Wiersze

Widok z trzeciego piętra
Czyta się kilka minut

Hotelu Pennsylvania

na Madison Square Garden

i ni cholery życia w tych oknach bez światła

ubrania na wieszakach czarne komputery

stosy pustych kartonów gołębie parapety

białe spamaloty grube szczury na wybiegu

i ręce na które nikt dosłownie nikt nie zwraca uwagi

a które codziennie punktualnie o godzinie piętnastej

podnoszą się do góry i słychać krzyk: kiedy zstąpi na ziemię

twój Bóg kiedy on zstąpi ty będziesz siedział w swojej

czarnej dziurze i niczego nie zauważysz

nie będziesz widział samolotów krążących nad Manhattanem

nie będziesz widział antykwariuszy wygrzebujących twoją wieczność

nie będziesz widział wieczności która ma język

ale jest wyjście za dziesięć dwadzieścia masz certyfikat

ja za ciebie zauważę przyjście ja za ciebie załatwię tę sprawę

i idziesz do domu spokojniejszy niż policjant

spokojniejszy niż krawiec

spokojniejszy niż Penn Station

spokojniejszy nawet niż jabłka Reznikoffa

Lit

kładbiszcze snów i leitmotivów

fioletowa kostnica ma brzuch

gęste powietrze pleni włosy

pełno jest chwastów tej nocy

i uciekające zwierzęta

i uciekające dzieci

od nas donikąd żeby w mroku

napisać chaos na nowo

tu jest asfalt a za chwilę wszystko zginie

stół z bazaltu psie kolana a i zdawka

też odejdzie ten rachunek zostaw

to za litość lustro płaci

Rel

skąd przyszła burza a wraz z nią ci ludzie

którzy raczej nie wierzą w cudne puenty

i omijając wszystkie domy nie patrząc nikomu

w oczy biorą mięso w dłonie i cedząc przez zęby

wymieniają grzechy: za mało wyobraźni za dużo wyobraźni

oni pięknie sobie wróżą to bardzo potrafią

ale jak można było im zaufać jak można było nie wiedzieć

że ich amatorskie definicje wejdą nam w krew

sens stał się pretekstem znak zapytania zaledwie

przecinkiem nawet granatowe kałuże straciły blask

jest przepaść wydrążona przez przypadkową wodę

a nad wszystkim unosi się zapach gnijących lekarstw

i odzieży damskiej i męskiej zakontraktowanej przez

wszystkie istniejące galerie handlowe

i kurz się też unosi taki że oczy masz już białe bez treści

Piotr Kępiński (ur. 1964 ) jest poetą, krytykiem literackim, szefem działu kultury "Dziennika". Publikował m.in. w "Życiu", "Rzeczpospolitej", "Czasie Kultury", "Dzienniku Portowym", "Twórczości" i "Tyglu Kultury". Ostatnio wydał tom wierszy "Słona mgła" oraz zbiór szkiców o współczesnej poezji "Bez stempla", który omawia obok Piotr Śliwiński.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2007