Książka tygodnia: Baudelaire w Bibliotece Narodowej. Wielka poezja się nie starzeje

Wydanie „Kwiatów zła” to wydarzenie. Po pierwsze, otrzymujemy treściwą monografię autora. Po drugie, mamy przegląd polskiej recepcji Baudelaire’a i analizę problemów, z jakimi borykać się musieli tłumacze.
Czyta się kilka minut
Charles Baudelaire, „Kwiaty Zła”, Wstęp i opracowanie Tomasz Swoboda. Wydanie pierwsze. Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Biblioteka Narodowa // materiały prasowe
Charles Baudelaire, „Kwiaty Zła”, Wstęp i opracowanie Tomasz Swoboda. Wydanie pierwsze. Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Biblioteka Narodowa // materiały prasowe

Karuzela zmian dotyka także kulturę, a najtrwalsze z pozoru instytucje okazują się śmiertelne. Miło stwierdzić, że najstarsza nasza seria wydawnicza ma się dobrze, ostatnio ukazały się w niej: pierwsze pełne polskie wydanie „Robinsona Cruzoe”, antologia opowieści chasydzkich, XVIII-wieczna powieść holenderska, no i kolejne wznowienia polskich klasyków, do których grona włączono m.in. Lema, Konwickiego i Barańczaka

Wydanie „Kwiatów zła” to wydarzenie. Po pierwsze, zgodnie z regułami serii otrzymujemy najpierw treściwą monografię autora. Po drugie, mamy przegląd polskiej recepcji Baudelaire’a i analizę problemów, z jakimi borykać się musieli tłumacze. A po trzecie – wielka poezja się nie starzeje, nawet jeśli dzieło jednego z ojców nowoczesności nie brzmi już skandalicznie i dziś nie doczekałoby się procesów sądowych.

„Rzecz ciekawa, a do czytania nieprzyjemna; rażą dobry smak estetyka, a filozofa zajmują, jak szpetna choroba zajmuje doktora medycyny”. Tak o dziełach Baudelaire’a pisała w 1869 roku w „Bibliotece Warszawskiej” Zofia Węgierska, bywalczyni paryskich salonów, pisarka i przyjaciółka Norwida. Autor „Kwiatów zła” od dwóch lat nie żył; autorka tych słów też wkrótce umrze.

Pierwsze polskie wydanie „Kwiatów grzechu” to rok 1894; tłumaczami byli Antoni Lange oraz Adam M-ski. Ten ostatni to Zofia z Mańkowskich Trzeszczkowska. Żona rosyjskiego oficera, towarzyszyła mu w męskim przebraniu podczas wojny z Turcją, potem zaś zaszyła się w rodzinnym dworze na Białorusi, pracując nad przekładami z francuskiego, prowansalskiego, angielskiego, portugalskiego i czeskiego (!). Kontaktowała się z warszawskimi redakcjami wyłącznie listownie.

Nie będzie przesadą stwierdzić, że Baudelaire stał się jednym z ojców Młodej Polski. W następnych latach tłumaczyli go też Jastrun, Ważyk, Bieńkowski i Międzyrzecki. Lem mawiał, że gdyby chciał kogoś przekonać o wybitności Szymborskiej, pokazałby mu „Albatrosa” w jej przekładzie. 

Pojawiło się zjawisko w postaci Ryszarda Engelkinga, świetnego zarówno jako matematyk, jak i jako tłumacz. Swoboda dedykuje mu swoje opracowanie, ale też obficie korzysta z tłumaczeń informatyka Marcina Ciury. Ciura otrzymał nagrodę „Literatury na Świecie”. Jak to się stało, że nie znalazł wydawcy i opublikował książkę własnym nakładem?

Charles Baudelaire, Kwiaty zła, wstęp i opracowanie Tomasz Swoboda, wydanie pierwsze, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Biblioteka Narodowa, seria II, nr 269.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Mroczna klasyka