Zanim spadnie nam coś na głowę

Błahy incydent z katastrofą rosyjskiego myśliwca Su-27, który 15 września rozbił się na terytorium Litwy, rozrósł się do rozmiarów skandalu międzynarodowego. Gdyby nie awaria, zapewne kolejne naruszenie przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich przez rosyjski samolot nie zwróciłoby uwagi obserwatorów - od marca ub.r., kiedy to Litwa, Łotwa i Estonia stały się członkami NATO, rosyjskie samoloty kilkadziesiąt razy wlatywały w ich przestrzeń.
Czyta się kilka minut

Strona rosyjska na monity odpowiadała lekceważącym wzruszeniem ramion. Teraz też lekceważący stosunek do litewskich partnerów stoi na przeszkodzie uregulowaniu incydentu: Moskwa kategorycznie, bez przeprosin, domaga się wydania pilota i szczątków maszyny, Wilno odmawia i próbuje wyjaśnić, co wleciało w jej przestrzeń powietrzną. Rosja sposobem znanym ze wszystkich poprzednich “wpadek" kłamie w żywe oczy i idzie w zaparte (np. dementowano podawaną przez Litwinów wersję o tym, że samolot był uzbrojony w rakiety, aż do momentu znalezienia rakiet w rejonie katastrofy). Taki styl prowadzenia dialogu pogarsza i tak nie najlepsze kontakty na linii Moskwa-Wilno.

Być może - pomimo zaognienia stosunków rosyjsko-litewskich - nie warto byłoby się zajmować samolotem, gdyby nie kilka pytań. Jak to możliwe, że nikt nie zareagował na manewry obcego samolotu w przestrzeni powietrznej NATO? Dlaczego Rosja, deklarująca współpracę z Sojuszem, ćwiczy nieustająco działania bojowe przeciw Zachodowi? Podczas manewrów na terytorium Białorusi pilot Su--27 ćwiczył bowiem... wtargnięcie w przestrzeń powietrzną wroga. Czy to oznacza, że teraz takie “ćwiczenia" sąsiedzi będą przeprowadzać nad naszymi głowami? A jeśli tak, to jak wysokie jest prawdopodobieństwo, że znowu coś się stanie (armia rosyjska nawet na ćwiczeniach nie potrafi sprostać zadaniom: ciągle toną okręty podwodne, batyskafy, rakiety nie sięgają celu, spadają samoloty i śmigłowce)?

I jeszcze jedno: za pół roku Polska przejmie po Niemczech dyżur bojowy nad przestrzenią powietrzną krajów bałtyckich. Czy to oznacza, że przy kolejnym prowokacyjnym locie rosyjskich samolotów bojowych dojdzie do - kolejnej - niedyplomatycznej awantury?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2005