Wystarczająco dobrze

Czyta się kilka minut

Najważniejsze to rano wstać i odpieprzyć się od siebie – powiada z okładki książki „Ludzkie sprawy” Wiktor Osiatyński.

Wystarczajaco dobre – życie, macierzyństwo, praca, kariera, ciało, dom, stosunki z rodzicami, przyjaźń. Chyba właśnie poczucie, że jest wystarczająco dobrze (choć oczywiście mogłoby być znacznie lepiej), daje szansę na to, by się w końcu od siebie odpieprzyć.

Czyli ja jeszcze niestety nie mogę tak do końca. Jeszcze trochę kopię się z koniem, jeszcze coś tam mam komuś do udowodnienia. Może jestem po prostu jeszcze za młoda, by już się od siebie na dobre odpieprzyć? Bo – bądźmy uczciwi – trochę się już jednak odpieprzyłam, dochodząc np. w końcu do wniosku, po latach strasznej orki, że perfekcjonizm i marzenia o wiecznym miejscu na podium odsuwają mnie od tego, co naprawdę mogę i potrafię. I że podium nie jest kluczowe dla poczucia dobrze wykonanej roboty. Terapia uczy zrzucania z ramion ciężaru oczekiwań, zwłaszcza tych cudzych, zwłaszcza tych istniejących wyłącznie w naszej głowie. Ale nauczenie się tego to niełatwa rzecz – kto się stał ekspertem od przeglądania się wyłącznie w cudzych oczach, ten buksuje na jałowym biegu i nigdzie nie zajedzie, jeśli nie odwróci wzroku w zupełnie inną stronę. Ale jaki to strach, co się tam zobaczy!

Odpieprzenie się od siebie to też stłumienie nienasyconego głodu, który napędza do pogoni za ciągłym ulepszaniem, zabieganiem o uwagę, o akceptację, a może i o to, co nam się zdaje miłością. A przecież nawet WHO mówi jasno, że najważniejsze dla zdrowia ludzi jest życie w sposób zrównoważony – czyli dawanie z siebie tyle, ile możemy, nie więcej. Nie wiem, jak to zalecenie ma się do czasu pandemii, kiedy dajemy z siebie stanowczo za dużo, ale zakładam, że teraz trwa aberracja systemu, i że gdy przeminie, znów będzie można pracować nad tym, by się od siebie odpieprzyć.

W jednej z rozmów w tomie „Ludzkie sprawy” dziennikarka Dorota Wodecka pyta Wiktora Osiatyńskiego o niskie poczucie własnej wartości. Profesor przytacza teorię Stefana Johanssona, terapeuty i twórcy amerykańskiego ośrodka leczenia uzależnień Cornerstone Institute, który w latach 80. pomagał Osiatyńskiemu unowocześniać polskie lecznictwo odwykowe. Jego zdaniem Polacy są przewrażliwieni na punkcie własnej wartości i przez to właśnie gotowi są oddać drugiemu więcej, niż sami mają. Nie ze szczodrości, lecz z lęku, by obdarowywany źle o nich nie pomyślał. Lęk i wstyd, że ktoś nas w końcu zdemaskuje, nakładają nam ciężkie kagańce i uniemożliwiają wydanie z siebie czystego głosu. Takiego, którym przemówiłoby nasze prawdziwe, wolne „ja”.

Osiatyński powiada, że „chęć samorozwoju i doskonalenia się to jedno, ale dążenie do doskonałości dlatego, że wszystko, co niedoskonałe, wzmacnia w człowieku przekonanie o jego własnej niedoskonałości, nie ma nic wspólnego z ambicją, lecz z toksycznym wstydem. (…) Błąd nie jest informacją, że sposób, w jaki działa, jest zły, tylko mówi mu, że to on jest do niczego. Dlatego taki człowiek źle znosi krytykę, a jednocześnie sam krytykuje, moralizuje i osądza innych”.

A zatem odpieprzyć się od siebie, dojść do porozumienia z własną głową, że sztuka odpuszczania nie musi być równoznaczna z przegraną, a dobre życie oznacza coś zupełnie innego, niż kiedyś mi się zdawało. Że wspólne siedzenie z dzieckiem na huśtawce po wielkiej kłótni o prace domowe, gdy złość już ulatuje i zaczyna się dobra rozmowa o komiksie, jest wystarczająco dobrym macierzyństwem. Że ciało, które zdołało wydać z siebie dwoje innych ciał, a teraz nadal nie zawodzi, daje energię, boli tylko czasami – to wystarczająco dobre ciało. Że rodzice, z którymi darło się straszliwe koty przez całe życie, ale teraz tęskni się za nimi, gdy pandemia, i dzwoni się, by pogadać o zdrowiu, wnukach i polityce – to wystarczająco dobrzy rodzice. Że praca, która bywa źródłem wielkiej frustracji, ale od czasu do czasu i dużej przyjemności, to stanowczo wystarczająco dobra praca. Że życie, w którym postanawiam się od siebie w końcu zdrowo odpieprzyć, to najlepsze życie, jakie mogę mieć. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2020