Na początek długi cytat, ale krócej tego życiorysu podsumować się nie da:
„Był przede wszystkim dzieckiem Krakowa, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, historykiem sztuki, bibliografem, pisarzem, tłumaczem, rewindykatorem polskich dóbr kultury po II wojnie oraz autorem koncepcji ostatniej przebudowy Collegium Maius, gdzie zorganizował Muzeum UJ”.
Może jeszcze tylko daty życia (1906-1984) i uwaga, że temperament Karola Estreichera juniora był dość wybuchowy. Na szczęście autorzy dbają o obiektywizm i nie przyznają sobie prawa do formułowania jednoznacznych ocen konfliktów, w których racje były podzielone, a taka skłonność bywa dziś zmorą.
Arcydzieła i Collegium Maius
Rewindykacje to na pewno największa jego zasługa dla Polski – ale ta misja, przeprowadzona z wielką energią, odwagą i sprytem, wiązała się przecież z przejściem „londyńczyka” na stronę rządu warszawskiego. Ołtarz Wita Stwosza nie stanowił tu problemu – ale Stanisław Gąsiorowski, dyrektor Muzeum Czartoryskich, wcale nie był zbyt szczęśliwy, gdy Estreicher przywiózł mu Leonarda i Rembrandta bez pytania o zgodę właścicieli. Czy jednak inaczej nie stracilibyśmy tych arcydzieł?
Odnawiając Collegium Maius, Estreicher poczynał sobie swobodnie, a decyzja o usunięciu neogotyckiego płaszcza z czasów XIX-wiecznej przebudowy była dyskusyjna, podobnie jak umieszczenie w Collegium gdańskich schodów przywiezionych z pałacu w Krzeszowicach. Być może jednak barokowe schody zostały dzięki temu uratowane, a w ogóle na estreicherową kreację wnętrz czcigodnego zabytku patrzymy dziś życzliwiej.
Kłębowisko żmij
No i nieszczęsny spór z krakowskimi historykami sztuki... Kiedy czytałem wydany w niemal dwie dekady po śmierci autora jego „Dziennik wypadków”, przecierałem oczy. Czy opisane w nim kłębowisko żmij naprawdę miało być portretem Instytutu Historii Sztuki, w którym spędziłem cztery wspaniałe lata studiów, a wąż szczególnie jadowity – jednym z moich ulubionych profesorów?
Ta nieszczęśliwa, pozbawiona komentarza publikacja obciąża jednak konto jednego z następców Estreichera w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych. W ogóle losy spuścizny uczonego to osobny temat. Na szczęście czytelnik tej książki dowie się przede wszystkim o jego zasługach.
A ja chciałbym mu podziękować – co nigdy nie było mi dane – za „Nie od razu Kraków zbudowano”, jedną z najpiękniejszych książek o moim mieście. I polecić „Estreicherów” jego siostry Krystyny Grzybowskiej.
Tomasz Siewierski, Artur Górski, Karol Estreicher, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2026
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











