Wybory są dla ministerstw

Brzmi niewinnie, prawda? „Ministerstwo”. No, że taki mini-urząd. Czymś, owszem, steruje on, ale mini, w niewielkiej skali, właściwie niezauważalnie.
Czyta się kilka minut

Zatem maxi-sterstwo, można pomarzyć, zostaje dla nas, zwykłych ludzi. Mimo że zwykli, chcemy jednak dokonywać trudnych wyborów samodzielnie (co nie znaczy samotnie). Tak, gotowi jesteśmy dokonywać wyboru szkoły dla dziecka, pracy dla siebie, partnerów życiowych i stopnia zażyłości z nimi, sposobu odkładania/nieodkładania na emeryturę, wyznania, wartości wpajanych dzieciom, zdrowego/niezdrowego trybu życia.

Sen, który się nie ziści. Ministerstwa, wbrew sympatycznej nazwie, rozrastają się prawie tak szybko jak państwowy sektor gospodarki i zatrudnienia. Czynią tak na wyraźne życzenie większości Polaków, których dodatkowo bodźcują kolejne pełne obietnic kampanie wyborcze, będące w istocie wielką kampanią promocyjną polskich ministerstw. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 18/2015