Wiosna 1983, uroczyste obchody 20-lecia Nagrody im. Herdera, ufundowanej przez hamburskiego kupca zbożowego Alfreda Toepfera i przyznawanej przez Uniwersytet Wiedeński. Laureatów wybierano z krajów Europy Środkowej i Wschodniej, od Polski (później też krajów bałtyckich) po Grecję, i każdy mógł wskazać stypendystę na roczny pobyt w Wiedniu. Polski laureat z roku 1982, Jan Józef Szczepański, wskazał mnie i wsparł mnie w staraniach o paszport, którego uzyskanie w stanie wojennym było prawie niemożliwe. Ale się udało.
Obchody, z udziałem sędziwego fundatora, trwały trzy dni, a podczas obiadu w Hotelu Imperial mowę w imieniu nagrodzonych wygłaszał Władysław Bartoszewski. Poprzedniego dnia była kolacja w ratuszu. Posadzono mnie przy stoliku obok eleganckiej pani o ujmującym uśmiechu. Konwersacja nieco kulała, bowiem pani – laureatka z roku 1982, rumuńska poetka Ana Blandiana – nie mówiła po niemiecku i musiałem odgrzebywać mój zardzewiały szkolny francuski. Jednak było miło.
Pierwszy wybór jej wierszy po polsku ukazał się w roku następnym. Potem dowiadywałem się o jej odważnej postawie pod rządami Ceaușescu, o jej zaangażowaniu w politykę po obaleniu dyktatora i proteście przeciw jej zawłaszczaniu przez siły antydemokratyczne, o założeniu Fundacji Akademii Obywatelskiej i stworzeniu Miejsca Pamięci Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu.
Otrzymała wiele nagród, w tym Nagrodę Literacką Miasta Gdańska Poeta Wolności za tom „Moja ojczyzna A4” (przekład Joanny Kornaś-Warwas, 2015). Dziękując za nią, mówiła: „Gdyby nagroda przyznawana była na przykład w Paryżu, nie miałaby tak wielkiego znaczenia. Dla mnie od dziesięcioleci miasto Gdańsk było miastem Solidarności, a więc miastem odwagi i wolności”.
A teraz Międzynarodowa Nagroda im. Zbigniewa Herberta. I od razu dodać trzeba, że te piękne wiersze dalekie są od doraźności i trywialnie rozumianego zaangażowania. Tworzą przestrzeń wolności i wewnętrznej swobody, także w zadawaniu fundamentalnych pytań egzystencjalnych – o przemijanie świata i najbliższych, o trwałość miłości, o ten czas przed narodzinami, „o którym Dante nie napisał”. Na koniec jeden wiersz: „Nie wiem, czym jest poezja \ i nie potrafię \ zdefiniować Boga – \ dwa przestworza, w których \ całe życie próbuję latać \ niepewna, czy mam skrzydła”.
Ana Blandiana, ZAPADA WE MNIE CISZA, wydanie dwujęzyczne, przeł. Joanna Kornaś-Warwas, Pogranicze, Sejny 2026
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











