Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Komu zależy na destabilizacji Iranu

Komu zależy na destabilizacji Iranu

07.06.2017
Czyta się kilka minut
Podczas środowych zamachów w Teheranie zaatakowany został parlament i mauzoleum ajatollaha Chomeiniego. Zginęło 12 osób, kilkadziesiąt zostało rannych. Rozmowa z Krzysztofem Strachotą, analitykiem Ośrodka Studiów Wschodnich.
Teheran, 07.06.2017 r. / Fot. Ebrahim Noroozi/AP Photo/EASTNEWS
E

Ewelina Burda: W Teheranie doszło w środę do dwóch zamachów terrorystycznych – zaatakowany został parlament Iranu i mauzoleum ajatollaha Chomeiniego. Trzeci zamach został udaremniony. Zginęło 12 osób, kilkadziesiąt zostało rannych.

Krzysztof Strachota, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich: W kontekście tych wydarzeń trzeba backgroundowo powiedzieć o dwóch rzeczach. Do zamachów terrorystycznych w Iranie dochodziło i dochodzi relatywnie regularnie, jest szerokie podglebie dla działalności terrorystycznej. W ostatnich latach było to przede wszystkim ugrupowanie Jundullah, istniejące wśród irańskich Beludżów.

We wcześniejszym okresie były to m.in. grupy Mudżahedinów Ludowych, które miały na swoim koncie na przykład likwidację prezydenta Republiki Islamskiej albo 72 liderów rewolucyjnych. Czy atak bombowy na główne centrum religijne irańskiego szyizmu w Maszhadzie, gdzie znajduje się mauzoleum imama Rezy. Miała miejsce też, przypisywana Izraelczykom, operacja likwidacji irańskich naukowców nuklearnych w okresie kryzysu nuklearnego. A oprócz tego lokalnie dochodziło do ataków kurdyjskich czy innych ataków terrorystycznych.

A druga sprawa?

Iran w swoim otoczeniu jest traktowany jako państwo dosyć problematyczne. Główny konflikt przebiega między Iranem a Arabią Saudyjską i toczy się w kilku przestrzeniach. Między innymi jest to wojna domowa w Jemenie, w której Irańczycy i Saudowie są zaangażowani po dwóch przeciwnych stronach. Saudowie, a za nimi szereg państwa arabskich uważają, że Irańczycy wspierają ugrupowania terrorystyczne na obszarze Bliskiego Wschodu – głównie szyickie, ale nie tylko. Tak też sądzi Izrael – zdaniem jego i Arabii Saudyjskiej Iran to główny sponsor destabilizujący Bliski Wschód.

Jest jeszcze trzecia rzecz, o której należy powiedzieć – Iran wewnętrznie jest targany dużymi napięciami. Ona mają charakter społeczno-polityczny, wiążą się z nienajlepszą czy mówiąc wprost ze złą sytuacją gospodarczą, a także z napięciami w elicie irańskiej, między zwolennikami większego otwarcia na współpracę ze Stanami Zjednoczonymi a zwolennikami ostrego kursu wobec własnego otoczenia i wobec Stanów Zjednoczonych.

Do tych wszystkich rzeczy doszła teraz polityka Donalda Trumpa, który jest jednoznacznie antyirański, który odszedł od polityki Obamy i uznaje Iran za główną przyczynę problemów na Bliskim Wschodzie w ogóle. I można przypuszczać, że polityka amerykańska jest impulsem dla wszelkich wewnętrznych i zewnętrznych przeciwników reżimu irańskiego. I to wszystko składa się na kontekst tych zamachów, które się właśnie wydarzyły.

Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie - informację przekazała powiązana z tą organizacją propagandowa agencja Amak.

Iran uchodzi za główne państwo, siłą rzeczy szyickie, skonfliktowane z sunnitami, a zatem skonfliktowane z radykałami sunnickimi. I pod tym względem jest dla Państwa Islamskiego najbardziej czytelnym, również propagandowo, celem ataku.

Ale nie możemy jednoznacznie powiedzieć, kto odpowiada za ataki. Państwo Islamskie się przyznało, jest to najbardziej prawdopodobne, ale to nie jest jedyny trop. Mamy też Mudżahedinów Ludowych, mamy ugrupowania beludżyjskie czy kurdysjkie, które również mogłyby za tym stać.

Mieliśmy też ostatnio wybory, wygrał prezydent Hasan Rouhani, który jest kojarzony z większym otwarciem kraju. Nie możemy wykluczyć tego, że ataki to jakiś rodzaj rozgrywek wewnętrznych, w elicie irańskiej.

Zamachy w Iranie możemy też potraktować jako początek nowej akcji wymierzonej przeciwko Iranowi przez państwa sąsiednie. Jeżeli przykładowo Saudowie uważają, że Iran wspiera terroryzm poza swoim terytorium to też jest tu zawarta zawoalowana groźba, że oni mogą im się „odwdzięczyć” tym samym. I poszlaki o tym, że Saudowie wspierają radykalne ugrupowania sunnickie, albo na przykład opozycję irańską w tym opozycję kurdyjską, nie są wykluczone. Te zamachy mogą stanowić początek właśnie takiej kampanii, mającej zastopować politykę Iranu, zdestabilizować sytuację wewnątrz kraju. I ta kampania miałaby wyeliminować Iran jako tego najaktywniejszego i jednego z najbardziej efektywnych graczy na Bliskim Wschodzie.

A to wszystko wpisuje się w kontekst polityki amerykańskiej, bo celem Amerykanów również jest zastopowanie tejże ekspansji irańskiej na Bliskim Wschodzie. Więc ktokolwiek by tego nie robił, może mieć takie poczucie, że Amerykanie nie będą rozdzierać szat w związku z tym, że w Iranie wydarzył się zamach terrorystyczny.

Jeden z zamachów miał miejsce w mauzoleum ajatollaha Chomeiniego. Wybór tego miejsca jest bardzo wymowny.

Tak, bo Chomeini jest symbolem, uosobieniem Islamskiej Republiki Iranu i tego wszystkiego, czym jest polityka irańska dzisiaj i czym była w ciągu ostatnich trzydziestu lat. A dodatkowo jest też bardzo chwytliwym religijnie elementem, bo radykałowie sunnicccy uważają, że czczenie grobów osób jest wielkim grzechem i nie powinno się takich rzeczy robić. Na przykład w Iraku bardzo często dochodziło właśnie do zamachów w świętych miejscach szyickich: w Nadżafie, w Karbali, w Samarze, w Bagdadzie.

Zamachy terrorystyczne w Iranie są zaskoczeniem?

Nie do końca, bo jest bardzo wielu, którzy mogą być zainteresowani przeprowadzenie zamachów w Iranie czy destabilizacją sytuacji w kraju. To wszystko wydaje się świadczyć o nowym etapie rozgrywki bliskowschodniej – większej aktywności przeciwników Iranu i próby przeniesienia konfliktów z nim z terenów Syrii, Jemenu czy innych miejsc na terytorium Iranu właśnie.

KRZYSZTOF STRACHOTA jest kierownikiem zespołu Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, debiutowała w 2014 r. na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Redaktorka wydania internetowego „Tygodnika Powszechnego”. Absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

tak z ciekawości, jakie szyickie organizacje terrorystyczne dokonują zamachów w Europie? z tekstu wynika, że ISIS jest najprawdopodobniej wspierany przez Arabię Saudyjską, ISIS w Europie jak najbardziej zamachów dokonuje, zatem kto tu jest problematyczny? Wygląda na to, że wewnątrzislamska wojna religijna się rozwija. Arabia Saudyjska ma wyraźnie mocarstwowe ambicje i chce przewodzić całemu sunnickiemu świata, a szyitów najchętniej starli by w proch. W tym pierwszym na przeszkodzie może stanąć Turcja i Egipt, w tym drugim Iran. Bezwarunkowe wspieranie którejś z stron jak na mój gust dla Europy i szkodliwe, i głęboko niemoralne. W Iranie demokracja jest teokratycznie skazona i mocno okrojona, w Arabii Saudyjskiej nie ma nawet zalążków demokracji, o ich skażeniu teokratycznym nawet nie ma co wspominać, podobnie jak o powszechności: tortur, ścinaniu głów za czary, homoseksualizm, ateizm, ale jakoś tajemniczo jest to ignorowane. Cóż, jak widać kasa zamyka usta większości "obrońców praw człowieka", ale może i dobrze, niech u siebie się rządzą jak chcą, byle nas nie pouczali.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]