Koniec mitu twardziela. Mężczyźni w Polsce chcą rozmawiać

Mężczyźni mieli być silni, samowystarczalni i niewzruszeni. Dziś coraz częściej mówią o sobie, emocjach i potrzebie wsparcia. Skąd ta zmiana?
Czyta się kilka minut
// ilustracja Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”
// ilustracja Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Ojciec Maćka Podgórskiego, 39-latka z Warszawy, najbardziej lubił opowiadać o domu, który zbudował dla swojej rodziny własnymi rękami. – Zawsze uwielbiał podkreślać, że nikogo nie prosił o pomoc, nikogo nie potrzebował, że świetnie sobie radził – wspomina Maciek, który siłą rzeczy dorastał w przekonaniu, że męskość oznacza przede wszystkim sprawczość, nieproszenie nikogo o wsparcie czy pomoc. A także odpowiedzialność za utrzymanie rodziny. 

Wpajana mu przez lata wizja męskości rozsypała się jak domek z kart, kiedy okazało się, że znany scenariusz przestał pasować do jego własnego życia. – Moja definicja męskości się zdezaktualizowała, bo okazało się, że nie muszę wszystkiego ciągnąć sam, partnerka potrafi sama o siebie zadbać – opowiada. 

Maciek, który pracuje w branży kreatywnej i współtworzy podkast o męskości „Ckliwe Typy”, przyznaje, że to doświadczenie okazało się trudniejsze, niż się spodziewał. – Zacząłem się zastanawiać nad tym, jaka jest moja rola w społeczeństwie. Przez lata mówiono mi, że powinienem „dostarczać zasoby”, że to moja przewaga w rodzinie. To dawało mi poczucie siły, dzięki temu czułem się potrzebny – mówi.

Uruchamianie odtwarzacza...

I przyznaje, że ogromną pomocą była dla niego psychoterapia oraz spotkania w męskich kręgach. – Odkryłem, że w relacji można czuć się męsko nie tylko dźwigając wszystko na własnych barkach – opowiada.

Przełom w rozmowach o mężczyznach

Jacek Masłowski, filozof, psychoterapeuta i prezes Fundacji Masculinum, od 16 lat pracujący z mężczyznami, wyjaśnia, że jeszcze dekadę temu mężczyźni, zamiast konfrontować się z problemami, wybierali milczenie. A tym, co ich łączyło, był wstyd. – Jeżeli już decydowali się na rozmowę, skupiali się na wyzwaniach wpisanych w stereotypowy wzór męskości: jak więcej zarabiać, jak zbudować swój status społeczny i wchodzić w związki z kobietami. Wrażliwość czy problemy związane z samorealizacją były tematami tabu – tłumaczy.

Z jego perspektywy przełomem w rozmowach o mężczyznach i męskości był okres pandemii. Kilka miesięcy zamknięcia w domach, często z rodziną za ścianą, stało się dla wielu mężczyzn momentem zatrzymania i refleksji, na którą wcześniej w codziennym kieracie brakowało miejsca. 

Do większej otwartości skłoniło wielu mężczyzn także nowoczesne, zaangażowane ojcostwo. Zaś uwagę społeczeństwa na problemy, z którymi mierzą się mężczyźni, zwrócił temat widocznego w statystykach samobójstw kryzysu psychicznego. Bo wedle raportu „Samobójstwa i próby samobójcze w Polsce w latach 2020-2024”, opracowanego na podstawie danych Komendy Głównej Policji, mężczyźni w naszym kraju odbierają sobie życie prawie pięć razy częściej niż kobiety.

Publiczną debatę o mężczyznach rozbudził w Polsce opublikowany w 2021 r. raport „Przemilczane nierówności” Michała Gulczyńskiego [na łamach „TP” polemizował z nim Wojciech Śmieja, autor książki „Po męstwie” – red.]. Autor opisał obszary, w których – jego zdaniem – mężczyźni w Polsce doświadczają nierównego traktowania lub pozostają poza głównym nurtem debaty publicznej.

Pięć lat później trudno nie zauważyć, że rozmowa o mężczyznach wyszła daleko poza gabinety psychoterapeutów i akademickie dyskusje. Coraz wyraźniej widać ją także w polityce – podczas kampanii prezydenckiej w 2025 r. niemal każdy kandydat i kandydatka musieli odnieść się do problemów i wyzwań, z którymi mierzą się mężczyźni. Podobne pytania pojawiały się również podczas niedawnych przesłuchań na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich.

Wreszcie, zmiana widoczna jest także w instytucjach publicznych – we wrześniu 2025 r. w Gdyni powołano pierwszą w Polsce Radę ds. Mężczyzn, pełniącą funkcję społecznego organu doradczego przy prezydent miasta, a jesienią o problemach i wyzwaniach mężczyzn rozmawiać ma sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny. 

Równolegle rozwijają się prężne inicjatywy oddolne – działają fundacje i stowarzyszenia, a także wspomniane już męskie kręgi, czyli przestrzenie, w których mężczyźni mogą rozmawiać o ojcostwie, relacjach, samotności czy emocjach. Od kilku lat regularnie organizowane są również wydarzenia poświęcone wyłącznie mężczyznom, takie jak Kongres Mężczyzn czy pięciodniowy Conscious Man – Festiwal Świadomego Mężczyzny. Na rynku przybywa także raportów, książek i podkastów biorących na tapet męskie doświadczenia.

Jak mężczyźni widzą samych siebie

Świeżym spojrzeniem na narrację wokół współczesnych mężczyzn i pojęcia męskości w Polsce jest wydany w Dzień Ojca raport „Męstwo. Co mężczyźni mówią i myślą o sobie w 2026 roku”. 

Publikacja jest efektem kilku miesięcy rozmów z mężczyznami w różnych częściach Polski – spotkań dialogowych oraz Treningów Rozmowy dla Mężczyzn, w których wzięło udział 200 panów o różnych poglądach politycznych, w różnym wieku (najstarszy uczestnik miał 74 lata, najmłodszy – 19), wywodzących się z różnych środowisk.

Jak wyjaśnia Wawrzyniec Smoczyński, prezes Fundacji Nowej Wspólnoty i pomysłodawca projektu społecznego „Panowie, gadamy!”, którego podsumowaniem jest raport, miał on stanowić rozbudowaną odpowiedź na sposób, w jaki w ostatnich latach w Polsce mówi się o mężczyznach. Bo najczęściej opowiada się o nich przez pryzmat najbardziej skrajnych postaw, a sama męskość bywa rozpatrywana jako coś problematycznego.

– W publicznej narracji mężczyzna w Polsce jest albo radykałem i mizoginem, albo wielkomiejskim feministą, nie ma nic pomiędzy. Co rusz słyszy się o toksycznej męskości, manosferze, incelach, redpillowcach czy kibolach. Nie twierdzę, że te zjawiska nie istnieją, ale nie można nakładać wycinkowych postaw na całą płeć, bo to generalizacja – mówi Smoczyński.

Autorzy projektu postanowili oddać głos samym mężczyznom. Interesowało ich nie tyle to, jacy mężczyźni „powinni być”, ile to, jak sami opisują siebie i własne doświadczenia. – Uczestnicy naszych dialogów mogli własnym głosem, po swojemu opowiedzieć o męskości i wyzwaniach, z którymi się mierzą  – tłumaczy Smoczyński. – Chcieliśmy się dowiedzieć, co myślą zwyczajni mężczyźni, jak odnajdują się w świecie zmieniających się ról społecznych, jak tłumaczą sobie nową rzeczywistość i jak się sami definiują.

Sporym zaskoczeniem dla pomysłodawcy projektu było to, jak dużą potrzebę rozmowy mieli mężczyźni. O tym, kim dziś są, czego świat i kobiety od nich oczekują i jak sprostać nowej, bardziej równościowej rzeczywistości. Właśnie dlatego raport nosi tytuł „męstwo”, a nie „męskość”.

– Chcieliśmy zachęcić mężczyzn do odwagi w definiowaniu samych siebie, bo dziś nie ma jednego słusznego wzorca bycia mężczyzną – podsumowuje Smoczyński. – Rozmowy prowadzone w ramach projektu tylko nas w tym utwierdziły, bo zobaczyliśmy, jak wiele może być sposobów przeżywania i rozumienia męskości. 

Czego obawiają się mężczyźni

Proces emancypacji kobiet przyniósł społeczne zmiany, które zachwiały znanym dotychczas porządkiem opartym na tradycyjnym podziale ról oraz społecznych oczekiwaniach wobec obu płci. Wraz z nimi ewoluowały także wyobrażenia o tym, czym właściwie jest męskość i jaka powinna być rola mężczyzny. To zaś, w praktyce, dla wielu mężczyzn oznacza konieczność ponownego zdefiniowania samego siebie – zarówno w relacjach, jak i w życiu rodzinnym czy zawodowym.

Prof. Natasza Kosakowska-Berezecka, psycholożka społeczna i kierowniczka Zakładu Psychologii Międzykulturowej i Psychologii Rodzaju na Uniwersytecie Gdańskim, specjalizująca się w badaniach nad równością płci, zwraca uwagę, że skończyły się czasy gotowych odpowiedzi na pytanie o to, jaki powinien być mężczyzna. Dla jednych oznacza to większą wolność i możliwość życia poza sztywnymi wzorcami, dla innych – niepewność i lęk przed utratą dotychczasowej pozycji. 

– Tradycyjne wzorce męskości przestały być aktualne i adekwatne, a nowe nie są jeszcze do końca znane, bo ich ukształtowanie się wymaga czasu. Nie można oczekiwać, że to zadzieje się w ramach jednego pokolenia – przekonuje psycholożka. 

Badaczka zauważa także, że tego typu „okres przejściowy” często nie idzie w parze ze społecznym przyzwoleniem na poszukiwanie własnej roli i tożsamości, bo oczekiwania kierowane w stronę mężczyzn bywają sprzeczne. 

Z jednej strony panowie słyszą, że w dynamicznie zmieniającym się świecie powinni na nowo zdefiniować swoją męskość. Z drugiej zaś nie daje się im często prawa do tego, by mogli robić to we własnym tempie, bo w powszechnym wyobrażeniu mężczyzna nadal powinien od razu wiedzieć, czego chce od życia, powinien być niezależny, konkretny, odporny psychicznie, sprawczy i najlepiej omnipotentny. 

Podobne napięcie widać w samych panach. Jak pokazuje raport „Męstwo”, wielu z nich czuje poirytowanie oczekiwaniami społecznymi, które nakazują im tłumić emocje, nie okazywać słabości i utożsamiać męskość z nieustanną samowystarczalnością. Jednocześnie wciąż obawiają się, że większa otwartość emocjonalna może zostać wykorzystana przeciwko nim.

Nie jest to wyłącznie kwestia indywidualnych przekonań, ale braku wspólnoty doświadczeń. Jak tłumaczy psycholożka społeczna, przez lata wielu mężczyzn próbowało odnaleźć się w zmianie ról płciowych samotnie. 

Ruchy feministyczne nie tylko walczyły o prawa kobiet, ale pozwoliły im stworzyć wspólnotę oraz język do opisywania własnych doświadczeń. Mężczyźni znacznie rzadziej mieli przestrzenie, w których mogli wspólnie zastanawiać się nad tym, co dla nich oznacza bycie mężczyzną – wyjaśnia prof. Kosakowska-Berezecka.

Właśnie dlatego, jak przekonuje badaczka, dziś tak ważne są miejsca, w których mężczyźni mogą we własnym towarzystwie, własnym językiem rozmawiać o swoich doświadczeniach i wątpliwościach. – Gdy takich przestrzeni brakuje, znacznie łatwiej wybrzmiewają radykalne głosy, np. z manosfery, oferujące proste odpowiedzi na trudne pytania. A to często prowadzi do radykalizacji postaw wobec kobiet i nasilenia wrogiego seksizmu wobec nich podsumowuje badaczka. 

Męska przyjaźń. Skąd się biorą kłopoty z bliskością

Obraz grupy mężczyzn wspólnie spędzających czas przy piwie czy na meczu mocno utrwalił się w kulturze. Okazuje się jednak, że bliskie przyjaźnie między mężczyznami nie są w Polsce powszechne. 

Z ogólnopolskiego sondażu wykonanego przez Instytut Badań Pollster na zlecenie Fundacji Nowej Wspólnoty, będącego uzupełnieniem projektu „Panowie, gadamy!” wynika, że jedynie 7 proc. mężczyzn w Polsce ma największe oparcie w męskich przyjaciołach, natomiast aż 47 proc. otrzymuje je ze strony żony lub partnerki. Z kolei opublikowany nieco wcześniej, bo w lipcu 2024 r., raport „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny”, wskazuje, że aż 65 proc. mężczyzn w Polsce chciałoby mieć z kim porozmawiać o swoich emocjach, a wśród grupy wiekowej 18-25 lat ten odsetek wzrasta nawet do 79 proc. Skąd więc ta sprzeczność?

Jak zauważa Jacek Masłowski, budowanie relacji opartych na zaufaniu z innymi mężczyznami jest z jednej strony jedną z największych męskich tęsknot, z drugiej zaś źródłem lęku. W wielu przypadkach, jak wyjaśnia psychoterapeuta, mają one swoje źródło w dzieciństwie, ponieważ większość współczesnych, dorosłych mieszkańców Polski – zarówno mężczyzn, jak i kobiet – wychowywana była w sfeminizowanych środowiskach: przez mamy, babcie, ciocie i nauczycielki. Dlatego też doświadczenie bliskiej relacji z kobietą jest dla wielu z nich czymś naturalnym. Zupełnie inaczej sprawy miały się z budowaniem zażyłej więzi z dorosłymi mężczyznami.

– Przez lata w życiu wielu chłopców brakowało nie tylko zaangażowanych ojców, ale w ogóle obecnych dorosłych mężczyzn. Wielu z nich nigdy nie doświadczyło więc tego, że bliska relacja z drugim mężczyzną może być bezpieczna, wspierająca i wzmacniająca – wyjaśnia psychoterapeuta. – Mało tego, część mężczyzn wyniosła z dzieciństwa doświadczenie dokładnie odwrotne: bo taka relacja wiązała się z lękiem, niezrozumieniem, zranieniem czy przemocą.

Masłowski zwraca równocześnie uwagę na kolejny hamulec w budowaniu męskich relacji: bliskość między chłopcami i mężczyznami wciąż bywa społecznie uznawana za „podejrzaną”, a wrażliwość, otwartość i fizyczne gesty wsparcia nadal spotykają się z homofobicznymi przytykami i komentarzami.

Co dają spotkania w męskich kręgach

Maciek na męskie kręgi chodzi regularnie od trzech lat. Spotkania jego grupy najczęściej odbywają się w spokojnej pracowni artystycznej w centrum miasta. Czasami, w letnie dni przenoszą się do ogródka działkowego. 

Bywa, że uczestnicy nie mogą przestać rozmawiać. Ale zdarza się także, że przez kilkanaście minut siedzą w ciszy. 

– Na początku obawiałem się tego, co pomyślą o mnie inni mężczyźni, bo miałem poczucie, że moje problemy są sytuacją bez wyjścia, a ja sam jestem nieudacznikiem – wspomina Maciek. – Finalnie usłyszałem dziewięć historii i kiedy przyszła kolej na mnie, okazało się, że to, z czym przyszedłem, wcale nie jest tak trudne i wyjątkowe, jak mi się wydawało.

Prof. Kosakowska-Berezecka wyjaśnia, że doświadczenie, o którym opowiada Maciek, przez psychologię społeczną nazywane jest „pluralistyczną ignorancją”. Bardzo wielu mężczyzn żyje dziś w przekonaniu, że tylko oni mają wątpliwości dotyczące tego, jak odnaleźć się we współczesnej roli mężczyzny. – Tymczasem, kiedy zaczynają ze sobą rozmawiać, okazuje się, że większość z nich zadaje sobie bardzo podobne pytania i mierzy się z podobnymi wyzwaniami – tłumaczy badaczka. – Rozmowa przełamuje złudzenie, że odpowiedzi mają wszyscy poza mną.

Kiedy męski krąg nie pomoże

Jacek Masłowski, który w Fundacji Masculinum od lat współorganizuje męskie kręgi, zauważa, że męskie wspólnoty mają dla współczesnych facetów nieocenioną wartość, bo często pełnią one rolę kolektywnego ojca. – Dla wielu uczestników stają się namiastką obecności dorosłych mężczyzn, której zabrakło im w dzieciństwie – mówi. 

Jego zdaniem, największą wartością męskich wspólnot jest to, że pozwalają one mężczyznom na bycie zauważonym i wysłuchanym. Bez ocen i komentarzy. – Inni mężczyźni są dla nich lustrem i partnerami do otwartej rozmowy, a to, jak nic innego, pomaga w odkryciu własnej wizji męskości, która nie bazuje na podręcznikowych definicjach, społecznych oczekiwaniach czy oklepanych narracjach – mówi psychoterapeuta. 

Podkreśla on także fakt, że męskie wspólnoty są dla nich okazją do zbudowania własnej, autonomicznej przestrzeń do rozmowy. Nie chodzi jednak o kontrę do kobiet, lecz o to, że w takim gronie mężczyźni mogą być w pełni sobą. 

– Pewnych problemów czy doświadczeń, jeśli nie jest się facetem, po prostu nie da się w pełni zrozumieć i zaakceptować – dodaje Masłowski.

W kontekście relacji Maciek zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. Że bliskie męskie więzi mogą naprawdę wspierać i pomagać, ale tylko pod jednym warunkiem: trzeba opuścić gardę i poczuć się w nich bezpiecznie. – Bez tego zostajemy na poziomie rozmów o pracy, samochodach. Nadal wszystko będziemy obracać w żart i poklepywać się po plecach – podsumowuje.

Dlaczego mężczyźni i kobiety licytują się na krzywdy

W przestrzeni publicznej rozmowa o męskich doświadczeniach, problemach czy wyzwaniach często nie jest neutralna w odbiorze, lecz szybko zostaje wpisana w logikę wojny płci. Z jednej strony pojawia się przekonanie, że każda dyskusja o problemach mężczyzn odbywa się kosztem kobiet, z drugiej – że pod hasłem równości kryje się odbieranie mężczyznom miejsca i znaczenia. 

– Coraz częściej tworzymy narrację, która każe nam się siebie nawzajem bać, która każe patrzeć na siebie wilkiem, która tworzy nieprawdziwy obraz relacji damsko-męskich – zauważa Jacek Masłowski. – Tymczasem nie jest to grą o sumie zerowej, w której ktoś musi przegrać, żeby ktoś inny mógł wygrać.

W efekcie debata coraz częściej sprowadza się do porównywania krzywd i niekończącego się licytowania się o to, kto ma gorzej. Psychologia społeczna opisuje to zjawisko jako collective victimhood, czyli kolektywne poczucie bycia ofiarą.

– To narracja w rodzaju „kto bardziej cierpi” – mówi prof. Kosakowska-Berezecka. – Kobiety idą szybciej na emeryturę, ale mają mniej środków do życia, w przypadku konfliktu zbrojnego to mężczyźni idą na wojnę i nie mogą opuścić kraju. Taka wyliczanka może nie mieć końca. Pozwala to zauważyć, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają wspólnego wroga: system społeczny zbudowany na stereotypach płciowych, który uderza i w jednych, i w drugich.

Podobne podejście wybrzmiewa w jednym z wniosków projektu „Panowie, gadamy!”. Wielu uczestników przyznało, że równość i emancypacja budzą w nich nieufność oraz deklarowało, że chce wspierać aspiracje partnerek, ale nie kosztem własnej pewności siebie. Zdaniem psycholożki społecznej problem nie leży w samej idei równości, lecz w sposobie, w jaki bywa ona komunikowana. 

Dopóki język równości będzie kojarzył się wyłącznie z rozmową o doświadczeniach kobiet, dopóty dla części mężczyzn będzie to temat, który ich nie tylko nie dotyczy, ale także coś im odbiera – wyjaśnia badaczka i dodaje, że siłą rzeczy będzie to budziło ich niechęć i opór wobec zmian. To już się powoli dzieje. Ów opór widać chociażby w raporcie IPSOS-u pokazującym, że przedstawiciele pokolenia Z mają bardziej tradycyjne poglądy na role płciowe niż ich rodzice.

Jak podkreśla prof. Kosakowska-Berezecka, równość płci nie leży wyłącznie w interesie jednej grupy, a jej rozwój wymaga wspólnego zaangażowania kobiet i mężczyzn. Potrzebna jest więc przestrzeń do rozmowy o równości, w której jest miejsce dla obu płci. 

Zwłaszcza że badania i raporty jasno wskazują, że w krajach bardziej równościowych ludzie żyją dłużej i cieszą się lepszym zdrowiem. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Mężczyźni zaczynają rozmawiać