Zatroszcz się o siebie

MARTYNA SZEWCZYK-JANICKA, psycholożka i psychoterapeutka: Z szukaniem pomocy nie warto zwlekać. W czasie, gdy u człowieka rozwija się epizod depresyjny, życie przynosi kolejne wyzwania i trudności.

06.12.2021

Czyta się kilka minut

 / GRAŻYNA MAKARA
/ GRAŻYNA MAKARA

ANNA KIEDRZYNEK: Czy człowiek w depresji może się uśmiechać i dowcipkować?

MARTYNA SZEWCZYK-JANICKA: Może tak być. Przekonanie wielu osób o tym, że człowiek chorujący na depresję jest zawsze smutny, przybity albo nieobecny, jest słuszne, ale są wyjątki. To nieoczywiste, ponieważ problemy mogą być ukrywane pod uśmiechem i dowcipem. Owszem, utrzymywanie się obniżonego nastroju dłużej niż dwa tygodnie jest jednym z podstawowych kryteriów diagnostycznych tej choroby. Jednak objawów depresji, poza smutkiem i poczuciem beznadziei, jest wiele.

Na przykład?

Wybuchy gniewu, agresja, pobudzenie ruchowe, zaniedbywanie higieny osobistej, nadużywanie alkoholu, ucieczka w pracę. Ale też: wybuchy płaczu, spowolnienie w funkcjonowaniu, zmiany we wzorcach snu, zmiany apetytu, zmniejszenie popędu seksualnego.

Czy jedna osoba może doświadczyć wszystkich tych objawów podczas epizodu choroby?

Niekoniecznie, bo każdy, u kogo zdiagnozowana zostanie depresja, może chorować w nieco inny sposób. Wymienione przeze mnie objawy padają na konkretny grunt, jakim jest struktura osobowości danego człowieka. U jednych silniejsza będzie tendencja do wycofania, zerwania kontaktów społecznych i popadania w rozpacz, a u drugiego – do szybkiej jazdy samochodem, samookaleczeń, zaglądania do kieliszka. Dlatego też w niektórych przypadkach mówimy o tzw. depresji maskowanej, czyli takiej, która na pierwszy rzut oka przypomina zupełnie inny problem: uzależnienie od alkoholu, pracy, szybkiej jazdy samochodem.

Z jakimi emocjami przychodzą do Pani gabinetu pacjenci z diagnozą depresji? Odczuwają lęk albo wstyd związany z tym rozpoznaniem?

Pierwsza konsultacja zawsze wiąże się z silnym przeżywaniem emocji, niezależnie od rozpoznania. Często przychodzą do mnie osoby, które już od dawna czują się źle i wiedzą, że coś jest nie tak, ale właśnie z powodu wstydu zwlekają z udaniem się do psychoterapeuty albo do psychiatry. „Bo co sobie inni pomyślą”, „bo przecież ja wcale nie jestem chory”, „bo na terapię tylko »wariaci« chodzą”... W wielu ludziach wciąż tkwią te fałszywe, autostygmatyzujące przekonania. W efekcie często pojawiają się w gabinecie specjalisty dopiero wtedy, gdy jest już naprawdę źle – bo do samego chorowania doszły jeszcze trudności życiowe, które wydarzyły się w międzyczasie. Jednak na szukanie pomocy nigdy nie jest za późno.

Nie chcę banalizować tego tematu, ale widzę tu trochę podobieństwo do sytuacji z bólem zęba. Na początku tylko nas lekko kłuje i wmawiamy sobie, że samo przejdzie. A gdy trafiamy do dentysty, jest już bardzo źle, bo np. wdało się zapalenie.

Z szukaniem pomocy nie warto zwlekać, bo w czasie, gdy rozwija się u człowieka epizod depresyjny, a życie toczy się dalej, pojawiają się kolejne wyzwania albo trudności. Dlatego warto zatroszczyć się o siebie jak najwcześniej. Później może nam do tego zabraknąć energii albo środków.

Weźmy taki przykład: u człowieka, który pracuje, pojawiają się symptomy depresji. Czuje się źle, ale tłumaczy sobie, że mogłoby być gorzej, że rozpoczęcie leczenia nie jest konieczne. Mijają miesiące, może lata, stany depresyjne mogą powracać. Jeśli z powodu swojego stanu zdrowia nie może pracować, ­straci środki do życia i możliwości leczenia – przynajmniej w sektorze prywatnym. Dla osoby z objawami depresji ta sytuacja może stać się czymś niemożliwym do udźwignięcia. Bo trzeba się przecież zmobilizować, znaleźć kolejną pracę, może w czymś podszkolić albo nawet przekwalifikować. I skąd brać na to energię, jeśli człowiekowi brakuje siły na wstanie z łóżka?


JAK DOBRZE BYŁOBY NIE BYĆ

PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: Epidemia nie tylko stworzyła nową grupę chorych na depresję, ale też nasiliła objawy wcześniej cierpiących. I przytkała systemowe drogi ratunku.


Po takim życiowym tąpnięciu może przyjść refleksja: „A może ja jednak potrzebuję terapii?”. Albo może się też okazać, że w myśleniu takiej osoby nie będzie innego rozwiązania, jak zakończyć swoje życie. Tylko że wtedy okazuje się, że na terapię trzeba czekać w kolejce miesiącami albo nawet latami, bo ten system opieki w Polsce jest tragicznie niedofinansowany. Gdyby ten człowiek zdecydował się na psychoterapię wcześniej, mógłby udać się na nią prywatnie. Później, już w momencie kryzysu utraty pracy, miałby więcej narzędzi, żeby sobie z tym poradzić. Oczywiście optymalnym rozwiązaniem byłaby darmowa terapia w ramach NFZ dla wszystkich potrzebujących, ale niestety – poza interwencjami w obliczu zagrożenia zdrowia lub życia, jest trudno dostępna.

Czy są ludzie bardziej podatni na depresję od innych? I jeśli tak, to czy są jakieś sposoby, aby tę podatność zmniejszyć?

To zależy od osobowości, wsparcia społecznego, warunków życia itp. ­Kluczowa jest autorefleksja, uważne przyglądanie się sobie po to, aby wcześnie wyłapać pierwsze objawy tego, że dzieje się z nami coś, co odbiega od naszej normy, i poszukać wsparcia. Nie zalecałabym czekania, aż epizod depresyjny minie sam – owszem, tak się zdarza, jednak u około połowy osób, które nie podjęły leczenia, epizod może się powtórzyć. Z kolei prawdopodobieństwo wystąpienia kolejnego epizodu po drugim, nieleczonym, wynosi aż 75 procent. Jeśli stany depresyjne ­uporczywie powracają w odpowiedzi na życiowe trudności i kryzysy, warto poszukać pomocy u terapeuty, który pomoże nam przebudować cały system naszych mechanizmów funkcjonowania.

Tu dochodzimy do najważniejszej kwestii – szukania specjalistycznej pomocy. Do kogo należy udać się w pierwszej kolejności: psychiatry czy terapeuty?

W wielu przypadkach konieczne jest podjęcie leczenia farmakologicznego – u lekarza psychiatry; oraz psychoterapii – u psychoterapeuty. W polskich warunkach najlepiej jest po prostu zarezerwować najwcześniejszy możliwy termin. Jeśli najpierw zasięgniemy pomocy w gabinecie terapeutycznym, psychoterapeuta może wskazać konieczność konsultacji z lekarzem. Optymalnym rozwiązaniem dla pacjenta byłaby współpraca obu tych specjalistów, ale w polskich warunkach często sam pacjent musiałby o to zadbać. Ja w swoim mieście współpracuję z różnymi specjalistami, jednak myślę, że trudniej o taką współpracę w mniejszych miejscowościach.

Kolejna sprawa to znalezienie odpowiedniego dla siebie terapeuty. Ogłoszeń i ofert w internecie jest mnóstwo. Jak się w tym nie pogubić?

Na pewno warto zacząć od zapytania specjalisty, do którego trafiliśmy, czy ma do polecenia kogoś, z kim współpracuje. Jeśli potrzebujemy intensywniejszego wsparcia, i mamy możliwość wzięcia zwolnienia w pracy, możemy szukać ­pomocy na oddziałach stacjonarnych lub dziennych szpitali psychiatrycznych.

Przykładowo, psychoterapia grupowa na oddziale dziennym psychiatrycznym trwa zazwyczaj trzy miesiące i może stanowić początek procesu terapeutycznego kontynuowanego w warunkach poza­szpitalnych. Są też różne nurty psychoterapii, co może wprowadzać w zakłopotanie, ale dla człowieka szukającego pomocy najważniejsza powinna być konsultacja ze specjalistą – bez względu na to, w jakim nurcie on pracuje. Jeśli jest rzetelny i godny zaufania, to nie podejmie się zadań, które przekraczają jego kompetencje.

No właśnie – jak szukać tych rzetelnych i godnych zaufania specjalistów? W Polsce nie jest to regulowane ustawą o zawodzie psychologa czy psychoterapeuty. Nie da się sprawdzić, czy ktoś posiada prawo wykonywania tego zawodu.

To może być problemem, zwłaszcza że osoby poszukujące pomocy nie mają wiedzy specjalistycznej na temat opieki w zakresie zdrowia psychicznego, tylko po prostu wpisują w Google’a np. „psycholog plus nazwa miasta” i wybierają na chybił trafił. To zrozumiałe, bo przecież wchodzą na zupełnie nieznany sobie grunt.

Zamiast tego jednak można odwiedzić strony internetowe takich organizacji jak: Polskie Towarzystwo Psychologiczne, Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, Polskie Towarzystwo Psychoterapii Psychodynamicznej czy Polskie Towarzystwo Terapii Poznawczej i Behawioralnej. Tam znajdziemy listy członków, czyli osób posiadających niezbędne dyplomy i certyfikaty lub będących w trakcie tej ścieżki kształcenia. Gdy nie mamy pewności co do kwalifikacji, możemy zapytać o dyplomy i certyfikaty danego specjalisty. Rekomendacje dotyczące wymagań znajdziemy na stronach wymienionych towarzystw.

Czego się spodziewać po wizycie u terapeuty, a czego u psychologa?

Psychologia zajmuje się funkcjonowaniem człowieka. Psycholog nie leczy, ale powinien rozpoznać, że z człowiekiem dzieje się coś niepokojącego, i odesłać go do specjalisty – psychoterapeuty i/lub psychiatry. W tym środowisku ludzie nawzajem się kojarzą i polecają, dlatego warto w takim przypadku dopytać psychologa o dostępne w danym miejscu opcje leczenia. Z kolei psychoterapeuta podczas pierwszej konsultacji powinien wyjaśnić nam, w jaki sposób pracuje, i odnieść się do zakresu swoich kompetencji, przedstawić plan leczenia i zaproponować ewentualne inne opcje.

Wiele osób obawia się, że terapia będzie trwała długo, np. latami. Czy zawsze musi tak być?

Wszystko zależy od indywidualnego przypadku. Jeśli objawy depresji są nasilone, to terapeuta pracujący w nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT, od ­cognitive behavioral therapy) pomoże je opracować w stosunkowo krótkim czasie. Ten rodzaj terapii jest polecany przy depresji przez amerykańskie stowarzyszenia psychologów ze względu na swoją skuteczność, ale też krótkoterminowość. Czasami jednak u pacjenta pojawia się potrzeba głębszej analizy jego powtarzających się problemów i wzorców zachowania. Może temu służyć m.in. terapia psychodynamiczna, czyli nurt, w którym pracuję, a który umożliwia dotarcie do najgłębiej ukrytych treści o nas samych i przebudowę całego systemu swoich przekonań i mechanizmów działania. Ten proces rzeczywiście trwa dość długo, np. kilka lat. Jednak zmiany, które zajdą w jego rezultacie, są trwałe. ©

MARTYNA SZEWCZYK-JANICKA jest psychologiem o specjalności klinicznej, absolwentką Uniwersytetu SWPS oraz Szkoły Psychoterapii Psychodynamicznej w Krakowskim Centrum Psychoterapii.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2021