Wyścig hien dookoła skansenu

Hamulce puściły, rozpoczęła się ostra jazda bez trzymanki, pisk opon na wirażu, wyścig dookoła skansenu, co tam hummus Waszczykowskiego, gdy sprzęgło ostro popuścił kolega dobrej zmiany.
Czyta się kilka minut
Jan Klata /
Jan Klata /

Szeryf Błaszczak, twardy szeryf Błaszczak z mocno zarysowaną szczęką obrońcy uciśnionych, twardziel, który nie zapłacze, który się nie zawaha, który się nie ugnie, który nie ustanie w dobrej sprawie. Który nie spocznie, póki nie dorwie całego tego morderczego LGBT, tęczowych terrorystów, kredkowych siepaczy, dorwie ich jak rzadkiego pokemona, choćby w kiblu, i zrobi im kęsim oraz jesień średniowiecza. Oni o tym wiedzą i dlatego ich kolorowa stopa w naszym skansenie nie postanie. Amen.

Jaki on mocny w ustach, nasz twardy, nadwiślański Brudny Harry, nasz teoretyczny Terminator jak cię mogę, nasz bezwzględny macho-sarkasta, błyskotliwy jak brzytwa w ręce małpy, miażdżący zderzakiem zdrowej sarmackiej ironii, w puch i pył rozstrzeliwujący celnym piastowskim sceptycyzmem złych obcych całego świata. Gdyby on był w Paryżu i Nicei – do Paryża i Nicei by nie doszło, Paryża i Nicei by nie było, niewątpliwie. Niczego by nie było. Minister Błaszczak to szeryf-gawędziarz, mocny tragedią innych, ciułacz krwawych punkcików procentowych.

Minister Błaszczak to morderczy recenzent, przemądry ekspert ruchu drogowego, znawca kredek i historii kolonializmu. Minister Błaszczak to mistrz wyborczego stand-upu, twardy patriotyczny profesjonalista, nie rozpłacze się jak jakaś, z przeproszeniem, mokra Włoszka, wręcz przeciwnie, z humorem i dowcipnie bierze wiraże infotainmentu. Nie jego cyrk, nie jego małpy, więc się Błaszczak nie mazgai, zadarty pod niebiosy podbródek mu nie zadrga, wszak on, szeryf, sarkastycznie-patriotycznie trzyma się na dystans, z drugiej strony palisady, Polskę jeno dzierżąc przy sercu, z dłonią na kaburze colta. Autowywyższony minister Błaszczak jest święcie przekonany, że gdzie jak gdzie, ale w Polsce nigdy żadna tragedia się nie zdarzy – przynajmniej nie za jego kadencji. On to po prostu wie i dlatego tak dowcipnie i miażdżąco szczękę zaciska, z autowywyższenia zapewniając, że takie rzeczy tylko w Nicei. U nas żadne multi-kulti zamachu nie zrobi, bo Błaszczak temu zapobieże w naszej chacie z kraja.

I dzięki szeryfowi Błaszczakowi czuję się bezpiecznie jak nigdy w życiu, i wiem na sto procent, że jeśli nawet kiedyś ktoś, przypuśćmy, rozjedzie mnie samochodem podczas spaceru w Sopocie na Monciaku, to z pewnością sprawca będzie biały, będzie miał polskie imię, nazwisko i rodziców, będzie moim stuprocentowym rodakiem. To krzepi. A za ewentualne polskie łzy szeryfa Błaszczaka z góry dziękuję. Obejdę się. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2016