Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zamiast Chagalla

Zamiast Chagalla

02.08.2006
Czyta się kilka minut
Proces odpominania żydowskiej historii Polski postępuje. Centrum refleksji stanowi oczywiście pamięć o Zagładzie oraz relacje polsko-żydowsko-chrześcijańskie. Także żydowska tradycja religijna i świat sztetla. Dopiero niedawno zaczęto mówić o udziale polskich Żydów w modernizacji, a także o ich kulturze świeckiej, która rozkwitła w okresie Dwudziestolecia - tuż przed Zagładą.
"

"Litewska Jerozolima"

W 2004 r. nakładem Pogranicza ukazała się książka Daniela Kaca "Wilno Jerozolimą było", poświęcona Abrahamowi Suckewerowi. Jest w niej rozdział o powstałej w 1927 r. żydowskiej grupie artystycznej "Jung Wilne". Teraz otrzymaliśmy monografię Joanny Lisek poświęconą tej grupie.

Autorka łączy kompetencję z umiejętnością barwnego opisu, wartkiej narracji i budowania panoramicznego obrazu. Lektura pozwala zrozumieć, na czym polega sens sformułowania "litewska Jerozolima". Opowieść o Gaonie Wileńskim, przywódcy przeciwników chasydyzmu, sąsiaduje z portretem Mathiasa Straszuna, zwolennika haskali (żydowskiego oświecenia, które w Wilnie nie prowadziło jednak do asymilacji). To w Wilnie w październiku 1897 roku powołano do życia Bund. Tu, przy Wiwulskiego 18, mieściła się centrala Żydowskiego Instytutu Naukowego (JIWO) - pierwszej świeckiej jidyszowej placówki badawczej - i jedyne w świecie Żydowskie Muzeum Teatralne. Tu działało Żydowskie Seminarium Nauczycielskie, w którym jidysz był językiem wykładowym. Żydowska nowoczesność połączyła się w Wilnie z językiem, który przez wielu uważany był wyłącznie za żargon.

Dopiero na tym tle pojawia się grupa młodych artystów. W zbiorowej prezentacji Jung Wilne - pisze Joanna Lisek - zabrakło manifestu czy wspólnej deklaracji. "Nie ma tu okrzyku towarzyszącego »tryumfalnym wejściom« grup z lat dwudziestych, na przykład Di Junge czy Jung Idysz, buńczucznie ogłaszającego: my - młodzi, my - pełni zapału, zdolni do zburzenia i przebudowania starego świata". W utworach członków grupy "pobrzmiewa zupełnie inny ton: poczucie własnej bezsilności i przerażenia wobec świata".

Wspólnota doświadczeń

Ta postawa nie może dziwić. Młodych artystów wiąże doświadczenie I wojny światowej, którą przeżyli jako dzieci. Autorka opowiada m.in. o Szmerlu Kaczergińskim, zwanym Szmerke; jego rodzice umarli z głodu w czasie I wojny, on zaś w skrajnej nędzy błąkał się między sierocińcem a domem dziadków. Z głodu zmarły także dwie siostry Chaima Grade, jedna na rękach brata. Kilkuletni Suckewer w czasie I wojny światowej znalazł się na Syberii, gdzie zmarł mu ojciec.

Monografia przypomina mozaikę: towarzysząc całemu zjawisku artystycznemu, towarzyszymy jednocześnie każdemu twórcy z osobna. Dlatego tak istotnym jej elementem jest analiza tekstów. Dzięki nim dostrzegamy konieczność, przed którą stawało wielu młodych Żydów tamtych czasów: "zmagania się z wewnętrznym rozdarciem między światem religijnej tradycji a ateistyczną wizją rzeczywistości opartej na walce klas; między tęsknotą do rewolucji a przekonaniami pacyfistycznymi; między pragnieniem nadziei i optymizmu a głębokim katastrofizmem; między silną identyfikacją i solidarnością z własnym narodem a ideami kosmopolitycznymi". Niemal każdy utwór wpisany jest w wileńskie tło - a dla tych artystów każde miasto naznaczone było piętnem Sodomy. Towarzyszy temu paradoksalna wszechobecność natury, dającej nadzieję na odnowę świata.

Książka opowiada o kolejnych wystąpieniach Jung Wilne - aż do ostatniego, które odbyło się 22 lipca 1939 r. Odkrywamy, że z grupą związany był Abraham Joshua Heschel - wielki filozof i teolog objawia się tym razem jako poeta erotyczny. Oglądamy okładki almanachu "Jung Wilne" projektowane przez Bencijona Michtoma, zawierające elementy kubizmu, ekspresjonizmu i art nouveau. Poznajemy źródła radykalizmu grupy rodzącego się wraz z narastaniem tendencji antysemickich.

W marcu 1942 r. w więzieniu w Mińsku zamordowany zostaje Mosze Lewin. Podczas likwidacji getta wileńskiego ginie malarka Rachela Suckewer. Suckewer, wyjeżdżając z Polski rok po pogromie kieleckim, pisze wiersz nawiązujący do poezji Słowackiego: "a może braterstwo to złuda... a może? / Smutno mi Boże".

Czy Jung Wilne to żydowskie Żagary? Obydwie grupy wiedziały o sobie, co potwierdza m.in. Czesław Miłosz. Polskich i żydowskich twórców łączył zarówno światopogląd, jak i styl życia (np. wędrówki Klubu Włóczykijów i żydowskiej organizacji skautowskiej Bin). "Za podstawową wspólną cechę Żagarów i Jung Wilne można uznać katastrofizm... Młodzi twórcy postrzegali swoją generację jako »pokolenie przeklęte«". O przedwojennej Polsce wiele mówi jednak fakt, że między katastrofistami obu nacji nigdy nie doszło do prawdziwego zbliżenia.

Język i forma

Równie imponujące wrażenie robi dwujęzyczna antologia "Warszawska awangarda jidysz". Odrodzona po zaborach stolica Polski - miasto żydowskich pielgrzymek literackich do domu Lejba Pereca przy Ceglanej 1 - stała się centrum świeckiej literatury jidyszowej porównywalnym z Wilnem, choć bardzo od niego różnym. Toczyła się tu "walka o język" - bardzo polityczna, wybór polszczyzny, jidysz albo hebrajskiego taki miał przecież wówczas charakter. Tu także rozwinęła się ekspresjonistyczno-futurystyczna utopia awangardy.

Perec, zmarły nieoczekiwanie w 1915 r. klasyk literatury jidysz, potomek sefardyjskiej rodziny sprowadzonej do Polski jeszcze przez Jana Zamoyskiego - ukształtował jidyszowe środowisko literackie w Warszawie. Już trzy lata po jego śmierci przy ulicy Tłomackie 13 rozpoczął działalność Związek Literatów i Dziennikarzy Żydowskich, o którym Zusman Segałowicz pisał: "Buda była niezastąpiona. Bez niej nie potrafilibyśmy żyć. Jej drzwi stały zawsze otworem. Tu czuliśmy się wolnymi Żydami. (...) Wszystkie pokoje tętniły życiem. Prelekcje gromadziły tłumy słuchaczy".

Atmosfera nie była jednak idylliczna. Do Warszawy na początku lat 20. zjeżdżali bowiem artyści młodzi. Wśród "rewolucjonistów" znaleźli się m.in. Perec Markisz, Mejlech Rawicz i Uri Cwi Grinberg. Pierwszy, zwolniony z armii rosyjskiej w wyniku rany odniesionej w 1916 r., debiutował jako poeta w Kijowie. Ekspresjonista, występujący przeciwko Bogu, który godzi się na niedolę narodu wybranego, przyjechał do Warszawy, bo uznał, że odrodzona Polska jest jedynym krajem, w którym odrodzić się może kultura jidysz. Po latach zbliży się do komunizmu i wyjedzie do ZSRR. Rawicz, wielbiciel Spinozy, przybył do Warszawy wprost z Wiednia. W 1936 r. zrezygnuje z techniki ekspresjonistycznej i wyjedzie do Montrealu, gdzie wyda m.in. zbiór esejów "Zdobycze myśli żydowskiej XX wieku". Grinberg, wychowany w tradycji chasydzkiej, głęboko przeżył pogrom lwowski w 1918 r. - zniszczono wówczas dom jego ojca. Może dlatego okaże się największym pesymistą z całej trójki? Autor "Mefista" - poematu opisującego beznadziejność walki człowieka ze złem - już w 1924 r. znajdzie się w Palestynie, gdzie zacznie pisać po hebrajsku. Do tej decyzji skłonią go wieści o pogromach na Ukrainie, w których zobaczy zapowiedź Zagłady.

Żywot "Hałastry"

Markisz, Rawicz i Grinberg to literacki trzon "Hałastry" (jid. Chaliastre), grupy artystycznej, która powstała w Warszawie w 1922 r. wokół jidyszowego czasopisma "Ringen" (Kręgi). Nazwa wzięła się od kąśliwego epitetu, którym młodych artystów obdarzył krytyk innego periodyku, "Der Moment". Z "Hałastrą" związani byli też m.in. Ester Szumiaczer, Eliezer Lisicki, Henryk Berlewi, Izrael Joszua Singer, Ojzer Warszawski. "Choć żywot tej grupy był bardzo krótki, jej działalność uznaje się za jedno z najważniejszych wydarzeń w historii postklasycznej literatury jidysz, a sama nazwa stała się niemal symbolem jidyszowego modernizmu" - pisze Karolina Szymaniak.

"Antologia" doskonale oddaje atmosferę sporów i marzeń tamtych czasów, między pamięcią niedawnej wojny i przeczuciem, że nie była to wojna ostatnia, a dziecięcym niemal optymizmem nowych rewolucyjnych czasów. Zebrane tu teksty wpisują się w tradycję międzynarodowych awangard. Manifest "Przechodząc mimo" Markisza ("Prymityw, jedyny naturalny dziedzic, opiłowuje i odcina przegniłe i martwe gałęzie drzew zasadzonych w ogrodzie kultury - jak każdy ogrodnik wraz z nadejściem wiosny, żeby uchronić przed zarazą zdrowe części drzew") koresponduje z futurystycznymi wystąpieniami Marinettiego. Tekst Berlewiego "W walce o nową formę" współgra z tym, co do myślenia o sztuce wnieśli Mies van der Rohe, Moholy-Nagy czy Richter. Mroczny poemat Grinberga "Świat na krawędzi" wpisuje się twórczo w tradycję katastrofizmu.

Interesujące są chrześcijańskie motywy w tej twórczości - obecne zresztą w całym ekspresjonizmie. Stąd rozdział "W królestwie krzyża", zawierający dwa teksty Grinberga i jeden Bera Horowica. Ważna jest nie tylko forma krzyża, ale przede wszystkim dwuznaczna z żydowskiego punktu widzenia postać Chrystusa, a raczej Jeszuy Ha-Nocri - żydowskiego brata w cierpieniu, który, zawieszony na krzyżu, oddalił się, zaczął budzić lęk, zwiastując narodowi wybranemu kolejne nieszczęścia. Kto wie, czy ta katastroficzna polemika ze światem chrześcijańskim nie jest najbardziej aktualnym wątkiem antologii?

***

Obydwie książki pokazują nie tylko zmianę widzenia dziedzictwa kultury żydowskiej w Polsce. Widać, że uaktywnia się właśnie arcyciekawe pokolenie polskich jidyszystów. Młode badaczki wykonały gigantyczną pracę. Dzięki nim zmienia się kolejny, "chagallowski" tym razem stereotyp Żyda.

  • Joanna Lisek, "Jung Wilne - żydowska grupa artystyczna"; Wrocław 2005, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego;
  • "Warszawska awangarda jidysz". Antologia tekstów pod red. Karoliny Szymaniak. Gdańsk 2006, słowo / obraz terytoria, Forum Dialogu Między Narodami.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, historyk i krytyk sztuki. Autorka książki „Sztetl. Śladami żydowskich miasteczek” (2005).

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]