Zero tolerancji

Tortury. Stosuje się je dzisiaj w ponad 140 krajach świata. W Meksyku czy na Filipinach są na posterunkach policji rutyną. Przez rażenie prądem wymusza się zeznania w krajach byłego ZSRR. I w Polsce.

Czyta się kilka minut
Policja. Fot: Karolina Misztal/REPORTER/EastNews /
Policja. Fot: Karolina Misztal/REPORTER/EastNews /

Torturami – m.in. rażeniem prądem – posłużyli się policjanci z komisariatu Wrocław-Stare Miasto, doprowadzając 15 maja 2016 r. do śmierci zatrzymanego Igora Stachowiaka. Ale nie tylko. Jak podał Rzecznik Praw Obywatelskich, od 2008 do 2015 r. 33 policjantów skazano w sprawach z artykułu 246 kk (penalizującego wymuszanie zeznań przemocą przez funkcjonariusza), a w 2016 r. uprawomocniły się wyroki kolejnych dziewięciu.

40 takich przypadków patologii przeciwko dziesiątkom tysięcy pojmanych przez policję przestępców, rozwikłanych zbrodni, uratowanych ludzi, często z poświęceniem własnego zdrowia i życia – to mało. I zarazem o 40 za dużo – żaden przyzwoity policjant nie będzie przecież próbował usprawiedliwiać tego, co stało się w toalecie wrocławskiego komisariatu, nie będzie niuansował, tłumaczył, że czasem trzeba przycisnąć, że niekiedy puszczają nerwy, że innym też się zdarza – np. Kanadyjczykom, którzy  w 2007 r. na lotnisku w Vancouver z użyciem tasera doprowadzili do śmierci Roberta Dziekańskiego. Prawo i procedury nie dają na to przyzwolenia.

Dajemy je my. Ekscytując się filmowymi gliniarzami, którzy potrafią „dynamicznie przesłuchać”, złamać reguły, wymierzyć ludową sprawiedliwość, stawiając ich za wzór „urzędasom w mundurach”. Według badań SW Research dla Amnesty International 36 proc. Polaków zdecydowanie lub raczej się zgadza ze stwierdzeniem, że „tortury są czasem konieczne, jeśli służą uzyskaniu informacji mających chronić społeczeństwo”. Krótki przegląd sieci wystarcza, by się przekonać, jak popularne są opinie, że policjant ma się nie cackać. Policjanci biorą się spomiędzy nas. W tym sensie możemy im ufać na tyle, na ile ufamy sobie nawzajem.

Istota pytania o zaufanie do policji leży gdzie indziej. We wrocławskiej sprawie ginęły nagrania z monitoringu w komisariacie i wyniki badania Igora Stachowiaka alkomatem, przez ponad rok żaden z funkcjonariuszy nie stracił pracy. I nawet gdy media wydobyły sprawę na światło dzienne, policja wydawała dziwaczne oświadczenia. Zwolnienia i dyscyplinarki zarządził dopiero nowy komendant dolnośląskiej policji.

Miarą zaufania do policji nie są przypadki patologii, ale umiejętność oczyszczania się z nich. Gdy w Nowym Jorku wprowadzano słynną zasadę „zero tolerancji dla łamania prawa”, zakładano, że ma ona się zaczynać od policjantów. ©π

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2017