Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zero tolerancji

Zero tolerancji

29.05.2017
Czyta się kilka minut
Tortury. Stosuje się je dzisiaj w ponad 140 krajach świata. W Meksyku czy na Filipinach są na posterunkach policji rutyną. Przez rażenie prądem wymusza się zeznania w krajach byłego ZSRR. I w Polsce.
Policja. Fot: Karolina Misztal/REPORTER/EastNews
T

Torturami – m.in. rażeniem prądem – posłużyli się policjanci z komisariatu Wrocław-Stare Miasto, doprowadzając 15 maja 2016 r. do śmierci zatrzymanego Igora Stachowiaka. Ale nie tylko. Jak podał Rzecznik Praw Obywatelskich, od 2008 do 2015 r. 33 policjantów skazano w sprawach z artykułu 246 kk (penalizującego wymuszanie zeznań przemocą przez funkcjonariusza), a w 2016 r. uprawomocniły się wyroki kolejnych dziewięciu.

40 takich przypadków patologii przeciwko dziesiątkom tysięcy pojmanych przez policję przestępców, rozwikłanych zbrodni, uratowanych ludzi, często z poświęceniem własnego zdrowia i życia – to mało. I zarazem o 40 za dużo – żaden przyzwoity policjant nie będzie przecież próbował usprawiedliwiać tego, co stało się w toalecie wrocławskiego komisariatu, nie będzie niuansował, tłumaczył, że czasem trzeba przycisnąć, że niekiedy puszczają nerwy, że innym też się zdarza – np. Kanadyjczykom, którzy  w 2007 r. na lotnisku w Vancouver z użyciem tasera doprowadzili do śmierci Roberta Dziekańskiego. Prawo i procedury nie dają na to przyzwolenia.

Dajemy je my. Ekscytując się filmowymi gliniarzami, którzy potrafią „dynamicznie przesłuchać”, złamać reguły, wymierzyć ludową sprawiedliwość, stawiając ich za wzór „urzędasom w mundurach”. Według badań SW Research dla Amnesty International 36 proc. Polaków zdecydowanie lub raczej się zgadza ze stwierdzeniem, że „tortury są czasem konieczne, jeśli służą uzyskaniu informacji mających chronić społeczeństwo”. Krótki przegląd sieci wystarcza, by się przekonać, jak popularne są opinie, że policjant ma się nie cackać. Policjanci biorą się spomiędzy nas. W tym sensie możemy im ufać na tyle, na ile ufamy sobie nawzajem.

Istota pytania o zaufanie do policji leży gdzie indziej. We wrocławskiej sprawie ginęły nagrania z monitoringu w komisariacie i wyniki badania Igora Stachowiaka alkomatem, przez ponad rok żaden z funkcjonariuszy nie stracił pracy. I nawet gdy media wydobyły sprawę na światło dzienne, policja wydawała dziwaczne oświadczenia. Zwolnienia i dyscyplinarki zarządził dopiero nowy komendant dolnośląskiej policji.

Miarą zaufania do policji nie są przypadki patologii, ale umiejętność oczyszczania się z nich. Gdy w Nowym Jorku wprowadzano słynną zasadę „zero tolerancji dla łamania prawa”, zakładano, że ma ona się zaczynać od policjantów. ©π

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, dziennikarz, kierownik wydania internetowego „Tygodnika”, twórca i wieloletni kierownik działu „Nauka”. W 2016 r. nominowany do...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Takie zadanie z dziedziny "moralności stosowanej" mamy pojmanego terrorystę, wiemy że gdzieś podrzucił wodorówkę (powiedzmy, że skradzioną w Rosji), taką co z grubsza wypali teren od Katowic po Kraków (jakieś 5 milionów ofiar), no i on wie gdzie jest, ale nie chce powiedzieć, hmmm damy mu szklankę wody, zaopiekujemy się, nie będziemy przesłuchiwać bo zmęczony? i spokojnie poczekamy na wybuch.

na sytuację opisaną w artykule. Jan Paweł II powiedział kiedyś w kontekście okupacji niemieckiej, że Niemcy nie mieli prawa do prawdy. Myślę, że podobną zasadę można zastosować do Twojego zadania etycznego. Ten terrorysta nie ma prawa do ochrony. Zresztą jestem przekonany, że procedury postępowania w podobnych sytuacjach są już od dawna wypracowane, tak samo jak ich uzasadnienie etyczne. Z drugiej strony - wykraść "wodorówkę" z Rosji!? To możliwe tylko w filmach zachodnich imperialistów :)

najprawdopodobniej obie strony coś tam pogubiły, co prawda na ogół w bardzo niedostępnych rejonach, ale kto wie czy ktoś kiedyś czegoś tam nie wygrzebie? Ewentualnie Amerykanie sami gdzieś przez przypadek podeślą, kiedyś zamiast chyba akumulatorów na Tajwan podesłali elementy do naprowadzania rakiet :))) ps. ja wiem, że to odrębna bajka, bardziej służb specjalnych niż policji, nooooo ale jak zero tolerancji, to zero ;p Pozdrawiam :)

Przed laty oglądałam dobry zresztą film Patryka Vegi "Pitbull". Koszmarny komisariat, policjanci gorsi od przestępców - pijacy, sadyści torturujący podejrzanych, łapownicy...Czy przypadkiem nie był to obraz rzeczywistości, a dzisiejsze załamywanie rąk jest z letka spóźnione?

ale gdybym prowadził sklep, i bym się dowiedział, że jakiś pijak wybił tam szybę i coś ukradł, i policja tam jedzie zabezpieczyć miejsce, to na złamanie karku bym tam pędził by być tam przed nimi, by się potem nie okazało, że pijaczek w kieszeniach pół ciężarówki towaru nie wyniósł, ale to bardzo stary problem, nic nowego.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]