Ihor Chomyn ukończył historię na Uniwersytecie im. Iwana Franki we Lwowie (w Ukrainie w tym czasie nie można było studiować historii sztuki). Bezpośrednio po studiach zatrudnił się we Lwowskiej Galerii Sztuki – taką nazwę wtedy nosiła. Pracował w niej przez całe życie, dochodząc do funkcji jej głównego inwentaryzatora.
Przychodząc do pracy w Galerii, znalazł się w grupie młodych współpracowników jej wieloletniego dyrektora Borysa Woznyckiego, który w latach 70. przemierzał tereny zachodniej Ukrainy w poszukiwaniu porzuconych dzieł pochodzących z zamkniętych cerkwi i kościołów.
„Zbieraliśmy wszystko, co można było jeszcze uratować” – wspominał po latach Woznycki. „Nie zdjęliśmy żadnej rzeczy ze ściany czynnej świątyni – dodawał. – Znajdowaliśmy rzeczy w różnych miejscach, czasami w krzakach, w komórce”. Tylko w ten sposób udało się uratować dziesiątki unikalnych dzieł sztuki.
Ihor Chomyn we Lwowskiej Galerii zaczął zajmować się polską sztuką, stając się jej wybitnym znawcą. Pracował zresztą w miejscu szczególnym. Jest to przecież największy poza naszymi granicami zbiór polskiego malarstwa od czasów nowożytnych, a także największa na świecie kolekcja XVIII-wiecznej rzeźby lwowskiej.
W jej zbiorach są obrazy kluczowych twórców, poczynając od Artura Grottgera, Jana Matejki i Józefa Chełmońskiego, po Stanisława Wyspiańskiego i Olgę Boznańską. Jest wreszcie unikalna, licząca aż 68 prac, kolekcja Jacka Malczewskiego. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić ważną wystawę naszej sztuki bez obiektów z Lwowskiej Galerii.
W czasach PRL-u dostęp polskich badaczy do tych zbiorów był bardzo ograniczony. Dopiero po zmianach politycznych, jakie zaszły w obu krajach, jak podkreślał po latach Chomyn, „to nie władze polityczne, lecz dobra wola pracowników muzeów zaczęła decydować o wymianie dzieł sztuki między instytucjami”. Ważne było coś jeszcze – lwowskie zbiory były jedynie częściowo zinwentaryzowane.
Tym istotniejsze stały się bezpośrednie kontakty między muzealnikami, a do ich nawiązania niezbędne było zbudowanie wzajemnego zaufania. Nie było to łatwe, zwłaszcza że po ukraińskiej stronie nadal był lęk przed polskimi roszczeniami wobec Lwowa i jego dziedzictwa. Chomyn zrobił bardzo wiele dla przełamania tych obaw i zbudowania partnerskich relacji.
Przygotował w Polsce kilkadziesiąt wystaw dzieł pochodzących ze zbiorów Lwowskiej Galerii, w tym ważne prezentacje prac Jacka Malczewskiego i Kazimierza Sichulskiego. Był autorem książek i katalogów, w tym monumentalnego, wydanego w 2016 roku opracowania „Katalog plakiet, medalionów i medali polskich i z Polską związanych w Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki”.
W 2015 roku otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Uhonorowano go za działalność na rzecz współpracy polsko-ukraińskiej i ochronę wspólnego dziedzictwa kulturowego. Jednak chyba nie do końca sobie uświadamiano w Polsce, jak wiele tej skromnej osobie zawdzięcza zarówno polska, jak i ukraińska kultura.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















