Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wolność zgromadzeń dla wybranych

Wolność zgromadzeń dla wybranych

05.12.2016
Czyta się kilka minut
Pytań o nowe prawo jest wiele. Czy ma ono być narzędziem kontrolowania określonych przestrzeni w określone dni? Czy poradzimy sobie bez kontrmanifestacji?
Demonstracja „Naszych praw nie oddamy”, Kraków, 30 listopada 2016 r. / Fot. Jacek Taran
J

Jest to ustawa o rozwiązywaniu konfliktów” – oceniał znowelizowane prawo o zgromadzeniach minister Mariusz Błaszczak. Wcześniejsze, przyjęte półtora roku temu jeszcze za rządów PO, uchylało ustawę z lipca 1990 r., znowelizowaną po raz ostatni w 2012 r. To wtedy Andrzej Duda, wówczas poseł PiS, mówił w wywiadzie dla Stefczyk.info i wPolityce.pl, że „Wolność zgromadzeń jest prawem konstytucyjnym”. 

Dziś do konfliktów – zdaniem Błaszczaka – miałoby dochodzić, gdyby ludzie o różnych poglądach wychodzili na ulice demonstrować w tym samym czasie. Czyli robiliby to, co w demokratycznych krajach jest standardem i podstawą wolności obywatelskich. 

Przegłosowany w minionym tygodniu w Sejmie projekt PiS (teraz trafił do Senatu) wprowadza m.in. możliwość organizowania zgromadzeń cyklicznych, które – rejestrowane przez wojewodę (czyli władzę centralną, a nie samorządową) – dają organizatorom gwarancję rezerwacji określonego miejsca i czasu demonstracji na kolejne trzy lata. Zakazując organizacji innego zgromadzenia w tym samym miejscu i czasie. Pierwszeństwo w organizacji zgromadzeń dostali ci, którzy już się gromadzili, i ci, którzy gromadzili się z inicjatywy rządzących (m.in. uczestnicy Marszu Niepodległości czy miesięcznic smoleńskich). 

O tym, jaka będzie hierarchia dopuszczalnych zgromadzeń, pisze w swojej opinii (zamieszczonej na stronie rpo.gov.pl) Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Zgodnie z ustawą najbardziej uprzywilejowane będą zgromadzenia organizowane przez organy władzy publicznej lub w ramach działalności Kościołów i związków wyznaniowych, dalej zgromadzenia cykliczne, kolejno „zwykłe” i na samym końcu spontaniczne. 

– Nie znam podobnego rozwiązania w innych demokratycznych krajach, gdzie dopuszczalne byłoby rezerwowanie dla wybranych miejsca i czasu na organizowanie zgromadzenia przy jednoczesnym zakazie kontrmanifestacji. Taki jest sens zgromadzeń cyklicznych – twierdzi Adam Bodnar. – Inny problem to priorytetowe traktowanie zgromadzeń organizowanych przez organy władzy publicznej czy Kościoły – jest to rozwiązanie sprzeczne z ideą wolności zgromadzeń jako przysługującej obywatelom, a nie władzy. 

Pytań o nowe prawo jest wiele. Od tych zadawanych na gorąco: czy ma ono być narzędziem kontrolowania określonych przestrzeni w określone dni? Po te poważniejsze: czy poradzimy sobie bez kontrmanifestacji? Czy spontaniczne organizowanie zgromadzeń (najróżniejszego zresztą typu, nie tylko politycznych) nie będzie utrudnione? Czy tak szybko przeskoczyliśmy społeczeństwa, które na ulicach spędziły dziesięciolecia? 

Prawo i Sprawiedliwość najwyraźniej uważa, że podczas ostatnich 26 lat staliśmy się tak dojrzałą demokracją, iż spokojnie stać nas na podobny krok – bardziej niż strażników europejskości Niemców albo rozedrganych i wychodzących z UE Brytyjczyków. Na bycie w awangardzie ograniczenia wolności zgromadzeń. Tyle że to krok w tył. A raczej – na wschód. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Anna Goc, fot. Grażyna Makara
Dziennikarka, reporterka, redaktorka działu Kraj „Tygodnika Powszechnego”. Doktorantka na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Współpracowniczka Instytutu Dziennikarstwa,...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jakich wyborów? Proszę zapomnieć...

Obawiam się, że i tak nas, jako Polaków niczego to nie nauczyć. Genetycznie jesteśmy chyba niezdolni do wyciągania racjonalnych wniosków- znów zwalimy na sąsiadów, spisek, przewrotny LOS, dopust Boży. Zawsze Ktoś/Coś jest winny/-e- nigdy my. Jak dzieci, jak dzieci...

Musimy się jednoczyć. W jedności siła.

Jednoczyć? My? My tego nie potrafimy, nawet w obliczu takich klęsk jak w 1939 - 1940 potrafiliśmy się żreć, targać za brody, wykańczać. Wyciągać poglądy, brudy. Proszę popatrzeć co działo się we Franci kiedy Sikorski nastał, potem już w GB - obóz koncentracyjny dla inaczej myślących. Taką mamy przeszłość, dlaczego nie ma być takiej teraźniejszości? PiS będzie dopóty siedział na świeczniku dopóki forsy starczy Jak się skończy dopiero się zacznie szukanie winnych. A skończy się w 2020 kiedy już unuijne fundusze nie będą w takich ilościach napływać. No chyba, że wcześniej Kaczyński, Orban i Putin wykończą Unię.

Królestwo ignorancji pod berłem... (strach dokończyć), jakim stał się nasz Kraj, stawia sprawę jasno: prawa człowieka i obywatela - ad kosz (na śmieci). Odtąd wziąć udział w państwowej manifestacji czy choćby kościelnej procesji będzie postrzegane przez Rodaków za wyjątkowy obciach. Ci ludzie oszaleli... Dziś na 18-tą skrzykuje się manifa pod Sejmem - spontaniczna!

To przejaw społecznych antagonizmów, walki różnych grup interesów, nie przymierzając, jak biologicznych asocjacji(roślin i zwierząt) walczących o przetrwanie: to kategoria przed-intelektualna, przed-cywilizacyjna. W biblijnej księdze Apokalipsy jest obraz wzburzonego morza, z którego wyłania się bestia. To właśnie obraz demokracji opartej na demonstracji. U początku cywilizacji stoi kooperatywa w ramach Wielkiej Budowy. Wieża Babel łączy ludzi w kooperatywę-np. Piramidy w starozytnym Egipcie, czy Katedry w średniowiecznej Europie. Ale po zakończeniu Budowy mieszają się języki w ramach demokracji i demonstracji partykularnego ego. Jako antidotum na barbarzyński regres proponuje się system władzy autorytarnej opartej na pomieszanym języku wartości, który z czasem zastępuje przemoc - bestia wychodzi z morza tak czy siak. Drogą wyjścia z zaklętego kręgu barbarzyństwa, jest Nowe Przedsięwzięcie Budowlane. I chyba jako globalna społeczność dojrzeliśmy do tego. Możliwe, że Prezes myśli w kategoriach Wielkiej Budowy(?) Więc zamiast marnować czas na demo-kontestacje, lepiej przeznaczyć go na pozostawienie tu na ziemi Śladu Niezatartego? A może już na Marsie? Prezesie(taki czy siaki)-prowadź na Marsa!

Morze wzajemnych krzywd, kłamstw, hipokryzji, złamanych wartości jest zbyt wielkie, nadchodzi czas ognia i chaosu. Budować będą dopiero następcy, ci co przeżyją, o ile tacy będą. Niewykluczone, że będą musieli uciekać na Marsa.(Sorki, że tak "poetycko", ale się dostosowałem do przedmówcy ;p) ps. Prezes jak na mój gust patrzy tylko pod kątem władzy i własnych kompleksów, gdyby było inaczej zaleczałby konflikty, a nie prowokował nowe, potrzeba nam przywódcy na miarę Kemala Ataturk, a nie kogoś opętanego własnymi "demonami" i chowającego się za plecami kobiety.

raczej dyskwalifikuje go jako Wysłannika Niebios...

Proszę nie pisać bzdur i kłamstw. W którym roku Marsz Niepodległości (ten największy, który pewnie autorka miała na myśli) został zorganizowany z inicjatywy rządzących? Moim zdaniem lepiej rozdzielić przeciwne manifestacje o 100 m (taka jest odległość podana w Ustawie) zawczasu, niż robić to później, rozganiając walczące strony siłami Policji pod gradem latających kamieni... 100m to jest odległość z której sobie wzajemnie nie zagrożą, ale mogą wyrazić odmienne zdanie. I proszę nie zapominać, że prawo działa w obie strony. Cyklicznie organizowane parady równości będą w ten sam sposób chronione. No chyba że Prezydent się ugnie i nie podpisze tej w gruncie rzeczy nieistotnej Ustawy, żeby pokazać swoją "niezależność". :)

Jakąż trzeba mieć w sobie arogancję i zadufanie, by bronić praw w tak oczywisty sposób łamiących podstawowe, konstytucyjne swobody obywatelskie. Spodziewam się, że wcześniej czy później pisowska bolszewia na własnej skórze doświadczy ich działania - bo raz na korzyść dowolnej władzy popsute prawo bardzo trudno później naprawić.

Kończ, waść, bo czytać hadko...

Wczoraj z wieczora używając sprawdzonych indiańskich metod miałem "wizję", jak to się skończy. Skończy się 11 listopada przyszłego roku. Opozycja w Polsce ta obecna zamieni się w klub kabaretowy (w sumie już tak jest), ale wyrośnie nowa. Nowa na bazie KOD i nowa na bazie po rozpadzie klubu Kukiz i nowa pozaparlamentarna jeszcze bardziej radykalna prawica, i nowa pozaparlamentarna radykalna lewica, zresztą obie pozaparlamentarne będą do siebie dosyć podobne :))). 11 listopada dojdzie do sytuacji gdy prawnie wyjdzie na ulicę tylko marsz prorządowy i będzie miał trasę tak wymyśloną i kluczącą, że te 100 metrów będzie poza Warszawą ;p Egzotyczna koalicja pozakabareciarskich opozycji zorganizuje pomimo to własny marsz i skończy się taką rozwałką, że będzie musiało interweniować wojsko. Interweniuje nie tylko ono, wpierw siepacze pana A.M zgotują jatkę, ale potem armia interweniuje w obronie opozycji (czytaj "ludu"). PiS się skończy, ale demokracji też już nie będzie, będziemy pod względem demokracji i praw obywatelskich na poziomie mniej więcej Pakistanu z czasów przewrotów wojskowych(bez obrazy dla Pakistanu). Stanie się tak dlatego, że Polska będzie krajem "frontowym" nowej dziwnej wojny pomiędzy mocarstwami. Wojny nie tyle militarnej, co ekonomiczno-hybrydowej. PiS narazi się wszystkim stronom wojny, a wygrywające Imperium nie pozwoli sobie na chybotliwego i niepewnego sojusznika w kluczowym dla wojny miejscu. Wpierw na skutek tej dziwnej wojny nasza gospodarka legnie w gruzach (przy wydatniej pomocy głupoty rządzących) co zradykalizuje społeczeństwo, potem resorty siłowe w Polsce się wzajemnie skonfliktują na skutek utworzenia w Polsce oddziałów ochrony pana A.M. rywalizujących z dotychczasowymi. To da podatny grunt pod to co nastąpi. Ups, oby to była wizja z "świata alternatywnego", a nie rzeczywistego.

Rany Boskie. Zmień Pan środki do wywoływania tych wizji. na bardziej optymistyczne. Reklamować nie będę.

Oby był to głos Jonasza zwiastującego karę bożą dla Niniwy-jest nadzieja, że powszechna ekspiacja odwróci nieuchronną zagładę...

Mam nadzieje, ze tego nie dozyję. Może nie w takiej postaci, niemniej tez przewiduję Armageddon

przyjadę i zamontuję odpowiednio wiatraczki, żeby więcej dymu nie wpadało do Pańskiego wigwamu :)
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]