Wbrew odruchom: dlaczego czasem wspaniale jest mieć umysł pokemona

Coraz częściej zastanawiam się nad potrzebą rozwijania w sobie niemodnej roztropności i rozwagi. Nie ma ona nic wspólnego ani z modnym programowym minimalizmem, ani z korporacyjną odmianą uważności.
Czyta się kilka minut
Olga Drenda // Fot. Grażyna Makara
Olga Drenda // Fot. Grażyna Makara

Miałam przyjemność spędzić kilka dni pływając i przyglądając się życiu morskiemu. Od razu zaznaczam, że trudno nazwać mnie mistrzynią pływania; większość moich skromnych umiejętności to efekt lekcji pływania dla dzieci, na które chodziłam pewnego lata z siostrą i kuzynami. Uczyliśmy się pod okiem instruktora zwanego Młodym Lubaszenką ze względu na podobieństwo do sławnego aktora, i z doświadczenia tego wyniosłam umiarkowanie dobrą żabkę. W tym roku z satysfakcją zauważyłam, że żabka ta nabrała większej sprężystości. Stało się to za sprawą urządzenia, które słynny socjolog Edward T. Hall zaklasyfikowałby do grupy ekstensji – rozwiązań pozwalających przedłużyć i rozszerzyć naturalne możliwości ludzkiego ciała. Rower lub samochód są zatem ekstensją naszych nóg, telefon – głosu, a maska nurkowa – płuc. To ostatnie akcesorium – w moim przypadku oczywiście amatorskie – przyniosło mi sporo odkryć. 

Delegowanie oddychania pod wodą pozwoliło się nie tylko skupić na sprawniejszym poruszaniu kończynami, ale przede wszystkim wymusiło spokój. Zdenerwowanie i nieskoordynowane machanie rękami nie tylko męczyło, ale ściągało na głowę niebezpieczeństwo. Żeby płynąć bezpiecznie, musiałam oddychać podręcznikowo, tak, jakby szeptał mi do ucha niewidzialny instruktor autohipnozy. Ta umiejętność niebawem pomogła mi radzić sobie o wiele lepiej i bez maski, przypominając mi coś, o czym dobrze wiem, lecz powtarzania nigdy dość: że wszystko, co się udaje, co pomaga wydostać się z tarapatów albo osiągnąć coś ważnego – dzieje się przy zasłudze spokojnej rozwagi. Również, a może zwłaszcza wtedy, gdy trzeba uważać albo się pospieszyć (wie o tym każdy, kto w porę wykonał właściwy manewr). Taki spokój sprzyja zdecydowaniu i podejmowaniu właściwych kroków.

Jedną z niewielu rzeczy, które zapamiętałam z gry „Pokemon”, jest moc spokojnego umysłu. Zawodnik, który nią dysponował, i skuteczniej się bronił, i atakował: zyskiwał na wszystkich frontach. Ludzie czasem wyzywają się od pokemonów, mając na myśli durne kreatury, lecz w tym przypadku wspaniale jest osiągnąć umysł pokemona i warto do niego dążyć. Niestety, świat nie sprzyja zachowaniu roztropnego spokoju, sabotując ten pożądany stan na rozmaite sposoby, przede wszystkim mnożąc fikcyjne czy odległe trwogi, wytwarzając sztuczne przerażenie w sytuacjach pozbawionych elementu zagrożenia. Tak jakby jakimś zakulisowym siłom (może być ich wiele i mogą mieć rozbieżne interesy) najbardziej opłacało się, żeby przeciętny człowiek funkcjonował po prostu źle – miotając się, myląc, zapętlając w upokarzającym pośpiechu, drżąc przed nieistniejącym potworem, tracąc kontrolę nad swym metaforycznym pojazdem. Kto wie, być może człowiek opanowany to po prostu człowiek nieopłacalny: może zastanowić się nad czymś dwa razy, rozważyć za i przeciw, a nawet powiedzieć nie. A to oczywiście skandal.

Coraz częściej zastanawiam się nad potrzebą rozwijania w sobie niemodnej roztropności i rozwagi. Nie ma ona nic wspólnego ani z modnym programowym minimalizmem, ani z korporacyjną odmianą uważności, która ma służyć wystruganiu z człowieka bardziej efektywnego zasobu ludzkiego. Oznacza raczej spokojne i konsekwentne działanie, któremu nie szkodzą rozproszenia i przeszkadzajki, w którym można odróżnić realne niebezpieczeństwo od złudzenia. 

Dla odmiany zbanalizowane i ubaśniowione treści udające naukę, które nas dzisiaj otaczają, opowiadają o ludzkich zachowaniach w sposób właściwy legendom – tak jakby człowiek został już na dobre ulepiony i był niezmienny. Wszystko musi być w nich „po coś”; żyjemy w świecie zorientowanym na maksymalną użyteczność, trudno więc znieść przypadek, błąd, bezsens. Według takiej logiki nawet panika jest słuszną reakcją i pięknym darem od matki natury. Rozwaga jest „nienaturalna”, w przeciwieństwie do paniki, bo wymaga działania wbrew odruchowi. Ale nienaturalne jest również na przykład pływanie. Ta wiedza kiedyś mnie mocno zaskoczyła, bo byłam przekonana, że to umiejętność równie ogólnoludzka, co na przykład przyrządzanie posiłku albo budowanie domu. Najwyraźniej czasem wspaniale jest być nienaturalnym, a nawet móc powiedzieć pozornie naturalnym reakcjom „nie”.

Nienaturalna, ale piękna ryba // Fot. Olga Drenda

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Umysł pokemona