Reklama

W cieniu Większej Siostry

W cieniu Większej Siostry

16.01.2006
Czyta się kilka minut
Zapewne tylko najwięksi polscy miłośnicy literatury pięknej byliby w stanie wymienić nazwisko choćby jednego słowackiego autora. Nie ma w tym jednak nic dziwnego: nasi wydawcy mają wiele do nadrobienia. Bo choć na Słowacji nie brakuje ciekawych pisarzy, to od lat ich twórczość ma problemy z dotarciem do polskich odbiorców.
"

"Literatura najbliższych nam z całej Słowiańszczyzny, nie tyle położeniem geograficznym, ile charakterem - uczuciowym i zapalnym - naszych zatatrzańskich sąsiadów, Słowaków, u nas prawie że zupełnie nieznana (...) ze wszech miar zasługuje na bliższe zainteresowanie polskiej publiczności" - tak pisał przed blisko 70 laty Władysław Bobek w zarysie literatury słowackiej, opublikowanym w książce "Słowacja i Słowacy".

Nie dość że do dziś jego słowa pozostają aktualne, to wymieniona dwutomowa publikacja stanowi w dalszym ciągu największe i najbardziej kompleksowe opracowanie dotyczące historii i kultury Słowacji, jakie kiedykolwiek zostało wydane po polsku.

Gdzie Czesi, gdzie Słowacy

Słowaccy autorzy nie mają szczęścia do publikacji w Polsce, a ich twórczość pozostaje w cieniu "czeskiej siostry" (to sformułowanie przejęte od Bobka).

Wszelako dysproporcje między poziomem znajomości literatur obu naszych południowych sąsiadów są dużo większe, niż mogłoby to wynikać tylko z przyczyn obiektywnych (jak liczebność poszczególnych narodów, tradycje historyczne, językowe i literackie itp.). Bo, w przeciwieństwie do twórczości Słowaków, dzieła pisarzy czeskich - zwłaszcza XX-wieczne i współczesne - są w Polsce powszechnie znane i, przede wszystkim w ostatnich latach, chętnie wydawane. Miłośnicy literatury bez trudu wymienią nazwiska kilku lub nawet kilkunastu czeskich pisarzy, choć - nieco paradoksalnie - mogliby mieć pewnie problemy z prawidłowym wytypowaniem jedynego czeskiego laureata Literackiej Nagrody Nobla (poeta Jaroslav Seifert; 1984 r.).

Dla porównania: o ile bibliotekę przekładów z literatury słowackiej cechują zasadnicze luki (o czym za chwilę), to wśród autorów czeskich, z którymi może zapoznać się polski czytelnik, poza praktycznie pełnowartościową reprezentacją najważniejszych nurtów, odnajdziemy także liczne przykłady twórców literatury z "niższych" półek, np. kobiecej lub fantasy. Na tradycyjne uprzywilejowanie literatury czeskiej względem słowackiej zwracali już uwagę w 1983 r. Witold Nawrocki i Tadeusz Sierny, autorzy "Czeskiej i słowackiej literatury pięknej w Polsce w latach 1945-1980". Według nich wpływ na ten stan miał nie tylko fakt, że twórczość Czechów jest lepiej rozwinięta, ale "często jest tylko lepiej znana".

Aby dopełnić ten czarny obraz znajomości literatury słowackiej w Polsce, należy wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Ta garstka tytułów, która ukazała się w ostatnim 15-leciu (maksymalnie po 2-3 w roku), została wydana staraniem przeważnie małych lub wręcz mikroskopijnych oficyn, które nie radzą sobie z ogólnokrajową dystrybucją. Dotyczy to także największego propagatora literatury słowackiej, jakim od kilku lat jest organizacja mniejszościowa Towarzystwo Słowaków w Polsce z siedzibą w Krakowie. Z jednej strony ogromna chwała tym wydawcom, z drugiej jednak szkoda że wydawane przez nich książki nie są w stanie trafić do szerszego grona czytelników.

Co warto przeczytać

Którą z wydanych w ostatnich latach książek słowackich można by polecić potencjalnie zainteresowanym literaturą południowego sąsiada?

Z pewnością należy do nich "Wiecznie zielony" Pavla Vilikovskiego (ur. 1941), jedno z najbardziej interesujących dzieł we współczesnej literaturze słowackiej, przepełnione ironią. Jej autor, uważany za jednego z najwybitniejszych tworzących dziś pisarzy słowackich, przez długie lata nie mógł publikować na Słowacji swoich utworów. Drugim autorem, o którym warto wspomnieć, jest młodszy o kilka lat Dušan Mitana; wybór jego opowiadań "Nocne wiadomości" wydał na początku lat 90. "Świat Literacki".

Z reprezentantów najmłodszego pokolenia twórców, którzy debiutowali w drugiej połowie lat 90., swojej książki po polsku - tomu opowiadań "W misji idealnej czystości" (wydawnictwo FA-art) - doczekał się jedynie Michal Hvorecký (ur. 1976). Tego niezwykle płodnego autora (ma on w swoim dorobku już cztery książki) interesują przede wszystkim zjawiska popkultury. Sam też umiejętnie wykorzystuje mechanizmy jej funkcjonowania, dzięki czemu z pewnością jest dziś najbardziej znanym za granicą młodym słowackim autorem.

Wart uwagi jest też bez wątpienia Viliam Klimáček (ur. 1958), którego "Noga w nogę" stanowiła jedyny (sic!) słowacki tytuł, jaki ukazał się w 2005 r. w Polsce. Książka ta, wydana w ramach serii "Kanon dla Dzieci i Młodzieży" nie jest, niestety, reprezentatywna dla jego dorobku. Na Słowacji Klimáček jest bowiem ceniony przede wszystkim jako dramaturg.

Kogo warto wydawać

Wiele mniejszych od słowackiej literatur jest w Polsce obecnych za sprawą jednego autora, jak to ma miejsce np. w przypadku Słowenii (Drago Jančar), Estonii (Jaan Kross) lub Litwy (Tomas Venclova). Gdyby szukać podobnego twórcy wśród Słowaków, to najbliższy osiągnięcia tej pozycji mógłby być zapewne Dominik Tatarka (1913-89), pisarz, w którego losach można znaleźć odzwierciedlenie zawiłej historii tego kraju.

Zaczynał przed II wojną światową jako surrealista, później napisał satyrę na klerofaszystowskie państwo słowackie, uzależnione od III Rzeszy. W pierwszych latach po przejęciu władzy w Czechosłowacji przez komunistów (1948 r.) został oskarżony o "nacjonalizm burżuazyjny", co wtedy groziło długoletnim więzieniem lub śmiercią. Później popełnił dwie powieści produkcyjne, które następnie "odkupił" mikropowieścią "Démon súhlasu" ("Demon zgody"), uważaną za jedno z pierwszych dzieł stanowiących rozliczenie ze stalinizmem. Po stłumieniu Praskiej Wiosny (1968 r.) aż do śmierci Tatarka był objęty całkowitym zakazem publikacji, a jego twórczość mogła ukazywać się jedynie w wydawnictwach podziemnych i na emigracji. Jako jeden z niewielu Słowaków pisarz ten podpisał najważniejszy manifest czechosłowackiej opozycji demokratycznej: Kartę '77.

Paradoksalnie, po upadku komunizmu wydawanie Tatarki było w dalszym ciągu skomplikowane, bo przyczyny polityczne zastąpił konflikt między spadkobiercami. Kiedy w końcu jego książki trafiły do księgarń, zainteresowanie nimi było już zdecydowanie mniejsze.

Także polski czytelnik, który chciałby zapoznać się z twórczością Tatarki, musi zadać sobie wiele trudu. Jedyna jego książka, "Wiklinowe fotele", ukazała się przed ponad 40 laty, a fragmenty jego późniejszej twórczości były prezentowane jedynie w "Literaturze na Świecie" w 1991 r. Kilka innych jego prac zostało przetłumaczonych, ale wciąż czeka na zainteresowanie wydawców.

Nazwisko Tatarki nosi dziś prestiżowa nagroda literacka. Jej ostatnim laureatem został Stanislav Rakús za książkę "Nenapísaný román" ("Nienapisana powieść"). Ten 65-letni autor stanowi kolejny przykład literaturoznawcy, który odnosi także sukcesy literackie. Jego ostatnia książka spotkała się na Słowacji z zainteresowaniem zarówno czytelników, jak i krytyki. Rakús należy też do tej nielicznej grupy słowackich autorów, którzy mają w dorobku polski przekład swojej książki (był to jego debiut "Żebracy").

Czym żyją Słowacy

W literaturze słowackiej dominują dziś dwa pokolenia. Pierwsze stanowią autorzy starsi, którzy debiutowali jeszcze w latach 60., podczas "odwilży" w życiu politycznym i kulturalnym (zakończonej inwazją Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 r.). Oprócz wspomnianych wcześniej Vilikovskiego i Mitany, należy tu wymienić takich autorów jak Ivan Kadlečik, Pavel Hrúz, Ján Johanides czy tragicznie zmarły Rudolf Sloboda. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że maszynopis jednej z powieści tego autora, który został odrzucony przez cenzurę, znajdował się przez długie lata w Polsce w posiadaniu jego przyjaciółki. W poezji zaś to silne pokolenie reprezentują tzw. samotni długodystansowcy: Ivan štrpka, Peter Repka i nieżyjący Ivan Laučík.

Drugą grupę, która jest siłą napędową współczesnej literatury słowackiej, stanowią młodzi autorzy, debiutujący już w latach 90. Większość z nich - jak Pavol Rankov, Vladimír Balla, Václav Pankovčín, Tomáš Horváth, Daniela Kapitáńová, Dušan Taragel czy Peter Pišt'anek - jest lub była związana z wydawnictwem L.C.A., stanowiącym swoisty fenomen na słowackim rynku wydawniczym.

Ta jednoosobowa oficyna Kolomana Kertésza powstała na początku lat 90. i od tego czasu koncentruje się wyłącznie na wydawaniu słowackiej prozy. "Prawie wszystkie wydawnictwa rzuciły się wtedy na bestsellery, nawet te, co szczycą się w nazwie, że są słowackie. Miałem wrażenie, że zapomina się o krajowej twórczości i z niechęcią spogląda na młodych autorów" - tłumaczył Kertész w jednym z wywiadów kulisy powstania swojego wydawnictwa. Poza nim do wydawania debiutujących autorów powróciło dziś państwowe wydawnictwo Slovenský Spisovatel' (Słowacki Pisarz). Na prezentowaniu nowej poezji słowackiej skupiło się natomiast prywatne wydawnictwo Drevo a srd, które chętnie wydaje także polskich autorów.

"Proza słowacka ostatnich dziesięcioleci znajduje się pod znakiem dwóch linii rozwoju. Z jednej strony jest to autobiograficzna linia autentyczności, z drugiej natomiast postmodernistyczna ironia" - twierdzi znany krytyk literacki Peter Zajac. Wydaje się, że wśród najmłodszych autorów zdecydowanie przeważa jednak ten drugi nurt. Podobna bliskość panuje także wśród nich pod względem ulubionego gatunku prozy: prawie wszyscy młodzi gustują w opowiadaniach. Ogromny wpływ na to miał bez wątpienia coroczny konkurs "Poviedka" (Opowiadanie) organizowany właśnie przez L.C.A. Na jego pierwszą edycję nadesłano ponad 800 prac. Doszło już do tego, że słowaccy krytycy zaczęli narzekać, że dziś powstają prawie wyłącznie opowiadania.

W tym roku Kertész ogłosił także konkurs na powieść, zatem może od teraz na Słowacji zacznie być częściej reprezentowany także ten gatunek prozy. Pod tym względem - dobrze przyjęta powieść młodego autora - jeden z nielicznych chwalebnych wyjątków w ostatnich kilku latach stanowiła "Kniha o cintoríne" ("Księga o cmentarzu") Danieli Kapitáńovej (wydana pod pseudonimem Samko Tále). Sprzedano jej ponad 10 tys. egzemplarzy, co na Słowacji stanowi spore osiągnięcie.

Wyjście z cienia?

Jest szansa, że rok 2006 może przynieść pewną odmianę wizerunku literatury słowackiej w Polsce. Książki jej przedstawicieli można odnaleźć w planach wydawnictw "Czarne" oraz "Pogranicze", od lat propagujących literatury Europy Środkowej. Pojawiają się też pomysły na prezentację twórczości Słowaków w prestiżowych czasopismach. Wiele nadziei można też chyba wiązać z działalnością fundacji Ami Pro Futuro, stworzonej przez Magdę Vášáryovą, byłą ambasador w Polsce, a dziś wiceminister spraw zagranicznych Słowacji.

Kto wie, może dzięki trwającej w Polsce modzie na Czechów i ich twórczość (literacką, a także filmową) zacznie się niebawem kształtować u nas także moda na Słowaków? Może dzięki zwiększonemu zainteresowaniu życiem kulturalnym w Brnie i Pradze, zaczniemy też w końcu lepiej dostrzegać to, co dzieje się w Bratysławie i Koszycach?

PS. W tym miejscu niech mi wolno będzie zareklamować najnowszą pozycję ze słowacystycznej półki. Jest nią tom esejów "Kim są Słowacy. Historia-Kultura-Tożsamość", wydany jesienią 2005 r. przez krakowskie Międzynarodowe Centrum Kultury. To dobry wstęp do poznania dorobku kulturalnego naszych sąsiadów, których tak chętnie odwiedzamy, a o których w rzeczywistości tak niewiele wiemy.

TOMASZ GRABIŃSKI jest filologiem, dziennikarzem i tłumaczem literatury słowackiej.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]