Reklama

"Zwracam się do Pańskiego sumienia, Generale"

"Zwracam się do Pańskiego sumienia, Generale"

04.09.2005
Czyta się kilka minut
Czy Solidarność byłaby możliwa bez polskiego Papieża? Owszem, ale byłaby inna. Rzecz w tym, że Papież Wojtyła był, że był jego wybór, a potem pierwsza podróż do Polski w 1979 r., gdy Polacy odkryli smak wolności i dostrzegli w Papieżu siłę bez przemocy oraz jego niezwykłą samodyscyplinę.
Czerwiec 1983 r.
W

W ten sposób Karol Modzelewski tłumaczył kiedyś Włochom rolę Jana Pawła II w powstaniu “Solidarności". W istocie, dla administracji watykańskiej, podobnie jak dla świata, wszystko w tym pontyfikacie było nowe - także zaangażowanie w sprawy świata Papieża, którego pontyfikat dopiero się zaczynał. Tamte wydarzenia na zawsze odcisnęły znamię na wizerunku pontyfikatu Jana Pawła II.

Działania Papieża, dokumenty Episkopatu Polski i Stolicy Apostolskiej z tamtego okresu zostały zebrane i wielokrotnie były analizowane. Najbardziej znane i kompletne ich omówienia można znaleźć u George’a Weigela (autora książki “Świadek nadziei") czy u Jacka Moskwy (“Zostań z nami"). U Weigla, pomijając drobne błędy w datowaniu, jest to materiał dokładny i kompletny. Trudno do niego coś dorzucić.

Jako lekturę ułatwiającą zrozumienie tamtych wydarzeń polecałbym książkę francuskiego dziennikarza Bernarda Lecomte “Prawda zawsze zwycięży. Jak Papież pokonał komunizm" (PWN 1997). Znający Polskę Lecomte, specjalista od problematyki Europy Wschodniej, żywi przekonanie, że “Jan Paweł II odegrał najdonioślejszą rolę w zwalczaniu komunizmu". Wydarzenia związane z Polską widziane pod tym kątem są tu dokładnie opisane, poparte dokumentami i świadectwami uczestników. Warto też przypomnieć wydaną u nas w 1999 r. książkę Carla Bernsteina i Marca Politi “Jego świątobliwość Jan Paweł II i nieznana historia naszych czasów". Choć autorom zdarza się mieszać interpretację z informacją i prezentować własne hipotezy jako pewniki, książka nieźle pokazuje stosunek Jana Pawła do “Solidarności", przede wszystkim w kontekście polityki amerykańskiej czasów Reagana.

Ponieważ wszystko zostało opisane, nie ma sensu przytaczanie raz jeszcze całej opowieści. Zamierzam przypomnieć kilka faktów i własnych wspomnień, jako że pracowałem wtedy w Watykanie, redagując polskie wydanie “L’Osservatore Romano".

Papież rusza Polskę

Punktem wyjścia jest pierwsza podróż Jana Pawła II do Polski (czerwiec 1979 r.). O niej w 1990 r. tak powie francuskiemu dziennikarzowi Jerzy Waszczuk, były członek Biura Politycznego KC PZPR: “Papież najpierw obalił mur psychologiczny, uświadamiając społeczeństwu, że stanowi wielką siłę; następnie wpoił mu kilka wartości moralnych, takich jak prawda, równość obywateli, prawa osoby ludzkiej. Bez tego nie byłoby sierpnia 1980 roku".

Pielgrzymka daleka była od ostrożności, z jaką do tej pory poruszał się Watykan w sferze zwanej “Kościołem milczenia". Już zresztą podczas pierwszej wizyty w Asyżu (5 listopada 1978 r.) Jan Paweł II ogłosił, że Kościół ten nie jest już Kościołem milczenia, bo jego głosem jest teraz papież. Tę myśl rozwinie podczas wizyty w Gnieźnie.

Pierwsza podróż Papieża po Polsce uświadomiła społeczeństwu jego siłę. Wielokrotnie powtarzane wtedy przypomnienie o prawach człowieka i prawie narodu do samostanowienia stały się ważnym punktem odniesienia.

Z polskim Papieżem zaczął się nowy okres w dziejach Polski.

Od 14 do 31 sierpnia 1980 r. trwał strajk w Stoczni Gdańskiej. Papież uważnie śledził napływające z kraju wiadomości. Widział swój portret umieszczony na bramie Stoczni. Ten obraz, oglądany po raz pierwszy 17 sierpnia w Castel Gandolfo we włoskiej telewizji RAI, zrobił - jak opowiadają świadkowie - na Janie Pawle II ogromne wrażenie (“Spuścił głowę i przez chwilę trwał w zadumie").

448 dni po odlocie z Polski w 1979 r. jego podróż zaczynała przynosić owoce, których sam nie przewidywał: strajkujący przy konfesjonałach, Msza w Stoczni, postulaty wychodzące poza potrzeby materialne... Wszystko wskazuje na nadzwyczajność wydarzenia, w którym uczestniczy (przynajmniej emocjonalnie) cały kraj.

Dla Papieża jest oczywiste, że dokonuje się coś ważnego, co przekracza granice “jego" Polski. Podczas audiencji generalnej 20 sierpnia 1980 r. (trwają strajki) Papież prosi zgromadzonych o modlitwę “za moją Polskę". Jest to polityczny sygnał solidarności ze strajkującymi robotnikami.

Episkopat: "ostrożnie i roztropnie"

Na miejscu jest Episkopat, z którym Papież musi pozostawać solidarny i który chce wspierać. Prymas nie może tak się angażować jak Papież, by nie stracić możliwości pełnienia roli arbitra w sporze między strajkującymi a władzami.

26 sierpnia kard. Stefan Wyszyński wygłosił na Jasnej Górze homilię, w której podkreślał słuszność żądań strajkujących, ale - z wieloma zastrzeżeniami - wzywał do zaprzestania strajków i powrotu do pracy. Kazanie wywołało reakcje negatywne, zwłaszcza że państwowa prasa tekst kazania ogłosiła w zdeformowanej postaci, z pominięciem zastrzeżenia i krytyki władzy. Episkopat poinformował społeczeństwo, że homilia została zniekształcona.

Strajki trwały.

Także datę 26 sierpnia nosi wysłany przez Jana Pawła II telegram do Prymasa: “Modlę się, by raz jeszcze Episkopat z Prymasem na czele (...) mógł wspomóc naród w jego walce o chleb powszedni, sprawiedliwość społeczną i w obronie jego nienaruszalnych praw do własnej drogi życiowej i osiągnięć". Podobne telegramy wysłane zostały do kardynała Franciszka Macharskiego i biskupa Częstochowy Stefana Bareły. To była niejako papieska legitymizacja ich działań. Kilka dni wcześniej w Stoczni zjawiają się doradcy, doskonale znani Papieżowi: Mazowiecki, Cywiński, Wielowieyski i inni.

Następnego dnia po kazaniu Prymasa, 27 sierpnia, Papież na audiencji generalnej polecił modlitwie zgromadzonych “ważne i doniosłe sprawy w naszej Ojczyźnie". Tego samego dnia Konferencja Episkopatu opublikowała komunikat, w którym stwierdza, że strajkujący nie powinni się zgodzić na status quo, lecz domagać się niezależnych związków zawodowych.

31 sierpnia nastąpiło podpisanie gdańskich porozumień. Papież był przekonany, że “Solidarność" to “społeczna krucjata w celu odrodzenia narodowego". Władze tymczasem zwlekały z rejestracją związku. Napięcie rosło. W końcu nastąpiła rejestracja “Solidarności" - jednak z klauzulą uznającą przewodnią rolę partii. Taką formułę licząca już 8 mln członków “Solidarność" przyjęła z oburzeniem. Wreszcie w listopadzie 1980 r. NSZZ “Solidarność" została zatwierdzona bez klauzul. Fakt ten Papież powitał publicznie na audiencji generalnej 12 listopada, podkreślając dojrzałość, siłę ducha członków “Solidarności" i... władz.

Wkrótce Prymas spotkał się z zarządem “Solidarności"; podzielił się z rozmówcami obawą przed sowiecką interwencją.

Papież doskonale wiedział, że Kreml nie może zaakceptować porozumień gdańskich i prędzej czy później podejmie jakieś działania. Potwierdzał to gratulacyjny telegram Breżniewa do nowego I Sekretarza PZPR Stanisława Kani (5 września 1980 r.), który jasno określał oczekiwania Moskwy (wzmocnienie kierowniczej roli partii, umocnienie socjalizmu) i zawarł zawoalowaną pogróżkę ingerencji, wspominając o przywiązaniu do idei proletariackiego internacjonalizmu.

Papież do Breżniewa

Zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa, Jan Paweł II decyduje się 16 grudnia na napisanie odręcznego listu do Breżniewa. Pisze (tekst za książką Weigela):

“Do Jego Ekscelencji, pana Leonida Breżniewa, Przewodniczącego Prezydium Rady Najwyższej ZSRR.

Przemawiam w trosce o losy Europy i całego świata w związku z napięciem wywołanym wewnętrznymi wydarzeniami mającymi miejsce w Polsce w ciągu ostatnich dni. Polska jest jednym z sygnatariuszy Aktu Końcowego KBWE. Naród ten stał się we wrześniu 1939 pierwszą ofiarą agresji, która zapoczątkowała straszny okres okupacji, trwający do roku 1945. Podczas całej II wojny światowej Polacy stali ramię w ramię ze swymi sprzymierzeńcami, walcząc na wszystkich frontach wojny, a niszcząca siła tego konfliktu kosztowała Polskę utratę niemal sześciu milionów jej synów: to znaczy jedną piątą jej populacji sprzed wojny.

Mając więc na uwadze różne motywy zaniepokojenia wywołanego napięciem aktualnej sytuacji w Polsce proszę, aby zrobił Pan, co tylko w Pańskiej mocy, by wszystko, co składa się na przyczyny owego zaniepokojenia, zgodnie z powszechną opinią, zostało wyeliminowane. Jest to niezbędne dla odprężenia w Europie i w świecie. Sądzę, że można to osiągnąć tylko przez wierne dotrzymywanie solennych zasad zawartych w Akcie Końcowym KBWE, który ustanawia kryteria regulujące stosunki międzynarodowe, a w szczególności zasadę poszanowania niezbywalnych praw do suwerenności, a także zasadę nieingerowania w wewnętrzne sprawy każdego z sygnatariuszy. Wydarzenia mające miejsce w Polsce w ostatnich miesiącach zostały wywołane nieuchronną koniecznością gospodarczej przebudowy kraju, co wymaga równocześnie przebudowy moralnej opartej na świadomym zaangażowaniu, w duchu solidarności wszystkich sił całego społeczeństwa.

Ufam, że zrobi Pan wszystko, co w Pana mocy, żeby rozładować obecne napięcie, aby polityczna opinia publiczna została uspokojona w kwestii tego delikatnego i pilnego problemu.

Żywię nadzieję, że będzie Pan łaskaw przyjąć i z uwagą rozważyć to, co czułem się w obowiązku Panu przekazać, zważywszy, że skłoniła mnie do tego tylko troska o pokój i zrozumienie między narodami.

Joannes Paulus PP II, w Watykanie,

16 grudnia 1980".

Dialog zamiast konfrontacji

W październiku do Rzymu przybył Tadeusz Mazowiecki - doradca Wałęsy i “Solidarności". W rozmowie z nim Papież spytał: “Czy to przetrwa?". Czy ruch ma szansę?

Mazowiecki odpowiada twierdząco.

7 grudnia 1980 r. dzwoni do Jana Pawła II Zbigniew Brzeziński, uprzedzając o zagrożeniu inwazją sowiecką.

15 stycznia 1981 r. delegacja “Solidarności" zostaje przyjęta przez Papieża. Wałęsa wygłasza improwizowane przemówienie, a Jan Paweł II, żartobliwie odwołując się do praw, które daje mu wiek, odczytuje tekst przygotowany z wielką starannością.

W przemówieniu tym oraz w homilii wygłoszonej podczas Mszy odprawionej w prywatnej kaplicy dla delegatów “Solidarności" Papież wykłada, czym ona ma być (czym jest): ruch ku, a nie przeciw, dla podniesienia moralności społeczeństwa, prawdziwego postępu, ku wspólnemu dobru.

Ciekawostka: wizyta Wałęsy, postaci niezwykle wtedy popularnej w świecie, owocuje powstaniem w Watykanie syndykatu pracowników. Syndykat został przez watykańską administrację przyjęty poprawnie, lecz bez szczególnego entuzjazmu. Jego działalność po pierwszym zrywie stopniowo słabła i (chyba) w końcu ustała.

27 marca ma miejsce tzw. kryzys bydgoski - po pobiciu przez milicję w Bydgoszczy kilku działaczy “Solidarności" narasta napięcie.

Nazajutrz Papież kieruje do kard. Wyszynskiego list, w którym zachęca Prymasa, by nakłaniał Polaków do kontynuowana dialogu zamiast konfrontacji.

Zamach

13 maja na placu św. Piotra Jan Paweł II zostaje postrzelony. W pierwszym odruchu wielu komentatorów wiązało zamach - na zasadzie cui prodest - z zaangażowaniem Jana Pawła II w sprawę “Solidarności". Taka interpretacja sama się narzucała: że ten robotniczy i masowy ruch był tak niebezpieczny dla sowieckiego imperium, iż Jan Paweł II - duchowy jego protektor - prowokował drastyczne rozwiązania.

Papież, choć szybko powrócił do Watykanu, nadal znajdował się w bardzo ciężkim stanie i w zasadzie nie przyjmował wizyt. Uczyniono jednak wyjątek, którego miałem szczęście być świadkiem: leżący w łóżku Jan Paweł II przyjął delegację “Solidarności Rolników", przemówił do niej i pobłogosławił.

Po powrocie do sił, inspirowany przez wydarzenia w Polsce, Papież przygotował dla “Solidarności" specjalny upominek.

14 września 1981 r. ogłasza encyklikę “Laborem exercens", poświęconą ludzkiej pracy. Okazja jest natury bardziej ogólnej - właśnie przypada 90. rocznica “Rerum novarum", pierwszej encykliki społecznej w dziejach Kościoła - jednak obrona wolnych związków zawodowych i cały wykład “ewangelii pracy" zostają odczytane jako poparcie dla ideałów “Solidarności".

Pierwsze egzemplarze dokumentu, wydrukowane w polskiej edycji “L’Osservatore Romano", udało mi się osobiście dostarczyć na zjazd “Solidarności" do Gdańska.

Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie, aby w zjazdowej gorączce ktokolwiek miał głowę do lektury tego tekstu...

13 grudnia

11-12 grudnia w Gdańsku odbywał się zjazd Krajowej Komisji “Solidarności".

12 grudnia około północy Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny. O tym fakcie Jan Paweł II został zawiadomiony - jak twierdzi Weigel - o godzinie pierwszej w nocy przez ambasadora PRL w Rzymie. Poinformował on Papieża, że generał Jaruzelski zdecydował się na “tymczasowe środki nadzwyczajne".

Nazajutrz, ze zgromadzonymi na placu św. Piotra wiernymi, Papież modlił się za Polskę. W tym wystąpieniu sześć razy użył słowa “solidarność". Od tej pory w każdą środę na audiencji generalnej będzie odmawiać ułożoną każdorazowo i nawiązującą do aktualnej sytuacji “modlitwę za Polskę".

W ten sposób w formie modlitwy Papież co tydzień wypowiada się w sprawach Ojczyzny. Polskie wydanie “L’Osservatore Romano" drukowało te teksty pod stałym nadtytułem: “Stan wojenny w Polsce, słowa Papieża". Watykańskie pismo, o dziwo, w czasie stanu wojennego do Polski docierało. Te papieskie medytacje, często z podtekstem politycznym, musiały irytować władze PRL.

Pamiętam, już znacznie później, rozmowę z pracownikiem ambasady PRL w Rzymie, który mi sugerował, aby jakoś Papieżowi “wyperswadować" kontynuowanie tej modlitwy, a przynajmniej zaniechanie zamieszczania jej w polskim wydaniu “L’Osservatore". Oczywiście bez efektu.

Ojciec Święty starał się w ten sposób wspierać poczynania Episkopatu. Choć zdarzało się, że nie bardzo było co wspierać. Wtedy szedł do Polski sygnał, by Episkopat wykonał jakiś ruch, jakoś się odezwał, żeby Papież miał się do czego odwołać.

I jeszcze jedno wspomnienie. W pierwszych dniach (może nawet w pierwszym dniu) stanu wojennego zaczęły do nas, do polskiej redakcji “L’Osservatore", docierać telefaksem spisy osób internowanych. Natychmiast przy pomocy redakcyjnego (tj. watykańskiego) telefaksu przesyłaliśmy je dalej. Rzecz oczywiście dotarła do redaktora naczelnego wszystkich edycji “L’Osservatore" (zwanego dyrektorem), który wezwał mnie. Był wzburzony i surowo zbeształ mnie za to, że Watykan “mieszam" w tego rodzaju akcję. Nie było mowy o kontynuowaniu akcji wysyłkowej.

"Zazdroszczę księdzu"

Po masakrze w kopalni “Wujek" Jan Paweł II napisał do gen. Jaruzelskiego. W odręcznym liście prosił o zaprzestanie działań, które pociągają za sobą rozlew polskiej krwi: “Zwracam się do pańskiego sumienia, Generale, do sumień tych wszystkich, od których w tej chwili zależy decyzja".

W pierwszą Wigilię stanu wojennego, o godzinie 18, Papież dołączył do akcji, która objęła cały Rzym, a bodaj cały świat: ustawił w oknie swego apartamentu zapaloną świecę, znak poparcia dla Polski. Zdjęcie Jana Pawła II stawiającego tę świecę w oknie zamieściły wszystkie włoskie dzienniki. W pierwszy dzień Bożego Narodzenia, przemawiając także po polsku przed błogosławieństwem “Urbi et Orbi", Jan Paweł II wspomniał “tych, którzy cierpią, którzy są oderwani od najbliższych, których może ogarnia przygnębienie czy rozpacz".

W drugim dniu Bożego Narodzeniu zostałem zaproszony na kolację do Papieża. Nastrój był ciężki, rozmowa się rwała. Papież raz się tylko ożywił, kiedy na ekranie włączonego (bez głosu) telewizora pokazało się znane mu z narciarskich wypraw Terminillo. Kiedy po kolacji żegnałem się, Ojciec Święty uścisnął mnie i powiedział: “To jutro jedzie ksiądz do Polski. Jak ja księdzu zazdroszczę".

Odwrócił się i ciężkim krokiem poszedł w stronę kaplicy.

Po powrocie z Polski zostałem niemal natychmiast zaproszony na śniadanie. W Polsce, jako jeden z pierwszych przybyszów z zewnątrz, starałem się zebrać jak najwięcej informacji, spotkałem wielu ludzi. Także tych, którzy się wtedy ukrywali. Przywiozłem też dla Ojca Świętego unikalne druki wykonane w podziemiu.

Jan Paweł II słuchał mojej relacji z wielką uwagą. Chciał wiedzieć (choć, jak sądzę, wiedział) o Polsce wszystko. Takich relacji jak moja z pewnością wysłuchał znacznie więcej. Chciał wiedzieć i chciał wspierać “Solidarność".

Słowa i gesty

15 czerwca 1982 r. Jan Paweł II pojechał do Genewy na sesję Międzynarodowej Organizacji Pracy. W wygłoszonym tam przemówieniu 30 razy używa słowa “solidarność" (choć nie mówił o zdelegalizowanym wówczas polskim związku zawodowym). Wykład dotyczył spraw ogólnych; niektórzy komentatorzy dopatrywali się w nim propozycji “trzeciej drogi" między kapitalizmem i sowieckim socjalizmem.

16 listopada 1982 r. delegacja Stolicy Apostolskiej udała się do Madrytu na plenarne posiedzenie Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Tam przewodniczący delegacji Mons. Francesco Canalini odczytał deklarację, która zawierała stanowczy sprzeciw wobec rozwiązania “Solidarności" (kilka dni wcześniej sąd w Warszawie oficjalnie zdelegalizował związek). Deklaracja odwoływała się do postanowień z Helsinek i oskarżała społeczności Europy o obojętność.

Numer polskiego “L’Osservatore" z tym tekstem (120 tys. egzemplarzy) po przekroczeniu granicy PRL został wstrzymany. Po długich pertraktacjach prowadzonych na wszystkich szczeblach, w tym interwencji abpa Silvestriniego (pełniącego urząd szefa watykańskiej dyplomacji, który odwiedził Polskę), numer ten został zniszczony, a kosztami przechowywania i niszczenia władze PRL usiłowały obciążyć mnie, jako jego redaktora naczelnego. Ten numer polskiej edycji “L’Osservatore" zachował się w nielicznych egzemplarzach.

Zachowałem w pamięci wiele papieskich gestów, świadczących o jego solidarności z Polakami, aby wspomnieć np. przesłanie wiosną 1983 r. Adamowi Michnikowi do więzienia egzemplarza Nowego Testamentu z odręczną dedykacją czy przemycane do Polski papieskie listy ze słowami pokrzepienia i błogosławieństwa dla osób szczególnie pokrzywdzonych.

Wbrew sceptycyzmowi

O wątku “solidarnościowym" w podróżach Jana Pawła II do Polski w latach 1983 i 1987 powiedziano wiele. W 1987 r. gen. Jaruzelski był przekonany i zaniepokojony, że słowa Jana Pawła II “wywołają emocje, które naruszą pewną stabilizację" (rozmowa z Jackiem Moskwą). O tym właśnie rozmawiał długo z Papieżem w salonie na lotnisku przed odlotem tego ostatniego z Polski, i do tego nawiązywało słynne pożegnalne przemówienie generała, uznane przez wielu za aroganckie: “Wasza Świątobliwość zabierze ze sobą jej [Ojczyzny] obraz w sercu (...). Lecz zabrać nie można jej realnych problemów. Naród zostaje tu (...). Sam musi uporać się z wyzwaniami".

O ile wiem, według Jana Pawła II przemówienie nie było aroganckie, był nawet skłonny przyznać generałowi sporo słuszności. Mimo różnic w ocenie sytuacji i znaczenia wypowiadanych słów, Wojciech Jaruzelski okazał się rozmówcą wiarygodnym. Słyszałem jak Jan Paweł II w prywatnej rozmowie w 1987 r. mówił, że generał spełnił wszystkie obietnice, jakie jemu, Papieżowi, wcześniej złożył (gdy zjawiła się realna możliwość przyjazdu Ojca Świętego w 1987 r., we wrześniu 1986 r. prawie wszyscy więźniowie polityczni zostali uwolnieni).

Jan Paweł II był zaangażowany w strategiczne działania zmierzające do ratowania “Solidarności" - i to wówczas, gdy tak wśród opozycji, jak i wśród polskiego Episkopatu (nie mówiąc o osobistościach z Watykanu) dominował sceptycyzm. Papież widział w tym ruchu nową propozycję dla świata, skuteczną i chrześcijańską. Co więcej, starał się osobiście uczestniczyć w formułowaniu zasad tego ruchu. Tak brzmiały przemówienia, wygłaszane w Polsce.

Niektóre teksty weszły do etycznego kanonu “Solidarności", jak choćby ten z Gdańska: “Solidarność - to znaczy jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni - przeciw drugim. I nigdy brzemię dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności".

Bez Jana Pawła II “Solidarność" byłaby inna. Bez “Solidarności" pontyfikat Papieża z Polski inaczej zapisałby się w historii.

Sojusz z Reaganem

Jest jeszcze jeden wymiar roli (tu pośredniej) Jana Pawła II w historii najnowszej.

Jak wiadomo, polska opozycja zyskała ogromne poparcie USA, a prezydent Ronald Reagan postrzegał “Solidarność" jako zryw o zasadniczym znaczeniu. W ZSRR widział on “imperium zła", zła pojmowanego w sensie zgoła diabolicznym. Jako mąż opatrznościowy w rozprawie z owym kosmicznym złem jawił mu się Jan Paweł II. Na ten temat szeroko się rozpisują Bernstein i Politi. Pomijając wiarygodność wszystkich zawartych w ich książce informacji, nie ma wątpliwości, że opinie Jana Pawła II w sprawach Polski miały dla Reagana i jego decyzji kapitalne znaczenie.

O ile krążące w swoim czasie opowieści o finansowym wspieraniu “Solidarności" przez Watykan nie znalazły potwierdzenia, o tyle w wymiarze oceny sytuacji rola Ojca Świętego była nie do przecenienia.

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]