Zwyczajny cud

Pastwiska to niewielka wieś na drodze w kierunku Puław, położona 5 km przed Rudawką Rymanowską. Kiedyś - folwark należący do Odrzechowej z dworem Russockich. Dzisiaj po dworskich zabudowaniach pozostał park. Niewielką kaplicę trudno dostrzec z szosy - schowana wśród zabudowań, najwyraźniej postawiona została na czyjejś działce.
Czyta się kilka minut

Niepewnie wchodzimy między gospodarstwa. Okazuje się, że mieszkańcy to ludzie bardzo przyjaźni - od razu podchodzi gospodarz jednego z mijanych domów i, gdy się orientuje, czego szukamy, prowadzi nas do państwa Bernadety i Marka Kozłowskich - opiekunów kaplicy.

Przez długi czas na niedzielną Mszę trzeba było stąd wędrować kilka kilometrów do Głębokiego po drugiej stronie Zalewu Sieniawskiego. W 1981 r.

ojciec pani Bernadety, Bolesław Drybała, wydzielił ze swojej działki

10 arów i przekazał ks. Janowi Szyndlerowi - ówczesnemu proboszczowi parafii w Głębokim. W zatwierdzonych przez urząd budowlany planach miała w tym miejscu stanąć owczarnia. Stanęła poświęcona 30 listopada kaplica pw. św. Józefa Robotnika. Choć zatwierdzający plany inżynier straszył pana Bolesława konsekwencjami, ostatecznie na pogróżkach się skończyło.

Mieszkańcy nie spodziewali się, że otrzymają niezwykły dar - w tym samym roku Jan Paweł II przekazał Pastwiskom kopię figury Matki Bożej Fatimskiej wraz z różańcem i tabernakulum, a także poświęcony przez siebie ornat. Oprowadzając po kaplicy, pan Marek z przejęciem o tym opowiada. Udekorowana kwiatami figura stoi po prawej stronie ołtarza w rogu kaplicy, obok na ścianie wisi słynne zdjęcie z pochylającym się nad Maryją Papieżem. Pierwotnie mieszkańcy postawili figurę na środku - nad tabernakulum. Wanda Półtawska pisze w "Beskidzkich rekolekcjach", że przekonała ich, iż skoro kaplica jest pod wezwaniem św. Józefa, to jego figura jest ważniejsza - "Matka Boża na pewno się nie obrazi".

Wracamy na werandę domu. Towarzyszą nam dwie córeczki z pięciorga dzieci państwa Kozłowskich - trzyletnia Amelka i pięcioletnia Sara. Pani Bernadeta pokazuje gazetkę ścienną z poświęcenia kaplicy. Słuchamy także najbardziej zaskakującej opowieści: rok temu kaplica omalże nie spłonęła.

Po liturgii wielkanocnej ministranci zapomnieli zagasić paschał. Dopiero po pięciu dniach, w piątek, pan Marek otworzył kaplicę. Paschał cały się stopił, płonący wosk spłynął na drewniany lichtarz i na dywan. W kaplicy, prócz nadpalonego lichtarza, metrowej dziury w dywanie i spalonych desek podłogi, nic nie ucierpiało. Dokonujący oględzin strażacy nie chcieli się wypowiadać, dlaczego ogień sam się ugasił. "Czy to cud?" - zastanawiają się Kozłowscy.

Mieszkańcy nie robią z tego wydarzenia sensacji - przy figurze Matki Boskiej czują się po prostu bezpiecznie. Gdy odjeżdżamy, tuż przy drodze siada bocian. Wygląda na to, że on również niczego się nie boi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Na okładce: Chrystus Pantokrator zXIX w., autor nieznany, galeria miejska wJaninie, Grecja // Historic Images / Alamy Stock Photo

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2009