Zimna wojna
 nad Zatoką Perską

Eskalacja zaczęła się w Nowy Rok. I choć konflikt między Arabią Saudyjską i Iranem toczy się z różną intensywnością od kilku dekad, to jego obecna odsłona nabiera wyjątkowo groźnego charakteru.
Czyta się kilka minut
Wojciech Pięciak / / Fot. Grażyna Makara
Wojciech Pięciak / / Fot. Grażyna Makara

Bezpośrednią jej przyczyną stała się egzekucja 47 osób skazanych na śmierć pod zarzutem terroryzmu, którą władze w Rijadzie przeprowadziły 1 stycznia. Wśród straconych byli zarówno sunnici z Al-Kaidy, jak też szyici. A między nimi Nimr al-Nimr, skazany za działalność „wywrotową” lider mniejszości szyickiej, która w sunnickim królestwie Saudów ma status obywateli drugiej kategorii.

Wcześniej szyicki Iran, który uważa się za patrona wszystkich szyitów na Bliskim Wschodzie, protestował przeciw skazaniu Nimra. Konflikt ten ma bowiem charakter rywalizacji polityczno-religijnej. Oba kraje, sąsiadujące przez Zatokę Perską i aspirujące do przywództwa w regionie, w ideologii państwowej odwołują się do islamu: Arabia w wersji sunnickiej, Iran szyickiej.

Teraz, po egzekucji, w krajach szyickich doszło do protestów. W Teheranie tłum podpalił ambasadę saudyjską, a w Meszhedzie zaatakował konsulat. W odpowiedzi Rijad zerwał z Iranem stosunki dyplomatyczne i handlowe. W ślad za nim poszli sunniccy sojusznicy Rijadu: Bahrajn i Sudan wyprosiły irańskich dyplomatów, a Zjednoczone Emiraty Arabskie odwołały ambasadora.

Nawet jeśli otwarta wojna między Rijadem i Teheranem wydaje się mało realna, to obie strony mają dość możliwości szkodzenia sobie nawzajem, by powiększyło to jeszcze bardziej chaos na Bliskim Wschodzie – i utrudniło znalezienie kompromisu, który mógłby zakończyć wojnę w Syrii. Rozmowy pokojowe miały się zacząć pod koniec stycznia.

Tymczasem to Syria (i Jemen) jest dziś główną areną „wojny zastępczej”; Rijad i Teheran otwarcie wspierają walczące strony (Irak i Liban zeszły na dalszy plan). Bez wojskowego i finansowego poparcia Iranu prezydent Asad nie utrzymałby się długo, z kolei bez wsparcia Rijadu zmalałyby szanse tzw. umiarkowanej opozycji (tj. niedżihadystowskiej). W ten sposób Syria stała się zakładnikiem relacji irańsko-saudyjskich.

Zachodowi pozostaje rola widza i apele o powściągliwość, zwłaszcza do Rijadu. Na ile będą skuteczne, to zależy od determinacji Saudów: podpalenie ambasady w Teheranie wykorzystują oni najwyraźniej jako pretekst do celowej eskalacji – w sytuacji, gdy w ostatnich miesiącach pozycja Iranu w światowej polityce rosła, a pozycja Rijadu słabła.©℗
 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2016