Ziobro na celowniku Banasia

Proponując drakońską ustawę dyscyplinującą sędziów, PiS liczy na odwrócenie uwagi od afery Banasia. Ale nie znaczy to, że ustawa ta jest tylko politycznym wybiegiem. Gra jest znacznie poważniejsza.
Czyta się kilka minut
 / KLETA / BEW NEWS
/ KLETA / BEW NEWS

Miny Zbigniewa Ziobry i jego współpracowników były nietęgie, gdy dowiedzieli się, że szef NIK złożył przeciwko nim aż 16 doniesień do prokuratury w sprawie nieprawidłowości przy programie zatrudniania więźniów. W czerwcu – jeszcze gdy prezesem NIK był związany z opozycją Krzysztof Kwiatkowski – wnioski z tej kontroli były powściągliwe. Konkluzja w otoczeniu Ziobry: to Marian Banaś wziął w swe ręce tę kontrolę i ją podrasował.

Uderzenie w Ziobrę nie jest przypadkowe. Po pierwsze, to Ziobro kieruje prokuraturą, która wszczęła śledztwo w sprawie Banasia. Po wtóre, w otoczeniu Ziobry jest masa ciekawych rzeczy do kontroli. Choćby fundusz pomocy ofiarom przestępstw, z którego kupiono program do masowej inwigilacji Pegasus, czy skuteczność pomocy międzynarodowej, którą nieść mieli ziobryści Beata Kempa i Michał Woś. Po trzecie wreszcie, Ziobro to nie PiS. A zatem Banaś może potraktować jego rządowe królestwo jak poligon, na którym demonstruje Kaczyńskiemu swe zdolności strzeleckie.

W tej sytuacji Ziobro dramatycznie potrzebował ucieczki do przodu. Dlatego wyciągnął ustawę wprowadzającą drakońskie kary dla sędziów, którzy kwestionują legalność przejętej przez PiS Krajowej Rady Sądownictwa oraz dwóch izb SN stworzonych przez obecną władzę. Sędziowie mieliby stracić też prawo do protestu, bo nie będą mogli „wyrażać wrogości wobec innych władz”. Najbardziej groteskowy jest jednak fragment, w którym Ziobro każe sędziom spowiadać się z aktywności w internecie, choć to przecież pod jego bokiem wyrosła farma hejterów opluwających krytycznych wobec PiS sędziów.

Nie ma wątpliwości, że taka ustawa przygotowywana była wcześniej, gdy sędziowie zaczęli podważać obsadzone przez PiS instytucje sądowe. Kluczowe było orzeczenie sędziów z Izby Pracy SN, którzy uznali Izbę Dyscyplinarną składającą się z ludzi Ziobry za nielegalną, a KRS – za podporządkowaną władzy.

Oczywiście PiS mógłby zlekceważyć tę i inne decyzje krytycznych wobec władzy sędziów. Jest jednak ryzyko – jeśli ten sprzeciw zacząłby się rozszerzać, to doszłoby do zakwestionowania legalności sędziów Sądu Najwyższego wybranych przez KRS od momentu dojścia przez PiS do władzy. A to uniemożliwiłoby PiS wybranie własnego pierwszego prezesa SN w miejsce kończącej w kwietniu kadencję Małgorzaty Gersdorf.

W tym wyborze decydującą rolę odgrywa prezydent. To wyjaśnia, czemu Andrzej Duda – choć niedawno wysyłał sygnały łagodzące wizerunek – znów włączył się do wojny ze środowiskiem sędziowskim. Jeśli Duda dostanie na biurko ustawę zwaną przez opozycję „kagańcową”, to złoży pod nią swój podpis, bo chce wybrać pierwszego prezesa zgodnie z wolą Kaczyńskiego. ©

Autor jest dziennikarzem Onet.pl, stale współpracuje z „TP”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51/2019