesteśmy ludźmi, którzy często bardzo długo walczyli o to, żeby w ogóle przetrwać – podkreśla Monika. – I dlatego, choć diagnoza nie zwalnia nas z odpowiedzialności, to jednak osoby, które podejmują leczenie i pracują nad sobą, zasługują na zrozumienie i wsparcie, a nie na stygmatyzację.
Zaburzenie osobowości borderline charakteryzuje się dużą impulsywnością i niestabilnością. Towarzyszy mu też silny lęk przed odrzuceniem i rozpadem relacji, nie tylko romantycznych. – Osoby z borderline bardzo szybko się przywiązują, ale wystarczy drobna rzecz, by ich emocje nagle przeszły z jednej skrajności w drugą – zauważa psycholożka Monika Kotlarek.
Borderline towarzyszy też brak poczucia bezpieczeństwa, zarówno w relacji z samym sobą (bo trudno jest sobie zaufać), jak z innymi ludźmi. To daje poczucie ciągłego zagrożenia, ale też niedopasowania.
– Osoba z borderline widzi, że emocje, których doświadcza, są nieadekwatne do sytuacji. Odczuwa wówczas ogromny wstyd i wyrzuty sumienia – dodaje ekspertka. – Jeżeli zaburzenie nie jest zaopiekowane, czyli brakuje terapii, pracy nad sobą i zdobywania wiedzy, pojawia się życiowy chaos i wybuchy emocji, których źródło trudno zrozumieć.
Jak odzyskać władzę nad swoimi emocjami
29-letnia Ola Sadowska, twórczyni internetowa znana jako „olawpodrozy”, przez lata chodziła na terapię, podczas której leczyła depresję.
– W tych gorszych stanach cały czas czułam, że coś mi w diagnozie umyka. Dlatego postanowiłam drążyć temat – mówi. Informacja, że może mieć borderline, bardzo ją zaskoczyła. Wcześniej to słowo kojarzyło jej się bardziej jako element tzw. kultury emo. Szybko jednak dostrzegła, jak wiele rzeczy się zgadza.
– Diagnoza bardzo mi pomogła. Wreszcie wiedziałam, z czym się mierzę – wspomina.
Jednym z najbardziej charakterystycznych objawów zaburzenia są intensywne uczucia. U Oli najmocniej dają one o sobie znać w relacjach romantycznych. – Kiedy coś dzieje się nagle, kiedy ktoś mnie zaskoczy albo zrobi coś, czego się nie spodziewam, pojawiają się wybuchy emocji – tłumaczy.
W świecie osób z borderline rozstanie może być totalną katastrofą, bo szczególnie mocno przywiązują się one do bliskich. – Kiedy taka relacja się kończy, znika też poczucie bezpieczeństwa. Wtedy łatwo o stany depresyjne i stany rezygnacyjne – wyjaśnia Ola. – Jestem wtedy wyczerpana psychicznie i fizycznie. Często towarzyszy mi też wstyd – przyznaje.

Silne reakcje emocjonalne nie ograniczają się tylko do najbliższych osób. Czasem wywołują je pozornie błahe sytuacje. Ola wspomina niedawną wizytę w sklepie. Chciała zwrócić ubranie, ale kolejka niemal się nie przesuwała. Patrzyła na dziesięć osób przed nią i czuła, jak narasta w niej napięcie. Postanowiła wyjść. Pomogło jej ćwiczenie myślowe: na co ma wpływ, a na co nie, czyli np. na tempo obsługi klientów. Świadomość, na czym polega sprawczość i jakie ma ograniczenia, może bowiem przyczynić się do zmiany schematu i przejęcia kontroli nad życiem, którym wcześniej kierowały tylko emocje.
– To mnie ugruntowuje i przywraca do „tu i teraz” – mówi z mocą.
Po trafnej diagnozie Ola rozpoczęła terapię DBT, opracowaną z myślą o osobach z borderline, a później również terapię schematów. Dziś dużą część pracy stanowi dla niej psychoedukacja i próby zrozumienia mechanizmów stojących za silnymi reakcjami.
– Zastanawiam się w takich momentach, co było triggerem, co uruchomiło tak mocną odpowiedź organizmu – mówi. Wsparciem jest również joga nidra, gdyż nie wymaga aktywności, oprócz uruchomienia uważności na ciało i podążania za lektorem. Do tego dochodzi praktyka uważności i codzienne ćwiczenie wdzięczności.
– Kiedyś wydawało mi się to sztuczne. Dziś nawet w najtrudniejszych dniach staram się znaleźć coś dobrego. To ważne, bo przy borderline bardzo łatwo wpaść w spiralę negatywnych myśli – podkreśla.
O swoim zaburzeniu Ola opowiada publicznie. Chce pokazać, że nie zawsze wygląda ono tak, jak podpowiadają ludziom stereotypy. Zresztą, sama często słyszy, że nie widać po niej „choroby”.
– Borderline wpływa na moje życie, ale nie definiuje mnie jako człowieka. Nie jesteśmy przecież swoją diagnozą. Mamy wpływ na wiele rzeczy i możemy uczyć się świadomie funkcjonować – podkreśla.
Stereotypy o borderline
Justyna diagnozę usłyszała pięć lat temu, miała wtedy 23 lata i była młodą mamą. Odczuwała dużą niestabilność emocjonalną, miała wybuchy złości, wahania nastroju, napady niekontrolowanego objadania się, poczucie pustki. Pojawiały się też myśli rezygnacyjne.
Koleżanka, która studiowała psychologię, poradziła jej wizytę u psychiatry. – Myślałam, że to depresja poporodowa, ale lekarz szybko zdiagnozował borderline i wystawił receptę na leki – wspomina.
Po wizycie zaczęła szukać informacji w internecie. To, co przeczytała, przeraziło ją. Na forach ludzie pisali stereotypowe, upokarzające komentarze. Głównie o tym, że ludzie z borderline to wariaci, którzy krzywdzą innych. Bardzo ją to denerwowało. – Mam zaburzenie osobowości, ale nie jestem nim – podkreśla.
Dziś stara się uświadamiać ludzi, także w mediach społecznościowych, czym jest borderline. – Przeżywam emocje intensywniej, zdarza się, że jestem nierozumiana i odczuwam pustkę. Ale nigdy nie krzywdzę nikogo z premedytacją i jestem w stanie tworzyć trwałe relacje. Nadal trudno mi kochać samą siebie, ale jestem na dobrej drodze – opowiada o swych doświadczeniach.
Rok po diagnozie rozpoczęła psychoterapię. – W międzyczasie zdiagnozowano u mnie także ADHD i zaburzenia lękowe. Sama świadomość, że potrafię nazwać to, czego doświadczam, i że są ludzie, którzy mają podobnie, sprawia, że czuję się mniej samotna – mówi.
Praca z zaburzeniem pozwoliła jej stać się na tyle stabilną osobą, że rozpoczęła studia pielęgniarskie. – Kiedy pojawiały się problemy w pracy czy na studiach, omawiałam je podczas psychoterapii. Najbardziej w życiu motywował mnie syn, który otrzymał diagnozę autyzmu. Uczę go, żeby wykorzystywał swoje mocne strony i nigdy nie czuł, że jest gorszy. Nasze trudności psychiczne nie muszą nas definiować – dodaje.
Jak mogą sobie pomóc osoby z borderline
Wiele osób z borderline nie ma świadomości choroby i nie leczy się. Taki stan może bardzo mocno determinować codzienność. – Trudno jest utrzymać relacje społeczne i romantyczne, pracę zawodową czy ukończyć studia. Pojawiają się problemy ze stabilnością finansową, która również wpływa na poczucie bezpieczeństwa i równowagę emocjonalną. To wszystko są naczynia połączone – wyjaśnia psycholożka Monika Kotlarek.
Dlatego tak ważne jest, by w porę zgłosić się po pomoc. Chociaż diagnoza najczęściej stawiana jest po 25. roku życia, pierwsze symptomy bywają widoczne znacznie wcześniej. – Mogą być jednak mylnie interpretowane jako okres buntu nastoletniego, konsekwencje traumatycznych doświadczeń czy reakcja na trudne sytuacje życiowe – zaznacza ekspertka.
Jeżeli równocześnie pojawiają się silne wahania emocjonalne, które dezorganizują życie, wtedy naprawdę nie warto już zwlekać z wizytą u specjalisty. Ten przeprowadzi odpowiednie testy i wywiady, które pozwolą postawić właściwą diagnozę. Potem rozpoczyna się praca terapeutyczna połączona z psychoedukacją.
– Można skutecznie rozwijać umiejętności radzenia sobie z emocjami i uczyć się ich regulacji. Nie istnieje co prawda lek na borderline, ale farmakoterapia pomaga w lękach i stanach depresyjnych – podkreśla psycholożka.
Bardzo istotną rolę w procesie leczenia pełnią osoby z najbliższego otoczenia. Muszą one jednak mierzyć siły na zamiary i nie starać się wcielać w rolę terapeuty. Powinny pomagać, ale zarazem umieć dbać o siebie i stawiać granice. Np. mieć odwagę powiedzieć: „rozumiem, że przeżywasz trudne emocje, ale nie możesz mnie obrażać czy krzyczeć za każdym razem, gdy coś się wydarzy”. Najgorsze jest bowiem przejmowanie odpowiedzialności za osobę z zaburzeniem. O wiele lepiej sprawdza się inna taktyka.
– Lepiej jest powiedzieć: widzę, że jest ci ciężko. Czy mogę ci jakoś pomóc? Czy mogę coś dla ciebie zrobić? Bez narzucania się, ale z mądrą, wspierającą obecnością. To najlepiej działa – puentuje psycholożka.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











