Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zrodzony, a nie stworzony

Zrodzony, a nie stworzony

13.12.2015
Czyta się kilka minut
Najświętsza Panienka rodzi Jezusa w sposób tak prosty, że aż wywrotowy. Pokazuje, że poród to normalna sprawa.
Fot. Edward Carlile Portraits / GETTY IMAGES
P

Powiła syna.

I już, koniec. Dwa wyrazy.

Dużo więcej o porodzie Maryi się nie dowiemy. U Mateusza kilka zdań. U Łukasza troszkę więcej, garstka szczegółów. Że miała dla niego pieluszki i że położyła go w żłobie, bo nie znaleźli miejsca w gospodzie. Mało. Reszta to folklor i tradycja.

Odkąd stajemy się rodzicami, ta opowieść już nam nie wystarcza. Rwie się w samym środku, bo poród został z niej wycięty. Mówimy: Boże Narodzenie. Jakby to nie był poród, tylko Jezus wziął i urodził się sam. A przecież zrodzony, a nie stworzony. Przez Maryję, kobietę z krwi i kości, z macicą, szyjką macicy, piersiami i łonem. Jeśliby spojrzeć na Nowy Testament jako pierwszy reportaż z życia Jezusa, to apostołowie w tym miejscu nie odrobili lekcji. Odkąd mamy własne dzieci, chcielibyśmy wiedzieć więcej. Żeby lepiej Ją zrozumieć. Żeby poczuć cielesność matki i cielesność syna.

Czy...

20400

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Piękny i mądry artykuł. Jestem zaszczycona, że moja wypowiedź pojawia się w tak szacownym gronie. Sprostuję tylko, że jestem jedynie doulą, nie jestem konsultantką laktacyjną:). Z serdecznymi pozdrowieniami dla Autorki i Redakcji TP, Joanna Kozakiewicz

Przepiękne zdjęcie w papierowym wydaniu. Madonna Rzeczywista. Aż chwyta za gardło - wzruszenie.

Odkąd w czasie wykopalisk archeologicznych na wczesnośredniowiecznym cmentarzu zobaczyłam szkielet młodej kobiety z malutkim szkielecikiem dziecka w jej miednicy (główka była już na zewnątrz, musiała umrzeć już w trakcie porodu) jestem przeciwna idealizowaniu "porodowej" przeszłości. Czuję głęboką wdzięczność dla Boga, losu i mądrości ludzkiej (będącej wszakże boskiej darem), że żyje w epoce (i miejscu) gdy w czasie porodu i połogu umiera mniej kobiet i dzieci niż kiedykolwiek w historii. Tak, dzięki medycynie: antyseptyce, szpitalom, cesarkom, kleszczom i tym wszystkim "strasznym" rzeczom opisanym w artykule. A w momencie gdy jakaś matka czuje że ból przerasta jej możliwości, może skorzystać ze znieczulenia i właśnie dzięki temu przeżyć poród godnie, radośnie i duchowo. Natomiast zgadzam się, że kobietom trzeba przywrócić wiarę w siebie i Maryja jest tu wspaniałym wzorem. Chociaż mało z nas chciałoby rodzić w takich warunkach jak Ona - i powinniśmy robić wszystko, aby jak najmniej kobiet było do tego zmuszonych (zakładając np. kliniki położnicze w krajach rozwijających się - takie jak ta, w której pracuje jedna z położnych opisanych w "Mundrej").

Super artykuł, wiele dobrych nawiązań i wiele spójności w odniesieniu do kontynuacji dzieła stworzenia. Jestem ojcem, któremu dane było towarzyszyć tej transcendentnej aurze narodzin nowego życia, tej mocy kontynuacji życia i tej wielkości kobiety. Uważam, że właśnie narodziny Chrystusa z obecnością Józefa i ze swoją milczącą prostotą wskazują na ich naturalność. Dla mnie, po dwudziestu latach nasz wspólny poród jest wciąż najbardziej duchowym i metafizycznym przeżyciem i nic tego nie zmieni. Myślę, że więcej mężczyzn powinno towarzyszyć swoim żonom podczas porodu dając im wsparcie i czerpiąc z aktu narodzin dużo dla siebie tak jak św. Józef 2016 lat temu. Oczywistym jest, że całość aktu narodzin nowego człowieka należy odnieść do współczesności w której ten akt się odbywa z jej całą wiedzą i zdobyty doświadczeniem.

Słowa "zrodzony a nie stworzony" mają odniesienie do innego zrodzenia, nie tego w stajence Betlejemskiej. To w stajence to konsekwencja właśnie tego. Uczy nas o tym Credo. "Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. " Maryja nie rodzi tylko człowieka. Nigdy nie wolno o tym zapominać.

Jako Bóg-Syn jest zrodzony z własnej ofiary na Krzyżu, ofiary która miała miejsce na Golgocie, zarazem przekracza czas i miejsce Golgoty jako uniwersalna zasada trój-istnienia. Jako Syn Człowieczy jest zrodzony z ofiary Matki Ewy. Biologiczne macierzyństwo człowieka i całego rodzaju żeńskiego, jest wpisane w ofiarę Syna Bożego.

zabić, bo nie umierają jako nieśmiertelni. To wie każde dziecko.

Był tylko człowiekiem i aż człowiekiem. Wielka i ponadczasowa była za to jego komunistyczna idea równości i sprawiedliwości. Równości ludzi wobec siebie w obliczu wspólnej małości wobec boskiego absolutu. Idea sprawiedliwości po śmierci była konsekwencją braku sprawiedliwości we współczesnym mu świecie. I coście zrobili z tego piękna, wy vatykańscy najemnicy za przysłowiowe, judaszowe srebrniki?

Myślę, że większość z nas ucieka od świadomości narodzenia Jezusa. W tej stajence, w towarzystwie Józefa i zwierząt. A właśnie czegoś takiego chciał Bóg dla siebie dla nas. Dzięki temu tekstowi te Boże Narodzenie było o wiele głębsze, a już od dawna było mi bardzo trudno dobrze przeżywać ten czas.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]