Pod koniec lat 90. rodzimi rysownicy komiksów, znudzeni fantastyczno-przygodowym mainstreamem zalewającym polski rynek, przystąpili do wydawniczej ofensywy. W 1999 r. zaczął się ukazywać m.in. magazyn „Produkt”, za sterami którego stanął Michał „Śledziu” Śledziński, niegdysiejszy współpracownik popularnego miesięcznika „Secret Service”, recenzującego gry komputerowe. Śledziu był zarówno redaktorem naczelnym, jak i najważniejszym autorem „Produktu”. Jego publikowane w odcinkach „Osiedle Swoboda” wyznaczyło wektor rozwoju nowego komiksu.
Cykl przedstawiał nastoletnich mieszkańców blokowiska, spędzających czas na imprezowaniu, „graniu w zielone” oraz użeraniu się z osiedlowymi oryginałami. Mimo realistyczno-magicznej konwencji oraz wysokiego stężenia absurdu, w serii Śledzińskiego jak w soczewce skupiały się doświadczenia dzieciaków przełomu wieków. „Osiedle Swoboda” trudno nazwać komiksem autobiograficznym, jednak, jak twierdzi sam autor, większość przygód, które spotkały „Swobodną” ekipę, „wydarzyła się na serio lub została podsłuchana pod sklepem”, z kolei postać Smutnego od lat traktowana jest jako alter ego Śledzia.
Redaktor naczelny „Produktu” unikał jednak utożsamiania ze swoim bohaterem – podobnie jak Agata Nowicka, prekursorka webkomiksu autobiograficznego (czyli komiksu ukazującego się w internecie, komiksowego bloga). W 2001 r. na stronie komix.blog.pl zaczęła publikować paski inspirowane własnymi przeżyciami. Z czasem na łamach „Wysokich Obcasów” dzieliła się doświadczeniem ciąży, zwracając uwagę na wiążące się z nią problemy – wówczas tabuizowane. Mimo pamiętnikarskiego zacięcia autorka ustawicznie podkreślała, że Endo, jej komiksowa odpowiedniczka, jest wyłącznie wizerunkiem medialnym, kreacją stworzoną na potrzeby opowieści.
Stołeczna twórczyni położyła podwaliny pod współczesny komiks autobiograficzny oraz, co ważniejsze, wniosła do zmaskulinizowanego świata historii obrazkowych kobiecą perspektywę, o którą w latach 70. zabiegała znana nowojorska autorka autobiograficznych komiksów, Aline Kominsky-Crumb (na podstawie jej twórczości powstał dekadę temu film „Wyznania nastolatki”, dostępny dzisiaj na platformach streamingowych).
Rozmówki i śmieciówki
W pewnym momencie komiks autobiograficzny przyciągnął wreszcie uwagę mediów, a zainteresowaniem zaczęły się cieszyć przede wszystkim tytuły poruszające – na zasadach osobistego reportażu – problemy społeczne. Tak było w wypadku „Projektu: Człowiek” (2006) Nowickiej, jak również podobnej tematycznie „Ciemnej strony księżyca” (2012) Olgi Wróbel. Popularne stały się „Rozmówki polsko-angielskie” Agaty Wawryniuk, uznane za jeden z najważniejszych debiutów komiksowych 2012 r.
Absolwentka wrocławskiego ASP opisała emigrację zarobkową, doświadczenie formatywne rzeszy rodaków marzących o awansie społecznym po włączeniu Polski do Unii Europejskiej. Artystka, opowiadając o swoim dwumiesięcznym pobycie w Newcastle, zrelacjonowała pracę na saksach, burząc mit o raju czekającym na nas tuż za Eurotunelem. W „Rozmówkach polsko-angielskich” na pierwszym planie pojawiają się trudności komunikacyjne, nieuczciwość pracodawców, podłe traktowanie obcokrajowców, godziny spędzone w pośredniaku oraz skręcający żołądek głód, zaspokajany przez zimne frytki.
Echa debiutu Wawryniuk pobrzmiewają w wydanym w zeszłym roku komiksie „Czy wszystko smakuje?” Katarzyny „Falauke” Czarnej. Nominowana do Nagrody Literackiej m. st. Warszawy twórczyni także opisuje doświadczenie pokoleniowe – tym razem pracę w polskiej gastronomii. Wydany przez Kulturę Gniewu album jest kroniką rzeczywistości prekariuszy, w której umowa o pracę jest mrzonką, a mobbing codziennością. Zarówno Falauke, jak i Wawryniuk nie szczędzą jednak w swoich komiksach humoru. Za pomocą żartu uwypuklają niedorzeczność kolejnych sytuacji i miejsc, w których się znajdują.
Publicystyczny potencjał komiksu autobiograficznego udobitnia komiksowy zin „Kawusia i papieroski”, w którym Falauke opowiada nie tylko o własnym uzależnieniu od nikotyny, ale przybliża też historię marketingu wyrobów tytoniowych oraz romantyzowania papierosów w kulturze masowej.

Ciało i nerwy
Podobną drogę obrała Katarzyna Mazur w „Zamaskowanej” (2024), będącej opisem doświadczeń osoby w spektrum. Na planszach komiksu autorka opowiada o walce o zdrowie w środowisku, dla którego neuroróżnorodność wciąż jest pojęciem mglistym, a podstawowe potrzeby autystów traktowane są jak fanaberie. Rysowniczka przybliża pojęcia takie jak meltdown, shutdown czy stereotypia (wsparcia merytorycznego Mazur udzieliła m.in. psycholożka Anita Wojtkiewicz), jak również daje wgląd w codzienność osób neuroatypowych, w której jest miejsce także na tabu: używki i seks. „Zamaskowanej” nie sposób jednak traktować jak podręcznika. Zresztą już na wstępie autorka podkreśla, że jej komiks nie odzwierciedla przeżyć i doświadczeń każdej osoby będącej w spektrum.
Jeśli Katarzyna Mazur uwrażliwia na neuroróżnorodność, to Wanda Hagedorn zwraca uwagę na kwestie patriarchalnego porządku. Narysowane przez Olę Szmidę „Twarz, brzuch, głowa” (2021) znajdują się w połowie drogi między autobiografią a esejem. Scenarzystka, przesiewając swój życiorys przez sito „ukobiecania”, czyli „wieloletniego i wieloetapowego procederu instruowania dziewczynek, jak być dziewczynkami”, ilustruje krzywdę wynikającą z forsowania jedynie słusznego obrazu kobiecości. Niemało miejsca poświęca też zinternalizowanej pogardzie dla własnego ciała oraz narastającej przez lata frustracji i gniewowi. Transparentność oraz wnikliwość czynią z „Twarzy, brzucha, głowy” niezwykle interesujący memuar, ale też ważny głos w polskim dyskursie feministycznym.
Rodzina i przyjaciele
Hagedorn poznaliśmy za sprawą narysowanej przez Jacka Frąsia „Totalnie nie nostalgii” (2017). W przeciwieństwie do eseistycznych i problemowych „Twarzy, brzucha, głowy”, głośny debiut scenarzystki prezentuje raczej klasyczne podejście do autobiografizmu, skoncentrowane na możliwie rzetelnym odwzorowaniu osobistej historii. Autorka unika wgryzania się w kontekst geopolityczny, z kolei genderowe uwarunkowania PRL-u wyłącznie zarysowuje. Tym sposobem kanalizuje uwagę czytelników, skupiając ją na poruszającej historii dojrzewania w przemocowej rodzinie. Hagedorn opowiada między innymi o sondowaniu własnej seksualności, infantylizowaniu dzieci i seniorów oraz swoich początkach zaangażowania w feminizm. Sporą część albumu poświęca też narcystycznemu ojcu, który wprowadził do domu własny stan wojenny.
O dorastaniu w Polsce Ludowej na kilka lat przed premierą „Totalnie nie nostalgii” opowiadała również Marzena Sowa. Jej „Marzi” ukazała się pierwotnie na rynku francuskim (po polsku od 2018 r.), co ułatwiło autorce zdobycie międzynarodowego rozgłosu oraz przyniosło nominację do prestiżowej nagrody Eisnera w kategorii komiksu niefikcjonalnego. Sukces cyklu Sowy bierze się z pieczołowitości, z jaką scenarzystka odwzorowuje realia lat 80. Autorka opowiada o szarudze PRL-u z perspektywy ciekawskiej dziewczynki. Unika polityki, skupia się natomiast na wątkach powszednich: zwyczajach, tradycjach i życiu rodzinnym. „Marzi” pozbawiona jest też martyrologicznego nadęcia – wszak najwięcej o historii mówią nie wielkie narracje, a osobiste świadectwa.
Równie klasycznym co „Totalnie nie nostalgia” i „Marzi” memuarem jest „Weź się w garść” (2018) Anny Krztoń. Tu także mamy do czynienia z opowieścią o trudach dorastania, lecz tym razem peerelowski entourage ustępuje miejsca realiom lat zerowych. Specjalizująca się w twórczości autobiograficznej artystka z niemal werystyczną starannością ilustruje charakterystyczną dla dekady modę, jak również przyozdabia drugi plan niezliczonymi realiami popkultury. Podszyte nostalgią pocztówki z nastoletniości są jednak dla Krztoń wyłącznie rekwizytami uwiarygadniającymi autobiograficzną relację. Trzonem fabuły „Weź się w garść” nie jest wcale tęsknota za przeszłością, a historia wchodzenia w dorosłość w obliczu przemocy domowej oraz kładącej się cieniem na latach młodości depresji.

Pułapki i mity
Teoretyczka literatury Małgorzata Książek-Czermińska w książce „Autobiograficzny trójkąt” wyróżniła trzy postawy autobiograficzne: świadectwo, wyznanie i wyzwanie. Najciekawszą z nich, najprzewrotniejszą, jest kategoria wyzwania, w której mieszczą się tytuły wciągające czytelnika w grę, naginające zasady dokumentu osobistego. Wyrosły na gruncie kontestacji „nowy komiks polski” chętnie odwoływał się do tego nurtu.
Najlepszym przykładem jest tu „Zapętlenie” (2014) Daniela Chmielewskiego. Ta autobiograficzna powieść graficzna składa się z zapisu ostatnich tygodni burzliwego związku autora, rekonstrukcji pleneru zorganizowanego przez Grzegorza Kowalskiego i Artura Żmijewskiego, a także sekwencji poświęconych pracy nad albumem oraz... wspomnienia konfliktu Miłosza i Herberta. Dla Chmielewskiego clou utworu jest proces wytwarzania, stąd album wieńczą obfite notatki odsłaniające kulisy powstania „Zapętlenia”.
Absolwent warszawskiej ASP stwierdza, że „linearne, chronologiczne opowiadanie to anachronizm”. Ta konstatacja unosi się nad albumem „Wróć do mnie, jeszcze raz” (2015) Bartosza Sztybora. Zilustrowany przez Wojciecha Stefańca komiks znajduje się między jawą a snem, co wynika z zaburzonej używkami percepcją jego bohatera. Scenarzysta dzieli się trudnymi doświadczeniami, a zarazem podważa ich prawdziwość, sprowadzając do strzępów poszatkowanej narracji. Zdaje się jednak, że dla Sztybora odzwierciedlenie rzeczywistości ma wartość drugorzędną. Drogi do wiernego przedstawienia koszmaru narkomanii doszukuje się nie w opisywaniu naturalistycznych scen, lecz studiowaniu afektywnej strony doświadczenia.
Być może jednak najciekawszym przykładem wyzwań i pułapek autobiografizmu w komiksie jest album „Jak schudnąć 30 kg? Prawdziwa historia miłosna” (2017). Związany z Uniwersytetem Gdańskim Tomasz Pstrągowski, specjalizujący się skądinąd w komiksie autobiograficznym, przybliża tu „najbardziej żenujący okres swojego życia” – znajomość z poznaną w sieci Małgosią. Główny bohater książki nazywa siebie Grubasem, jest przy tym małostkowym seksistą, manipulatorem i pedofilem. Na kartach komiksu Pstrągowski dzieli się jego egzaltowanymi spostrzeżeniami, z kolei Maciej Pałka wrzuca go w groteskowe i upadlające sceny.
W „Jak schudnąć 30 kg?” roi się od chwytów uwiarygadniających historię Grubasa, lecz uważny czytelnik zauważy szwy spinające tę opowieść. W posłowiu do drugiego wydania albumu autor rozwiewa wątpliwości, nazywając swój komiks fikcją. Jego pomysłem było „podważenie tej idiotycznej, biorącej się z paktu autobiograficznego, wiary we wszystko, co autobiografista napisze”. W końcu nawet najwierniejszy memuar jest ersatzem prawdy – dramatyzowanym zestawieniem pewnych zdarzeń, przefiltrowanych przez wrażliwość twórcy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















