Zasklepienie i otwarcie

Między Radą Bezpieczeństwa Narodowego a nominacją Zyty Gilowskiej.
Czyta się kilka minut

Zasklepienie...

Prezydent Lech Kaczyński powołał swoją - doradczą w istocie - Radę Bezpieczeństwa Narodowego, która odbyła już pierwsze posiedzenie poświęcone problemowi dostaw gazu rosyjskiego. Prezydent miał pełne prawo decydować o jej składzie, ale nawet uznając to prawo, nie sposób ukryć zdziwienia. Jeżeli bowiem Rada ma zajmować się zarówno bezpieczeństwem wewnętrznym, jak i zewnętrznym państwa, to ewidentnie brakuje w niej ministra spraw zagranicznych, a także kogoś bezpośrednio odpowiedzialnego za ekonomiczne bezpieczeństwo kraju (np. ministra finansów, gospodarki czy prezesa NBP). Prócz premiera znaleźli się w niej ministrowie tzw. ,,resortów siłowych", marszałkowie Sejmu i Senatu, a także Jarosław Kaczyński, przewodniczący Prawa i Sprawiedliwości, co jest niewątpliwą nowością. Wolno pytać, dlaczego w Radzie znalazł się tylko jeden szef partii politycznej, i to w dodatku brat prezydenta. Z drugiej jednak strony może to dobrze, że Jarosław Kaczyński, kluczowy polityk w dzisiejszej Polsce, weźmie na siebie wreszcie choćby część formalnej odpowiedzialności za politykę państwa. Lepsze to niż niejasne uzależnienie członków najwyższych władz od przewodniczącego rządzącej partii. Byleby tylko Rada nie chciała zastępować rządu bądź pełnić roli jakiegoś superrządu.

...i otwarcie

Jednym ruchem wyraźnie podreperować swoje notowania w sektorze gospodarczym i na rynkach finansowych, wprowadzić znaczne zamieszanie w opozycyjnej i wciąż groźnej Platformie Obywatelskiej, zdystansować się choćby czasowo od uciążliwych bądź co bądź, choć użytecznych sojuszników (LPR, Samoobrona), osłabić nieco znaczenie jedynego dotychczas, ale za to ambitnego wicepremiera (Ludwika Dorna) i powiedzieć wszem i wobec, że w razie czego to my się przedterminowych wyborów nie obawiamy - to jest coś!

A tak właśnie można odczytać merytorycznie trafną nominację prof. Zyty Gilowskiej na stanowisko wicepremiera i ministra finansów. To już trzeci (obok Zbigniewa Religi i Grażyny Gęsickiej) - choć najważniejszy - minister w rządzie premiera Kazimierza Marcinkiewicza wzięty z kręgów bliskich kiedyś Platformie Obywatelskiej. Prawo i Sprawiedliwość zdaje się mówić: będziemy rządzić z ludźmi Platformy - ale nie z PO - na naszych warunkach i na zasadzie kooptacji, a nie układu koalicyjnego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2006