Reklama

Wiersz wolny

Wiersz wolny

23.03.2010
Czyta się kilka minut
Proste pytanie: Kiedy wiersz jest wolny?
M

Mykoła Riabczuk, wybitny ukraiński poeta, krytyk, tłumacz i politolog, odpowiedział na to pytanie w poemacie pt. "Wiersze prostolinijne". Według niego "wiersze zawsze / są wolne". Nawet jeśli narzucimy im rym, podyktujemy rytm, zakujemy w strofy i zamkniemy w książkach, pozostaną suwerenne względem rozmaitych form społeczno-politycznego zniewolenia. Riabczuk porównuje wiersz do lisa, który złapany we wnyki, udaje, że jest martwy, by uśpić uwagę myśliwego. Gdy ten ostatni oddala się, aby sprawdzić inne pułapki, lis z zadziwiającą zwinnością uwalnia się z potrzasku i ucieka, niosąc przestrogę dla innych. Wygląda na to, że poezja zawiera w sobie ogromny potencjał emancypacyjny, którego słusznie obawiały się wszystkie reżimy totalitarne.

Riabczuk prowadzi w swym utworze subtelną polemikę z Audenem, który w słynnym eseju "Poeta i miasto" postawił tezę, że wszystkie ustroje polityczne, których idee zostały wywiedzione z literatury, muszą prowadzić do tyranii. Dzieje się tak dlatego, że każdy poeta marzy o tym, by stworzyć dzieło doskonałe i nienaruszalne w swej integralności. Gdyby tę koncepcję wiersza przełożyć na kształt miasta, otrzymalibyśmy kwadratową przestrzeń, w której ludzie zawsze pokonują te same ścieżki i wykonują dokładnie te same czynności. W takim mieście-wierszu wolność byłaby słowem zakazanym. Świat społeczny ukształtowany na wzór i podobieństwo poezji to reżim totalitarny, w którym życie ludzkie poddawane jest całkowitej kontroli. Odpowiedź Audena na nasze wyjściowe pytanie byłaby jednoznaczna: "wiersze nigdy nie są wolne".

Który z nich ma rację? Auden w niezwykle przenikliwy sposób pokazuje potencjalny wpływ literatury na nasze życie społeczne. Dostrzega, co prawda, tylko jedną możliwość (doskonały wiersz = totalitarne państwo) i dlatego przestrzega polityków przed mieszaniem literatury z polityką. W istocie tych dwóch porządków nie można oddzielić. I to nie dlatego, że literatura dostarcza nam czasem komentarza na temat rzeczywistości społecznej. Chodzi przede wszystkim o literacką formę, o język, o sposób, w jaki literatura przedstawia rzeczywistość. Wiersz ma ogromny wpływ na nasze postrzeganie świata - w zależności od swej formy raz ogranicza naszą percepcyjną swobodę, innym razem ją wzmaga, a sam ten proces posiada charakter ściśle polityczny. Jego odpowiednikiem jest sytuacja, w której władza broni nam dostępu do określonych sfer rzeczywistości, ograniczając tym samym naszą wolność.

Auden ma rację, kiedy podejrzewa, że ustrój polityczny oparty na koncepcji doskonałego dzieła doprowadziłby do tyranii. Szkoda tylko, że nie wyciąga z tej tezy narzucającego się wniosku dotyczącego samej literatury. Jeśli określone formy poetyckie przełożone na modele społeczne są opresyjne, to należy je zmieniać, by mogły uwalniać impulsy emancypacyjne. Nie znaczy to, że fraza Mykoły Riabczuka jest w stu procentach prawdziwa. Powiedziałbym ostrożniej, że wiersze bywają wolne. W zależności od sytuacji wolność umacniają lub ograniczają.

Widać wyraźnie, że mówienie o wolności w kontekście poezji to także mówienie o czasie i przestrzeni. Dlatego chciałbym przywołać pewien konkretny przykład. W 1981 roku francuski filozof Jacques Ranci?re opublikował książkę "Noc proletariuszy". Opowiedział w niej historię robotników, którzy w okolicach 1830 roku doszli do wniosku, że nie mogą dłużej akceptować sytuacji życiowej, w jakiej się znaleźli. Nie chodziło im w pierwszej kolejności o wyzysk pracodawców, złe traktowanie, zimne czynszówki, w których mieszkali, czy biedę i głód. Nie mogli znieść tego, że czas i przestrzeń, w jakich się poruszali, zostały podporządkowane ścisłym rygorom. Wiedzieli, co się z nimi dzieje, ale nie mieli narzędzi, by tę sytuację zmienić. Tak jak w eseju Audena - musieli wykonywać ciągle tę samą pracę, zajmować określone miejsce w hierarchii społecznej, pełnić tę samą funkcję. W pewnym momencie zaczęli się spotykać nocami, by dyskutować o sprawach, których do tej pory nie poruszali, pochłaniali książki i uczyli się innych sposobów myślenia i percypowania świata, które dawały im możliwość poszerzenia zakresu ich działań. Niektórzy z nich zaczęli tworzyć poezję, która pozwoliła im wyrwać się z zajmowanych miejsc w strukturze społecznej.

Dziś także funkcjonujemy w ramach pewnej struktury społeczno-politycznej, która wyznacza nam miejsce i czas działania, która przypisuje nas do określonych funkcji. Bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy poezji, która wyzwoliłaby nas spod tyranii miejsca i czasu. Na miano poety wolności zasługuje ten, kto swą poezją umożliwia rozbicie opresyjnej struktury politycznej, kto uwalnia nas od przypisanych nam funkcji i ról.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodzony w 1978 roku. Filozof literatury, eseista, redaktor, krytyk i tłumacz. Dyrektor programowy Festiwalu Conrada. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor programów...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]