Wreszcie dobre informacje o naszym powietrzu. Polska rekordowo tnie emisje, a Kraków już nie jest stolicą smogu

Nie chodzi o to, by popadać w hurraoptymizm i spoczywać na laurach. Ostatnie wiadomości pokazują po prostu, że nie jesteśmy bezradni.
Czyta się kilka minut
Balon widokowy na krakowskich bulwarach, sierpień 2020 r. // Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl
Balon widokowy na krakowskich bulwarach, sierpień 2020 r. // Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl

Dwie dobre informacje o stanie naszego powietrza otrzymaliśmy w ubiegłym tygodniu. Pierwsza na poziomie lokalnym: Kraków, niegdyś stolica polskiego smogu, dziś chwali się efektami wymiany dziesiątek tysięcy kopciuchów i wprowadzenia zakazu palenia węglem i drewnem. Na wszystkich stacjach pomiarowych średni poziom pyłów PM10 w ciągu roku mieścił się w normie. Jeszcze w 2015 r. czujnik PM10 przy alei Krasińskiego pokazywał przekroczenie limitu przez 200 dni. W zeszłym roku dni smogowych było zaledwie 31. Nie ma oczywiście powodu do spoczywania na laurach, ale Kraków i inne polskie miasta (choćby królujący kilka lat temu w rankingach Rybnik) pokazują, że ze smogiem da się walczyć.

Druga wiadomość dotyczy dużo większej skali i pochodzi z unijnego systemu handlu emisjami gazów cieplarnianych. Według nowych danych polska energetyka i przemysł w ciągu zaledwie roku zredukowały emisje o 38 proc. (średnia unijna to 22,5 proc.)! Ilościowo jesteśmy pod tym względem liderami w całej UE (za nami na podium są Niemcy i Włosi), procentowo wyprzedzają nas tylko Łotysze i Francuzi.

Uzasadniona radość nie oznacza hurraoptymizmu. Nasza emisja CO2 na mieszkańca nadal jest sporo powyżej średniej unijnej i daleko nam do państw, które od dekad inwestują w energetykę jądrową i odnawialne źródła energii. To pierwsze u nas wciąż jest pieśnią przyszłości, drugie rozwijamy dopiero od kilku lat (pomimo wielu barier prawnych i politycznej niemocy). Zresztą nowe elektrownie słoneczne i wiatrowe, które wypierają zwłaszcza najbardziej „brudne” źródło energii, czyli węgiel brunatny, to tylko jedna z przyczyn tak gwałtownego spadku emisji. Drugą jest zwijanie się z Polski produkcji przemysłowej (emisje z hut żelaza, fabryk papieru czy wełny mineralnej spadły o 80-90 proc.), która po prostu przenosi się tam, gdzie prąd jest tańszy. Zaniedbywana przez dekady transformacja energetyczna ostatecznie nas dogoniła.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Kraków nie jest już stolicą smogu