Unosić się czasem

Na ścianie nieodżałowanej księgarnio-kawiarni Tarabuk, wysoko ponad radosnym gwarem odprężonych od warszawskiego zabiegania chwilowych urlopników, znajdował się wieloznacznie mądry napis: „NIE ZAWSZE TAK BĘDZIE”.
Czyta się kilka minut

​Niczym mane, tekel, fares. Niczym memento, The writing on the wall, jak powiedzieliby uczęszczający do Tarabuka idiomatycznie otrzaskani bywalcy. I rzeczywiście, niestety, zaiste, zaiste, profetycznym napis być się okazał, nie tylko dla niezliczonej ilości pojedynczych chwil spędzonych przez ludzi w Tarabuku, profetycznym oczywiście nie tylko „w dłuższym terminie”, nie tylko „na dłuższą metę”, nie tylko „w odległej perspektywie czasowej” – okazał się wielce profetycznym dla Tarabuka zmienionego... w kolejny oddział bankowy na Powiślu. I co zrobisz? Nic nie zrobisz. Zapobieżesz? Nie zapobieżesz. Hurry up please it’s time, co było czarno na białym napisane w jednej z leżących na Tarabukowej półce książek. Pozamiatane, książki zostały pozamiatane, żeby zrobić miejsce hasłu „Czas to pieniądz”, najlepiej w formie banksterskiego kredytu we frankach. Wolny rynek przywalił swą niewidzialną ręką, płacącą więcej za wynajem.

Podobno Benjamin Franklin ukuł frazę „czas to pieniądz”, podobno w 1740 r., z pewnością wielce znaczącą, zwłaszcza dla bankowości, ale nie tylko, niestety, w świecie, gdy wszyscy stajemy się bankierami, ale tymi od toksycznych derywatów. Może trzeba się po ludzku kierować raczej inną powtarzaną bezmyślnie przez doradców finansowych wszelkiej maści i analityków frazą, tą o nieruchomościach. Że w dłuższym terminie mogą tylko rosnąć.

Tak się składa, że końcówka stycznia jest czasem, w którym w proch i pył obraca się większość noworocznych postanowień. Oddajemy niewykorzystane karnety na siłownię, przerzedza się na kursach językowych, zagęszcza w cukierniach, poraża nas saldo na karcie kredytowej. Tydzień temu był Blue Monday – najczarniejszy dzień w roku wedle „amerykańskich naukowców”.

Czas nas przeraża, a nie powinien. Pewnie odmierzamy go zbyt gęsto, obsesyjnie. Może trzeba odwrotnie.

W stanie Nevada na skalistym szczycie góry powstaje Zegar Długiego Teraz. Bije raz na rok. Ma przetrwać 10 000 lat. Amen. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2017