Nasi siatkarze zyskali sławę, zajmując w mistrzostwach świata zaszczytne drugie miejsce. Poeta Wojciech Wencel ma szansę zdobycia pierwszego miejsca w nieco innej dyscyplinie, mianowicie w biegach płaskich do nowego salonu. Zamieścił w dodatku "Rzeczpospolitej" "Plus-Minus" (9-10 grudnia 2006 r.) artykuł "Żegnaj trybuno!", w którym konstatuje z satysfakcją, że "uprawiający tradycyjne mentorstwo pisarze stracili moc wpływania na świadomość Polaków". Fakt ten, wciąż jeszcze dyskusyjny, nasz poeta przypisuje temu, że "powszechnie uznano ich za nudziarzy". Wymienia tu m.in. Stefana Chwina, Wojciecha Kuczoka, a nawet Manuelę Gretkowską, mimochodem zaś - Stanisława Lema. Nie widzi za to prostszej przyczyny, choć wymienił ją w tytule: nie ma już miejsca dla uprzykrzonych mentorów na wielu łamach, które z dnia na dzień zmieniły właścicieli i stosunek do krytycznych obowiązków ludzi pióra.
Pisarz Wencel chce jednak pomóc kolegom. Karci "emocjonalne opowieści pisarzy o polskim motłochu" i pyta: "Nie wiem, dlaczego Polacy mieliby zastępować swój obraz świata tworami naszych »pięknych umysłów«, skoro sami potrafią myśleć". Wreszcie - bez cienia mentorstwa - radzi "wrócić do pisania książek i przyjąć postawę pokorną wobec rzeczywistości".
Znamy już skądś te rady. Nie wiemy natomiast, czy Wencel zna radę reżysera Maxa Reinhardta: "Kto chce iść tylko śladem Szanownej Publiczności, ten będzie oglądał tylko jej tyłki".
Jerzy Pomianowski (Kraków)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














