Zmierzch bogów Noworosji

Czy będzie „święty Motorola”? Rosyjscy radykałowie chcą kanonizacji słynnego dowódcy separatystów z Doniecka.

13.02.2017

Czyta się kilka minut

 / Fot. pbs.twimg.com
/ Fot. pbs.twimg.com

Do hufca prawosławnych bojowników w niebie dołączył męczennik Arsenij Pawłow, którego życie i śmierć są dla nas przykładem do naśladowania. Będziemy walczyć o jego kanonizację. Święty Rycerzu Boży, Arseniju, módl się za nami”.

Takie modły do jednego z najbardziej znanych watażków „rosyjskiej wiosny” – Arsenija Pawłowa, pseudonim „Motorola” – zanoszą radykałowie występujący pod szyldem ENOT Corp., którzy na swojej stronie internetowej zamieścili płomienny manifest i łżeikonę przyszłego „świętego”.

Tajemnicze śmierci

Na ikonie, wykonanej zgodnie z kanonem wizerunków świętych prawosławnych (na zdjęciu), „Motorolę” wyobrażono w galowym mundurze pułkownika armii tzw. Donieckiej Republiki Ludowej; w prawej ręce trzyma krzyż, w lewej – miecz. Spod munduru wystaje tielniaszka – pasiasta koszulka, wskazująca na związki „świętego” z rosyjskim wojskiem.

Manifest ENOT Corp. i podobiznę krwawego separatysty rozkolportowały pod koniec stycznia media społecznościowe i wysokonakładowe rosyjskie gazety. Publikacje ożywiły legendę „Motoroli”, popadającego już cokolwiek w zapomnienie.

Od dnia jego śmierci w zamachu bombowym – ładunek eksplodował w windzie, gdy „Motorola” wracał do domu – minęło kilka miesięcy. Sprawców nie udało się ustalić. Władze DRL wskazywały, że zamachu dokonali Ukraińcy, ale eksperci od kryminalistyki znający specyfikę Doniecka odrzucają tę wersję: bomby w windzie ściśle ochranianego domu „Motoroli” nie mógł podłożyć ktoś obcy, niezauważony przez ochronę. Winę wzięła na siebie grupa Misanthropic Division, nacjonaliści z Charkowa. Ale poza efektownym filmikiem na YouTubie, w którym zakapturzeni młodzieńcy coś wykrzykują i przyznają się do zabicia „Motoroli”, nic nie wskazuje na ich związki z zamachem.

Winnych nie udało się też ustalić w przypadku innych gwałtownych śmierci ludzi firmujących „rosyjską wiosnę”. W ciągu ostatniego tygodnia zmarł (oficjalnie na atak serca, nieoficjalnie mówi się o otruciu) pierwszy szef tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej Walerij Bołotow. Z niewyjaśnionych przyczyn odszedł też wiceminister przemysłu DRL Siergiej Tretiakow, człowiek młody, który nie wyglądał na chorowitego. W powietrze wyleciał komendant policji ŁRL Oleg Anaszczenko – bombę podłożono w jego aucie. Wystrzałem z miotacza ognia Trzmiel został zabity jeden z najsłynniejszych watażków, dowódca batalionu „Somali” Michaił Tołstych, bardziej znany pod pseudonimem „Giwi”. To żniwo zaledwie kilku dni. Przedtem zabito innych dowódców oddziałów separatystów – m.in. Aleksieja Mozgowoja, dowódcę batalionu „Widmo”, czy Pawła Driemowa, ps. „Batia”, który zginął od bomby podłożonej w samochodzie, jadąc na swój ślub.

„Putin likwiduje niewygodnych świadków” – piszą i mówią nieprzychylne Kremlowi media. Niektórzy watażkowie giną w ewidentnych porachunkach rywalizujących gangów, grabiących Donbas, pozostali – w niejasnych okolicznościach. W publikacjach ukraińskich wskazuje się na inspirację lub wręcz bezpośrednie wykonanie egzekucji przez rosyjskie służby specjalne; ze strony separatystów i w rosyjskich mediach z kolei padają oskarżenia pod adresem ukraińskich służb specjalnych, zawiadujących grupami dywersyjnymi.

Bojownik przed kamerą

Zdaniem anonimowych autorów manifestu wzywającego do uznania świętości „Motoroli”, jego śmierć w windzie jest świadectwem męczeństwa za wiarę prawdziwie prawosławną. W życiorysie kandydata na świętego nic jednak nie wskazuje na związki z Cerkwią i kierowanie się dziesięciorgiem przykazań.

Zanim został wylansowany na gwiazdę wojny o Donbas, Arsenij Pawłow pracował w myjni samochodowej w Rostowie nad Donem. Miał za sobą doświadczenia wojenne: brał udział w kampanii czeczeńskiej. W wywiadach lubił powtarzać, że gdy zobaczył, jak tłum na Majdanie w Kijowie rzuca w policję koktajle Mołotowa, zrozumiał, że oto „naziści przejęli władzę” na Ukrainie i że będzie wojna. Wtedy wsiadł w pociąg i przybył do miejscowości Jasinowataja w obwodzie donieckim. „Sam przyjechałem, nikt mnie nie zapraszał. Tu są Rosjanie, dlatego przyjechałem – mówił. – Jak usłyszałem, że za każdego swojego będą zabijać dziesięciu Rosjan, pomyślałem, że nie mam na co czekać. Sam szukałem możliwości, aby przeciwstawić się faszyzmowi”.

Wersji tej nie potwierdził Igor Girkin vel Striełkow, który organizował oddziały „rosyjskiej wiosny”, wzniecające rebelię na wschodzie Ukrainy – wedle jego świadectwa, „Motorola” brał udział w aneksji Krymu w lutym-marcu 2014 r., a następnie został skierowany do Charkowa. Po fiasku „rosyjskiej wiosny” w tym mieście, znalazł się w okolicach Słowiańska. A potem trafił do Doniecka.

„Motorola” szybko awansował, miał doświadczenie bojowe, został dowódcą kompanii, a potem batalionu, któremu nadał nazwę „Sparta”, zaczerpniętą z popularnej gry komputerowej. Umiał się wypowiadać przed kamerą, stał się bohaterem wielu reportaży nadawanych przez miejscową telewizję i zamieszczanych w internecie. Był medialną twarzą wojny w Donbasie. Kontakty z mediami to był dla niego niezły biznes – od dziennikarzy pobierał 500 dolarów za „dzień zdjęciowy”. W dostępnych w sieci materiałach filmowych znajdują się nie tylko scenki z walk na froncie (znawcy tematu twierdzą, że „Motorola” nie rzucał się w bój, znany był z tego, że wykorzystywał jako osłonę cywilów, a scenki dla telewizji były reżyserowane, by stworzyć mu bojową legendę), ale także sytuacje, w których „Motorola” poniża ukraińskich jeńców. W jednym z wywiadów przyznał się do zabicia 15 Ukraińców.

W komentarzach pod publikacjami o planach kanonizacji „Motoroli” znalazły się takie stwierdzenia: „Świetna kandydatura: wyrokowiec, który przyjechał na Ukrainę zabijać i grabić, zagarnął kilka mieszkań w Doniecku, na dodatek bigamista” (w Rostowie zostawił żonę i synka, a w Doniecku z wielką pompą ożenił się z poznaną na froncie Jeleną). „Czy »Motorola« będzie patronem jeżdżących windą?”.

„Motorola” czyni cuda

Niewykluczone, że poświęcony świętości „Motoroli” manifest ENOT Corp. to tzw. wrzutka, jakich wiele w toczącej się wojnie informacyjnej. Tym bardziej warto się przyjrzeć reakcjom.

Niektórzy wzięli wezwanie do kanonizacji za dobrą monetę i zaczęli zbierać świadectwa cudów dokonanych przez kandydata na świętego, aby móc poprzeć wniosek o wyniesienie „Motoroli” na ołtarze. W sieci krąży historyjka, jak to podkomendny „Motoroli” jechał do Petersburga, by podarować działającemu tam nieoficjalnemu Muzeum Noworosji papachę zabitego dowódcy. Samochód, w którym wieziono „relikwię”, zderzył się z tirem. Kierowca przeżył – jak sam twierdzi – cudem. I stało się tak za sprawą niezwykłych mocy papachy.

Rosyjska Cerkiew Prawosławna nie wydała komunikatu w sprawie kanonizacji „Motoroli”. W samym manifeście zawarte są ostre słowa krytyki pod adresem hierarchii cerkiewnej, która – zdaniem autorów tekstu – nie reaguje w należyty sposób na wydarzenia w Donbasie, zdradza wiernych, uprawiając ekumenizm itd. Autorzy podkreślają swoją odrębność od oficjalnej Cerkwi.

W Cerkwi działają grupy zwolenników kanonizacji różnych kontrowersyjnych postaci, jak Grigorij Rasputin czy Iwan Groźny. Grupa zwolenników kanonizacji „Motoroli” uzupełniłaby ten pstrokaty pejzaż. Do kanonizowania „wszystkich tych, którzy walczyli o Noworosję”, wzywał w styczniu 2015 r. pisarz Aleksandr Prochanow, piewca „rosyjskiego świata”, idei cywilizacyjnej wspólnoty narodów pod auspicjami Rosji. Pomysł więc nie jest nowy.

Szyld ENOT Corp. nad inicjatywą kanonizacji „Motoroli” nie dziwi. To grupa znana z różnych działań: od organizacyjnej pomocy dla separatystów Donbasu przez udzielanie się w innych wojnach, szkolenie ochotników po ideologiczne i finansowe wsparcie dla walczących. Na czele ENOT Corp. stoi Roman Tielenkiewicz, ps. „Wodianoj”, były żołnierz, aktywista organizacji rosyjskich weteranów, związany z radykalnym nurtem narodowo-patriotycznym, chętnie odwołującym się do wartości prawosławnych.
Gry wokół Donbasu wchodzą w kolejną fazę. Nie wygląda na to, by zgrane figury dowódców „rosyjskiej wiosny” miały się na tym etapie przydać ich politycznym inspiratorom i mocodawcom. Kanonizacji nie będzie. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”. Od początku napaści Rosji na Ukrainę na… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2017