W szkole trwa remont, uczniowie i pracownicy przeciskają się pomiędzy zwałami folii, narzędzi, stosami farb. Na niewykończonych jeszcze ścianach z regipsu pełno dziecięcych rysunków. – Pozwoliliśmy im rysować po ścianach, póki nie są jeszcze pomalowane – mówi Jolanta Lamm, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Otmicach. Prowadzi mnie tymczasowymi przejściami do niewielkiego pomieszczenia na ostatnim piętrze szkoły. – Tu normalnie jest nasza izba pamięci, nasz skarb – opowiada. – Teraz wszystko popakowane w kartony, przykryte folią, ale po remoncie będziemy mieć nowe pomieszczenie i magazyn na eksponaty. Tu jest taki specyficzny zapach zawsze, mam nadzieję, że po remoncie on wróci. – Jaki to zapach? – dopytuję. – Wie pan, to zapach, który ma wiele nut: starych mebli, ubrań, drewna, papieru, kurzu, naftaliny. To zapach historii.
Zbieramy starocie
Wszystko zaczęło się od skromnej wystawki kolekcji starych fotografii, przedmiotów codziennego użytku, która powstawała w trakcie lekcji języka polskiego na początku lat dziewięćdziesiątych. Pani Lamm już wówczas prowadziła zajęcia z edukacji regionalnej. – W moim domu zawsze była bardzo silna potrzeba podtrzymywania pamięci o przeszłości naszej rodziny. To chyba dość powszechne w rodzinach przesiedlonych ze wschodu. Mój dziadek pochodził spod Zbaraża, dziś to Ukraina. I chyba trochę zazdrościłam rdzennym mieszkańcom Otmic, że mają tu, na miejscu, swoje korzenie.
Na lekcjach prosi uczniów, by przynosili do szkoły tak zwane „starocie”. Pojawiają się historyczne fotografie, młynki do kawy z niemieckimi napisami, narzędzia gospodarskie. Dzieci ćwiczą wyobraźnię, dopisując do nich wymyślone historie, wczuwają się w przedmioty, piszą wypracowania na przykład pod tytułem „Jestem młynkiem”. Kolekcja zaczyna się powiększać i robi coraz większe wrażenie na oglądających. Szybko zrodził się pomysł, by ogłosić akcję na szerszą skalę.

W rozpropagowaniu pomysłu pomógł też proboszcz miejscowej parafii, ksiądz Józef Kampka, który sam był zapalonym historykiem regionu, fotografem i kronikarzem lokalnych wydarzeń. Pod koniec życia przekazał izbie swoje archiwa, a w nich ogromny zbiór fotografii, oczekujący dziś na kwerendę. W ciągu trzech miesięcy, od października do grudnia 1996 roku, zebrano mnóstwo cennych przedmiotów ofiarowanych przez mieszkańców. Były to głównie meble, naczynia, śląskie stroje, m.in. ludowa suknia ślubna z początku XX wieku, liczne fotografie, na których zobaczyć można twarze dawnych mieszkańców Otmic, ich rodzinne uroczystości czy ważne dla lokalnej społeczności wydarzenia, takie jak wizyta biskupa w parafii. – Entuzjazm mieszkańców i chęć zaangażowania się w tworzenie izby były tak wielkie, że chodziliśmy z wózkiem po wsi od domu do domu i zbieraliśmy przekazywane przez ludzi przedmioty – wspomina dziś Jolanta Lamm. Opowiada, że to była ciężka praca: – Wspólnie z uczniami segregowaliśmy eksponaty, niektóre sprzęty wymagały naprawy, odczyszczenia.
Oficjalne otwarcie Śląskiej Izby Pamięci nastąpiło w 1997 roku. Wzięła w nim udział grafini Margrit Strachwitz, córka hrabiego Hansa Heinricha Strachwitza, ostatniego właściciela Otmic. Grafini Margrit jest ostatnią żyjącą potomkinią hrabiego, mieszka dziś w Bawarii w Niemczech; niedawno obchodziła setne urodziny.
Nie wstydź się dziadka
Czym jest izba pamięci? Jolanta Lamm twierdzi, że to przestrzeń, która chroni przed zapomnieniem o tym, skąd pochodzimy, o tym, jacy jesteśmy. – Ja często mówię moim uczniom, że dzięki izbie możemy lepiej zrozumieć naszą trudną historię, stać się lepszymi, bardziej otwartymi ludźmi. Nie trzeba się wstydzić, że ktoś miał dziadka w Wehrmachcie, bo być może ten dziadek nie miał wielkiego wyboru. Takie były czasy, taka była historia tych ziem i musimy to ze zrozumieniem zaakceptować. Przeszłości nie da się odciąć nożyczkami.
Dyrektorka jest przekonana, że izba bardzo dobrze spełnia swoje zadanie. Scala lokalną społeczność, kształtuje postawy patriotyczne i pozwala być dumnym z regionu, z którego się pochodzi. – Często się zdarza, że wracają do nas absolwenci naszej szkoły i opowiadają, że dzięki temu, że w szkole było takie miejsce, zaczęli inaczej patrzeć na pamiątki w swoim domu – opowiada Jolanta Lamm. – Mieszkańcy Otmic też mają poczucie, że ta izba to jest ich izba, a nie tylko szkoły. Często przyprowadzają gości, żeby pokazać to nasze minimuzeum, pochwalić się nim, ale przede wszystkim chodzi przecież o to, żeby pokazać część naszej historii. To zwykle są bardzo wzruszające spotkania – dodaje.
Obecnie w ramach porozumienia podpisanego z Instytutem Śląskim oraz współpracy z Ośrodkiem „Pamięć i Przyszłość” z Wrocławia Śląska Izba Pamięci w Otmicach otrzymuje wsparcie merytoryczne i finansowe. Po remoncie izba zostanie reaktywowana w nowych pomieszczeniach. – Pomysłów na przyszłość mam tysiące – zapewnia pani Lamm – zwłaszcza że od przyszłego roku przechodzę na emeryturę, odpadną mi obowiązki dyrektorskie i zamierzam wolontaryjnie poświęcić się izbie pamięci. Trzeba zrobić wszystko, żeby to dzieło zostało jako świadectwo czasów minionych, naszej historii.
Podaj dalej
Odwiedzający szkołę mogą mieć pewność, że dzięki izbie nie tylko nie zaginie pamięć o czasach minionych, ale przetrwa też wiedza o teraźniejszości. Tuż przy wejściu do szkoły widnieje tablica informująca o znajdującej się pod nią kapsule czasu. – Wmurowaliśmy ją w setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę, w 2018 roku – tłumaczy pani Lamm. Co zawiera? Znalazły się w niej zdjęcia przedmiotów codziennego użytku zrobione przez uczniów, listy do przyszłych pokoleń, opowiadania, spis wszystkich uczniów, bieżące egzemplarze naszych lokalnych gazet.
Dziś w Śląskiej Izbie Pamięci w otmickiej szkole mieści się ponad pięćset artefaktów – pamiątek rodzinnych mieszkańców Otmic: sprzętów domowych, mebli, ubrań, fotografii. Dzięki pomocy Ośrodka i Instytutu w ramach projektu „Ocalone dziedzictwa” zostały one w większości zarchiwizowane i opisane w centralnym systemie archiwizacji zbiorów ICA-AtoM.

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















