Reklama

Wirus nas nie opuści

Wirus nas nie opuści

16.01.2022
Czyta się kilka minut
Rafał Halik, epidemiolog: Dzisiaj wielu wieszczy, że omikron zakończy pandemię, bo zapewni odporność grupową. Z niepokojem obserwuję – także wśród naukowców – skłonność do mamienia się optymistycznymi koncepcjami.
Szpital tymczasowy dla chorych na COVID-19 w Poznaniu, 11 stycznia 2022 r. / Fot. Lukasz Gdak/East News
M

Maciej Müller: Jak będzie wyglądała fala omikronowa w Polsce?

Rafał Halik, epidemiolog, specjalista zdrowia publicznego: Ostatnio najlepszej prognozy dostarczyła wrocławska grupa MOCOS (Modelling Coronavirus Spread). Według jej modelu co najmniej połowa polskiej populacji zarazi się wariantem omikron. Fala będzie bardzo wysoka, ale przetoczy się szybko: zacznie się wypiętrzać ok. 20 stycznia, a już w lutym powinna opadać. MOCOS prognozuje śmiertelność w środku fali rzędu 680 zgonów dziennie. System ochrony zdrowia czekają ciężkie dni.

Biorąc pod uwagę wysoką zakaźność omikronu, bardzo obawiam się rozwoju sytuacji w placówkach medycznych. Przy niskiej liczbie personelu i wysokiej dynamice zakażeń wysyłanie pracowników na kwarantanny stanie się nierealne. Chorzy, ale zdolni do wykonywania pracy, będą pracować. Wtedy ogniska infekcji będą wybuchały w szpitalach czy domach opieki, gdzie znajdują się osoby najbardziej wrażliwe na ciężki przebieg choroby. Ludzie będą w rezultacie unikać szpitali, co może dodatkowo zwiększyć umieralność.

Dojdzie do zatkania systemu? Co dla niego oznacza uruchomienie 60 tys. łóżek covidowych, co zapowiada minister zdrowia?

Polski system jest tak naprawdę zatkany już teraz i funkcjonuje „na oparach” – tzn. na samozaparciu lekarzy, pielęgniarek, ratowników i innych pracowników systemu. Widać to po wciąż wysokiej liczbie tzw. zgonów nadmiarowych – to nadwyżka umieralności w stosunku do średniej z ostatnich kilku lat (w 2021 r. odnotowano prawie 118 tys. zgonów nadmiarowych – red.). Dzisiaj zajętych jest nieco ponad 15 tys. łóżek covidowych. Uruchomienie 60 tys. miejsc na bazie obecnie istniejącej infrastruktury i dostępności lekarzy czy pielęgniarek uważam za nierealne. Nieliczny personel (liczebność kadr medycznych sytuuje Polskę w ogonach rankingów OECD) jest zmęczony i wypalony po dwóch latach walki z pandemią. To niemłoda grupa zawodowa, wiele osób zapowiada odejścia na emerytury. Media tego nie widzą, ale co miesiąc z powodu braku obsady znikają z map Polski powiatowej specjalistyczne oddziały szpitalne. To jest wręcz zagrożenie egzystencjalne dla milionów Polaków żyjących poza średnimi i dużymi miastami.

To wszystko wpłynie na poziom zdrowia publicznego także po pandemii: wciąż rośnie tzw. dług zdrowotny – koronawirus w wielu przypadkach utrudnił lub uniemożliwił systematyczność i ciągłość procesu terapeutycznego. Tysiące ludzi czeka na przesunięte zabiegi, na diagnostykę, wielu nie mogło systematycznie leczyć chorób przewlekłych, jak cukrzyca i nadciśnienie, i cierpi teraz z powodu powikłań.

Jak kraje zachodnie radzą sobie z obecną falą?

W krajach o wysokim odsetku zaszczepionych (a szczególnie tam, gdzie wiele osób przyjęło już trzy dawki) sytuacja podczas fali omikronowej jest znacznie lepsza niż przy poprzednich – nadmiarowa umieralność jest niższa i składają się na nią niemal wyłącznie zgony z powodu covid (u nas zwiększają ją zgony m.in. z powodu braku dostępu do pomocy medycznej). We Francji, Danii, Włoszech czy Portugalii liczba hospitalizowanych przypadających na milion mieszkańców jest wielokrotnie niższa niż w Europie Wschodniej, gdzie zaszczepiła się zaledwie połowa ludności (a w Bułgarii czy Rumunii nawet mniej). Dania, gdzie obecnie mieszkam, szykowała się na potężne uderzenie fali omikronu, tymczasem okazało się, że szpitale funkcjonują w miarę normalnie. Ale tu bardzo szeroko się testuje i chociaż liczba nowych przypadków jest szokująca, to dzięki szczepionkom większość ma łagodny przebieg. Sam znam wiele osób, które dowiedziały się o zakażeniu tylko dlatego, że wykonały rutynowy test np. przed spotkaniem towarzyskim.

Czy według Pana istnieje nadzieja na to, że ta fala pandemiczna będzie już ostatnia?

Z niepokojem obserwuję skłonność – dotyczy to także naukowców, którzy powinni mieć chłodne głowy – do mamienia się optymistycznymi koncepcjami. Wierzono w uzyskanie odporności grupowej przez przechorowanie, potem podobne nadzieje wiązano z wprowadzeniem szczepionek. Wszyscy chcieliśmy wierzyć, że oto zbliża się koniec pandemii.

Wielu dzisiaj wieszczy w mediach, że omikron ją zakończy, bo zapewni odporność grupową, a koronawirus będzie mutował w kierunku dalszego osłabienia wywoływanych objawów. Tymczasem np. w przypadku wirusa grypy trudno zauważyć, by w kolejnych sezonach dochodziło do coraz lżejszych zachorowań. To, co możemy powiedzieć na pewno, to że infekcja omikronowa zapewni na pewien czas odporność przed tym wariantem oraz częściową odporność (tzw. krzyżową) na inne warianty.

Musimy też sobie zdawać sprawę, że poprzednie typy SARS-CoV-2 wcale nie musiały zniknąć. Mogły znaleźć sobie niszę ekologiczną np. wśród zwierząt i kiedyś wrócić w zmutowanej formie. Zresztą SARS-CoV-2 jest echem wirusa SARS (który wywołał epidemię w 2003 r., głównie w krajach Dalekiego Wschodu –red.), co do którego też wmawialiśmy sobie, że zniknął.

Uważam, że musimy się przyzwyczajać do tego, iż będziemy musieli koegzystować z koronawirusem jeszcze przez długi czas, a powtarzanie szczepień stanie się normą.

Rozmawiał Maciej Müller


Rafał Halik / Fot. Archiwum Prywatne

https://www.tygodnikpowszechny.pl/ochrona-zdrowia-20795

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz działu „Wiara”, zajmujący się również tematami historycznymi oraz dotyczącymi zdrowia. Z  „Tygodnikiem Powszechnym” związany od 2007 roku. Studiował historię na Uniwersytecie...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]