Reklama

W mur Kościoła

W mur Kościoła

03.05.2021
Czyta się kilka minut
L

Lubię moment, gdy autobus jedzie tym odcinkiem Żelaznej. Podnoszę wtedy wzrok tylko troszeczkę, by uchwycić nim fragment widocznych za oknem ciasnych skwerów przed nowymi wieżowcami. Prawie Chicago. Prawie jak w podróży, choć tylko wracam do domu. Tym razem podobnie, znów podnoszę wzrok, ale trafiam na plakat. Ten plakat. To znaczy nie ten, o którym myślicie. Nie z serii promującej brak rozwodów, 11-tygodniowe płody oraz rodzinę o trudnej do oszacowania liczbie dzieci. Nie jeden z tych, które staramy się policzyć podczas przejazdów samochodem, ale się nie da. Te postawili chrześcijanie od fabryki okien. A ja widzę ten drugi. Też zachęca do kochania. „Kochajcie mnie, mamo i tato” – prosi dzieciak z tęczową torbą. Cieszę się, że wisi w przestrzeni miasta, ale uśmiech blednie, gdy mijając go z bliska w tej ciasnej ulicy widzę dane umieszczone pod spodem: 80 proc. nastolatków LGBT+ nie...

4695

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

By the way. Pani Zuza miała zgodę biskupa, czy może posiada już misyjną licencję do prowadzenia rekolekcji?

Niezadługo, na rekolekcje za zgodą biskupa będziesz Pan chodził sam. Jaki biskup, takie rekolekcje. Miłego.

Gdyby któraś z moich córek zostałaby zakonnicą, to nigdy tego nie zaakceptuję, ale dalej będę kochał i wspierał ją jak umiem, nie tyle decyzję, ale ją jako ją (choć jeśli w swym wyborze będzie szczęśliwa, to nawet i wybór, ale wiadomo zmianę wyboru będę wspierał z większym entuzjazmem). Zatem czy akceptacja jest miarą miłości? Rodzić nie ma obowiązku entuzjazmu wobec wszystkich cech, czy wyborów, własnych dzieci. Ps. pół żartem, pół serio z jedną z moich córek mam układ, ja ją będę kochał jakakolwiek by nie była pod warunkiem, że nie będzie fanką disco-polo, ona będzie mnie szanować pod warunkiem, że nie założę konta na tik-tok :)))

Dziękuję Pani.

Gdyby rodzice tak ich kochali, to 70 proc. nastolatków LGBT nie miałoby myśli samobójczych.

Mogę ci wytłumaczyć dlaczego...

A zwłaszcza nastolatków podatnych na wpływy, z niewyobrażalną potrzebą akceptacji i dopiero odkrywających sami siebie. Jak to wygląda z odmiennością typu LGBT? Ja to widzę tak, jedni rwą włosy z głowy, jęczą że dzieci ich wepchną do grobu, straszą piekłem, straszą "co ludzie powiedzą", straszą "wyrzuceniem z domu", często nawet wyrzucają, czasem ściągają egzorcystę lub innego "łowcę demonów" by przemówił im do rozumu, kombinują nad bardziej "naukowymi metodami" (np. elektrowstrząsy). A drudzy? Wpierw przygarną, jest niby super, niby cacy, ale nieraz potem wychodzi na to, że i za tę "miłość i akceptację" trzeba mocno zapłacić. Trzeba być np. "eko" trzeba być wegetarianinem, trzeba klękać przed przedstawicielami "mniejszości etnicznych" i ich przepraszać, że się jest białym (jak się nie jest to i tak niewielka pociecha), trzeba wielbić emigrantów którzy gdyby doszli do władzy to by ci obcięli głowę, i wiele tym podobnych dziwactw, na ogół trzeba być lewakiem i mieć jak najdziwniejsze skłonności psychoseksualne (w tej korelacji zaczynam rozumieć, że jest coraz więcej osób aseksualnych, to jest jakieś rozwiązanie). A jak się nie jest? To jest się po raz kolejny odrzuconym i szykanowanym. Cóż czytałem kiedyś wywiad z pewnym biseksualistą. Stwierdził, że wpierw odrzucili go nazwijmy to "konserwatyści" bo był homo, potem odrzuciło go środowisko homo, bo i kobiety mu się podobały, ale stwierdził, że skoro nagle okazało się, że na świecie jest dwa razy więcej osób z którymi może umawiać się na randki to jakoś przetrwał utratę wielu znajomości. Na szczęście dla niego był raczej lewakiem, to nie całe środowisko LGBT go odrzuciło :))) Hmmm, uśmiech, ale raczej gorzki, bo młodzi zagubieni ludzie, odmienni w jakikolwiek sposób ot tego co od nich oczekują otaczające ich systemy zachowań (nieraz wzajemnie się zwalczające) mają bardzo, bardzo ciężko.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]